The Mystery of Man: between Art of Life and Absolute Truth=Malinowski i Witkacy: między sztuką życia a prawdą absolutną / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4

Dublin Core

Tytuł

The Mystery of Man: between Art of Life and Absolute Truth=Malinowski i Witkacy: między sztuką życia a prawdą absolutną / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4, s.398-417

Twórca

Barański, Janusz

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

2000

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2844

Format

application/pdf

Język

pol., ang.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:2651

PDF Text

Text

Janusz Barański

JANUSZ

• T H E MYSTERY O F MAN: BETWEEN A R T O F LIFE A N D A B S O L U T E T R U T H

exhibition contains a discernible invitation to
a discussion on a theme which contemporary philosophy,
the humanities and the social sciences find so highly
absorbing: what is the nature of the matter filling this
conceptual space, whete, if at all, lies the boundary
dividing the two spheres of creativity, and are there any
absolute criteria making it possible to tesolve the
question of the specificity of science and art? Are the two
creators truly exceptional from a perspective of questions
characteristic for the passing century?

B A R A Ń S K I

T h e Mystery of M a n :
between A r t of Life
and Absolute Truth

Indubitably, their works belong to those studies which
need to be te-read and interpreted anew. The question is:
for how long? It would seem that the cteator of
functionalism has already shared the fate of all the
classics, just as the successive etiquettes of a catastrophist
or existentialist were to lead to the discovery of cozy and
unquestioned pigeon holes for the authot of the
conception of Pure Form. Meanwhile, at the turn of the
century, Malinowski's unassuming Diary became one of
the witnesses of the prosecution in a trial concerning
anthropological validity as well as all varieties of
cognitive tepresentation, while some of Witkacy's novels
ate ptesented as evidence of his role as a social visionary.'
The above are only some of the cognitive, metaphysical,
social and aesthetic problems disclosed by an exegesis of
the writings. What is the reason for the renaissance of
the thoughts of the classics - in some instances,
a tenaissance that is permanent and unchanging for
centuties, as is the case in philosophy, while the thoughts
of othets are revived only within a certain epoch, which,
howevet, they form and compel to teflection? Let us
recall the most recent significant intetpretations of the
works by both masters, carried out by researchers distant
both geographically and from the viewpoint of the
generations they represent.

B

etween science and art - this subtitle of an
exhibition presenting creators who indubitably
have become part of a pantheon of leading
twentieth-century thinkers, fully teflects the dilemmas
faced both by them as well as many of their
contempotaries and generations of successors, who
inherited problems emergent in the space between finesse
and geometrique. Needless to add that a complete
discussion on these dilemmas cannot be accomplished in
a brief sketch which, in its capacity as a mete illustration
to the exhibition, is to focus predominantly on issues
concealed within it. Furthermore, in the case of Witkacy
in particular we ate dealing not solely with a variety of
views, frequently quite diffetent in reference to assorted
domains of his philosophy, but also with their evolution
in time. In other words, a comparison of philosophical
premises can be conducted mainly in the not all that
numerous "common fields" of delibetations. Here, the
expanse of the intetests pursed by Witkacy exceeds fat
beyond the range of Malinowski's interests, although he
too did not shy from topics both difficult and
suprathematical. Nevertheless, he cannot be by any
measure labelled a philosopher, which the authot of
Nowe formy (New Forms) unquestionably was.

1

2

It could appeal at first glance that the mentioned
domains of creativity are ascribed, on the one hand, to
Malinowski (science) and, on the other hand, to Witkacy
(art). Even the design of the catalogue, whose covet
depicts two closely adjoining faces, with the coldly
glimmering eyeglass of the anthropologist next to the
emotional gaze of the artist, seems to suggest a dual
perception of their mission. This image probably
supplements the univetsal belief about the gravity and
scientific reliability of one, and the eccentricity of the
other Nonetheless, the opinion that the intention of the
exhibition is to present two great men of science and art
contains such a dose of logical diplomacy that it may be
deciphered both in terms of conjunction and disjunction.
Despite the well-worn view about the inclination towards
ascribing what is scientific to the author of Argonauts of
the Western Pacific and the artistic to the author of
Nienasycenie (Insatiability), the very conception of the

398

When Clifford Geertz formulated his fully mature
opinions about cultural systems Maciej Soin was barely
learning how to utter first articulated sounds.
Nevertheless, almost at the same moment in history,
they both ptesented views temarkably concurrent in their
interptetations of the oeuvre of the two masters.
4

Geertz noted that during the 1920s ethnography
assumed an introspective character due to modernistic ideas
and certainly as part of a current of the entire antipositivistic bteakthrough, including a critique of
evolutionism conducted, after all, by Malinowski himself.
Here is a slightly longer fragment of a commentary to this
opinion, with Malinowski as the leading hero of the
research petspective:
'Malinowski's main way of going about this formidable
task was to project in his ethnographical writings two radically
anthithetical images of what he variously refers to (though,
like the morning star, the evening star, and Venus, they all
denote the same resplendent object) as the 'competent and
experienced ethnographer,' 'the modern anthropological

Janusz Barański

• MALINOWSKI I WITKACY: MIĘDZY SZTUKĄ ŻYCIA A PRAWDĄ ABSOLUTNĄ

M

iędzy nauką a sztuką, podtytuł wystawy poświę­
conej twórcom, którzy bez wątpienia weszli do
panteonu czołowych myślicieli dwudziestego
wieku, oddaje w pełni miarę dylematów, z którymi przy­
szło mierzyć się im samym, ale i wielu ich współczesnym,
jak również pokoleniom następców, którzy dziedziczą pro­
blemy wyłaniające się w przestrzeni pomiędzy skrajno­
ściami finesse i geometriąue. Zbędne dodawać, że pełne
ukazanie tych dylematów nie jest możliwe w krótkim
szkicu, który - będąc tylko ilustracją do wystawy - ma
skupić się przede wszystkim na problemach w niej skry­
tych. Ponadto, zwłaszcza w przypadku Witkacego mamy
do czynienia nie tylko z bogactwem poglądów często
odmiennych w odniesieniu do różnych działów jego filo­
zofii, ale także ewoluujących w czasie. A więc porówna­
nie filozoficznych przesłanek ich dzieł może odbyć się
głównie na „wspólnych polach" ich dociekań, których nie
było przecież aż tak wiele. Tutaj rozległość zainteresowań
Witkacego przewyższa dalece zakres dziedziny, którą zaj­
mował się Malinowski, choć i on nie stronił od tematów
tyleż trudnych, co ponadczasowych. Nie można jednak
żadną miarą określić go mianem filozofa, którym - bez
wątpienia - był autor Nowych, form.
Zrazu wydawać by się mogło, że wymienione dziedzi­
ny twótczości przypisane zostają oto z jednej strony Mali­
nowskiemu, a więc nauka, z drugiej zaś Witkacemu sztuka. Nawet plastyczny zamysł katalogu, na którego
okładce widać dwa oblicza ściśle do siebie przylegające,
gdzie błyszczące zimnym refleksem szkiełko antropologa
sąsiaduje z pełnym czucia wzrokiem artysty, zdaje się su­
gerować dualne widzenie ich misji. Taki oto obraz dopeł­
nia zapewne potoczne mniemanie o powadze i naukowej
rzetelności jednego, zaś ekscentryczności drugiego. Wsze­
lako stwierdzenie, że ideą wystawy jest prezentacja dwu
wielkich postaci nauki i sztuki, zawiera taką dozę logicznej
dyplomacji, że da się czytać zarówno w terminach koniunkcji, jak i dysjunkcji. Wydaje się jednak, że mimo
utartego poglądu o wyłączności jednego z dwojga, a więc
skłonności do oddania tego, co naukowe - autorowi Ar­
gonautów, a tego, co artystyczne - twórcy Nienasycenia,
dopatrzyć się można w zamyśle wystawy zaproszenia do
dyskusji, tak przecież absorbującej współczesną filozofię,
humanistykę i nauki społeczne: jak wygląda materia wy­
pełniająca ową konceptualną przestrzeń między, gdzie jeśli w ogóle - przebiega granica dzieląca dwie sfery twót­
czości, czy istnieją absolutne kryteria, które pozwalają
rozstrzygać o swoistości nauki i sztuki? Czy w perspekty­
wie pytań, tak charakterystycznych dla mijającego wieku,
ci dwaj twórcy są aż tak wyjątkowi?
Dzieła obu należą niewątpliwie do tych, które doma­
gają się ponownych odczytań i interpretacji. Jak długo?
Wydawało się, że twórca funkcjonalizmu podzielił już los
wszelkich klasyków, podobnie podsumowujące etykietki,
kolejno - katastrofisty czy egzystencjalisty, miały dopro-

J A N U S Z

B A R A Ń S K I

Malinowski
i Witkacy:
między sztuką życia
a prawdą absolutną
wadzić do znalezienia przytulnych i niekwestionowanych
szufladek dla twórcy koncepcji Crystej Formy. Tymczasem
niepozorny Dziennik' Malinowskiego stał się u schyłku
wieku jednym ze świadków oskatżenia w procesie o pra­
womocność antropologicznej, jak i wszelkiej poznawczej
reprezentacji, zaś niektóre powieści Witkacego przedsta­
wiane bywają jako dowód jego społecznego wizjoner­
stwa.' A to tylko niektóre z problemów natury poznaw­
czej, metafizycznej, społecznej, estetycznej, które ujaw­
niają się z egzegezy ich dzieł. Co sprawia, że myśl klasy­
ków odradza się - niektórych w sposób permanentny, nie­
zmiennie od setek lat, czego bodaj najbardziej doświadcza
filozofia, innych choćby tylko na przestrzeni pewnej epo­
ki, ale formując ją i zmuszając do refleksji? Przywołajmy
tutaj bodaj ostatnie znaczące interpretacje dzieł obu mi­
strzów, odczytania autorstwa badaczy równo odległych
geograficznie, co pokoleniowo.
2

Kiedy Clifford Geertz wypowiadał już swe w pełni doj­
rzałe poglądy na temat systemów kulturowych, Maciej
Soin uczył się dopiero wypowiadania pierwszych artyku­
łowanych dźwięków. Obaj jednak niemal w tym samym
momencie historii myśli przedstawiają poglądy zastanawiająco zbieżne w swej interpretacji dzieła dwóch mi­
strzów. Dodajmy jednak, że każdy z nich wypowiada się
tylko na temat jednego z nich.
Nie bez związku z modernistycznymi ideami, a na
pewno na fali całego antypozytywistycznego przełomu,
włącznie z krytyką ewolucjonizmu, podjętą przecież
i przez samego Malinowskiego, w latach dwudziestych jak zauważa Geertz - etnografia przybrała charakter introspekcyjny. Przytoczmy dłuższy nieco fragment komentarza
do tego sformułowania, z Malinowskim jako czołowym
bohaterem tej badawczej perspektywy:
4

Główny sposób, w jaki Malinowski poradził sobie z tym
wielkim i niezwykłym zadaniem, łączy się z projekcją we wła­
sne pisarstwo etnograficzne dwu radykalnie a n t у t e t у с z n y c h (podkr. JB) obrazóui tego, do czego odwoływał się
w rozmaity sposób (chociaż podobnie jak gwiazda zaranna,
gwiazda wieczorna i Wenus denotują one tę samą rzecz) jako
„kompetentnego i doświadczonego etnografa", „nowoczesnego

399

• T H E MYSTERY O F MAN: BETWEEN A R T O F LIFE A N D A B S O L U T E T R U T H

Janusz Barański

explorer,' the fully professional 'specialized fieldworker,'
the 'chronicler and spokesman of...
»savages«,

a few

awateness of one's own alien nature, a fact of the
consciousness irreducible to biology. This is the reason
why the young philosopher Maciej Soin proposed the
following synthesis of Witkacy's oeuvre:

and

thousand

practically naked.' On the one side the absolute

Cosmopolite, a figure of such enlarged capacities for
adaptabiUty and fellow feeling, for insinuating himself into

The basic outcome of an analysis of the theoretical

practically any situation, as to be able to see as savages see,

structure ofWitkiewkz's

think as savages think, speak as savages speak and on

a mechanism of objectivisation and relativisation, defining the

philosophy is the disclosure of

occasion even feel as they feel and believe as they believe. On

inner complications of his historiosophic, ontological and

the other, there is the Complete Investigator, a figure so

aesthetic reflections. In each of the domains with

ńgorously

Witkiewkz

objective, dispassionate, thorough, exact, and

whkh

dealt there recurs a similar antinomy (my

disciplined, so dedicated to wintry truth as to make Laplace

emphasis - J. B.) of the "objective" theory, Umiting cognitive

look self-indulgent. High Romance and High Science, seizing

and axiological claims, and the "subjective" theory, as if

immediacy with the zeal of a poet and abstracting from it with

corresponding more to the wishes or preferences of

the zeal of an anatomist, uneasily yoked.

5

(my emphasis - J.

Witkiewkz

and obstinately surmounting barriers placed by "objectivism"

B.)

We shall take a closer look at the antinomies
mentioned by both commentators - Geertz and Soin. A t
this stage, howevet, let us consider a slightly more general
presentation of creative personalities, a factor which
consequently affected also writings.

These two extreme attitudes wete viewed by the
coworkers and students of the author of Coral Gardens
and Their Magic according to the principle of mutual
exclusion; for instance, Frazer perceived Malinowski as
an aloof scientist, while Firth ascribed the ability of selfidentification with the natives.
Actually, we are dealing with an inner rift between
the requirements of scientific reliability conceived in the
positivistic manner, and the sheet "resistance of matter"
on the part of examined culture and its users, which
methodologically and theoretically did not succumb to
a uniform and exhaustive interpretation. True, such feats
could have been achieved by Frazer in the comfort of his
study, by suitably adapting data to an earlier accepted
thesis, but fieldwork dispersed doubts concerning the
possibility of determining an adequate level of
representation. This dilemma appeared with full fotce in
the aforementioned Diary, which Malinowski kept
parallel to studies conducted in the Trobriands: the
antinomy of the demand of an indubitable validity of
knowledge, and, on the othet hand, the process of its
attainment, brimming with fundamental doubts. This was
the reason why James Clifford described him as
a mercurial, trying out different voices, personoe' .
1

Furthermore, in the case of Malinowski, such an
introspective nature of ethnogtaphy was profoundly
connected with his personal style, in which writing
ethnography and the fashioned wholes of a self and of
a culture seem to be mutually reinforcing allegories of

We cannot underestimate those personality features
which became part of adult life, indicated, for example, by
Daniel Gerould, and in particular the fact that, in his
opinion, Privileged children, coddled "mother's boys," secretly
convinced of their own worth yet unsure of themselves in an

alien world. The apparently trivial statement about being
"mother's boys" is especially significant, and confirmed at
the very least in the confessions made by Malinowski, who
may be ascribed such a feature as if "with eyes shut", in
view of the fact that his father died when he was still
a child. The Diary contains confessions indicating a vivid
9

longing for the mother: "I/1 could keep in communication
with Mother 1 would not mind anything and my low spirits
would have no deep foundation,"

10

a sentiment which should

not come as a surprise once we recall that Malinowski's
mother accompanied him constantly during his European
journeys as well as during the first period of his studies and
wotk in London. Apparently, it is in this circumstance,
namely, the upbringing by his mother, that we should seek,
alongside othet inclinations, the reason for
Malinowski's difficulties with achieving a mature and
relatively balanced attitude towards women. He himself
offers numerous proof in assorted fragments of the Diary,
revealing the tortures inflicted by the beautiful and
whimsical Otolia Retinger , with whom he had an affair
in London prior to the depattute for the Trobriands, or
11

identity . In a word - we are dealing with creative activity
serving the process of personality integration, as classical
psychoanalysis would have put it.
7

admitting outright: I fondle tarts as God has ordained us to

do - a description of his experiences already on the
Trobriands. In the meantime, Malinowski went through
the turmoil of a relationship with Elsie Rosaline Mason, his
future wife; at the time when the two were seriously
considering the possibility of marriage, he was, according
to his daughter Helen Wayne, still engaged to Nina
Stirling in Adelaide and additionally flirted in
Melbourne." Much better known are Witkacy's
tumultuous relationships, including his engagement to
12

Thete are no doubts that this introspective feature
was also extremely characteristic for the moulding of
Witkacy's views. Suffice to mention the incessant games
he played with himself, not only with his embodimentsdoubles ot the faces made in his liter ary and plastic works,
but also the philosophical system created by him,
including a specific anthropology that came into being
within a constant discoutse with oneself and with the

400

Janus? Barański • MALINOWSKI 1 WITKACY: MIĘDZY SZTUKĄ ŻYCIA A PRAWDĄ ABSOLUTNĄ

badacza antropologa", całkowicie profesjonalnego „wyspecja­ dotyczy jego literackiej i plastycznej działalności, ale tez
lizowanego badacza terenowego" oraz kronikarza i rzecznika sam stworzony przez niego system filozoficzny, w tym swo­
(...) kilku tysięcy praktycznie nagich 'dzikich'. „Z jednej stro­ ista antropologia, rodziły się w nieustannym dyskursie
ny mamy więc do czynienia z Absolutnym Kosmopolitą, po­
z samym sobą, z poczuciem obcości własnej - nieredukostacią o wyjątkowo rozwiniętych możliwościach adaptacyj­
walnym do biologii faktem świadomości. To sprawiło, że
nych oraz wspólnocie odczuć, która daje do zrozumienia, że
młody filozof Maciej Soin tak oto syntetyzująco ujmuje
praktycznie w każdej sytuacji może postrzegać tak samo, jak
dzieło Witkacego:
postrzegają tubylcy, myśleć tak samo, jak oni myślą, mówić
Zasadniczym wynikiem analizy struktury teoretycznej fi­
tak samo, jak oni mówią, a czasami nawet odczuwać tak sa­
lozofii Witkiewicza jest ujawnienie mechanizmu
obiekty­
mo, jak oni czują, oraz wierzyć tak jak oni wierzą. Z drugiej
wizacji
i relatywizacji,
określającego wewnętrzne
zaś Doskonałym Badaczem, postacią rygorystycznie obiek­
komplikacje jego rozważań historiozoficznych, ontologicznych
tywną, trzeźwą i beznamiętną, sumienna i bezkompromiso­
i estetycznych. W każdej z dziedzin, którymi zajmował się
wą, dokładną i zdyscypUnowaną, tak oddaną chłodnej praw­
Witkiewicz, powtarza się w gruncie rzeczy podobna anty­
dzie, że może się wydawać, iż w porównaniu z nim Laplace
nomia
(podkr. JB) teorii „obiektywnej", ograniczającej ro­
jest dla siebie pobłażliwy. Wysokiej Próby Romantyzm i Wy­
szczenia poznawcze i aksjologiczne, oraz teorii „subiektyw­
sokiej Próby Nauka, porywająca bezpośredniość łącząca się
nej", niejako bardziej odpowiadającej życzeniom czy też pre­
Z gorłiwością poety, a także abstrahująca od owej bezpośre­ ferencjom Witkiewicza i uporczywie przekraczającej bariery
dniości gorłiwość badacza anatomii - obie
niezręcz­
stawiane przez „obiektywizm".*
nie spięte
jarzmem
(podkr. JB).
Wspomnianym przez obu komentatorów - Geertza
Dodajmy więc, że te dwie skrajności postaw postrzega­
i Soina - antynomiom przyjdzie się jeszcze dokładniej
ne były przez współpracowników i uczniów autora Ogro­
przyjrzeć. Warto wszelako zatrzymać się na chwilę przy
dów koralowych na zasadzie wzajemnego wykluczania się:
nieco ogólniejszej wykładni osobowości twórczych oma­
na przykład Frazer widział w nim zdystansowanego nau­
wianych tu postaci, co miało w konsekwencji wpływ rów­
kowca, Firth natomiast przypisywał mu umiejętność utoż­
nież na ich dzieła.
samiania się z tubylcami.
Faktem nie do przecenienia są tu cechy charakteru,
5

W istocie było to wewnętrzne rozdarcie pomiędzy wy­
mogami naukowej rzetelności pojętej na pozytywistyczną
modłę, a „oporem materii", samej badanej kultury i jej
użytkowników, która, metodologicznie i teoretycznie, nie
poddawała się jednolitemu i wyczerpującemu ujęciu.
Owszem, takich wyczynów mógł jeszcze dokonywać Fra­
zer w zaciszu swego gabinetu, przykrawając odpowiednio
dane do z góry powziętej tezy, teren rozwiewał jednak
wątpliwości co do możliwości ustalenia adekwatnej pła­
szczyzny reprezentacji. Dylemat ten ujawnia się z całą
mocą we wspomnianym Dzienniku, który pisał Malinow­
ski równolegle z prowadzonymi na Trobriandach bada­
niami: antynomiczność wymogu niepowątpiewalnej pra­
womocności wiedzy, z drugiej zaś strony pełen zasadni­
czych wątpliwości proces dochodzenia do niej. To sprawi­
ło, że James Clifford określił go jako postać merkuryczną,
Żywą jak rtęć, próbującą przemawiać różnymi gbsami. Po­
nadto owa introspekcyjność etnografii była w przypadku
Malinowskiego głęboko połączona z jego osobistym stylem,
gdzie pisanie etnografii, ukształtowane całości „ja" i kultu­
ry, wydawały się wzajemnie wzmacniać alegorie tożsamości.'
Słowem, aktywność twórcza na usługach procesu integra­
cji osobowości, jak by to zapewne ujęła klasyczna psycho­
analiza.
6

Nie ma wątpliwości co do tego, że ów introspekcyjny
rys byl również bardzo charakterystyczny dla kształtowa­
nia się poglądów Witkacego. Dość wspomnieć tylko na
Początek nieustanną grę z samym sobą, którą prowadził
nie tylko ze swymi wcieleniami-sobowtórami czy minami, co

które wnoszą w dorosłość, a które wskazuje na przykład
Daniel Gerould, w szczególności to, że - jak powiada obaj są maminsynkami, obaj dobrze wiedzą, jakie są ich inte­
lektualne możliwości, choć o tym głośno nie mówią, obaj nie
czują się jeszcze całkowicie pewnie na obcym gruncie. Zwła­
szcza trywialna - wydawałoby się - konstatacja o „maminsynkowatości" obu nie jest bez znaczenia, a i znajdu­
je potwierdzenie przynajmniej w wyznaniach Malinow­
skiego, któtemu niejako „w ciemno" przypisać by można
taką cechę, zważywszy wczesne osierocenie przez ojca.
Oto, w Dzienniku znajdujemy wyznania wskazujące na sil­
ną tęsknotę za matką: gdybym mógł pozostać w komunikacyi z matką, nie dbałbym o nic i chandra moja nie miałaby
głębszego podkładu,' co nie powinno dziwić, jeśli przypo­
mnimy, że matka towarzyszyła nieustannie Broniowi w je­
go europejskich podróżach, tudzież pierwszym okresie
studiów i pracy w Londynie.
4

0

Wydaje się, że w okoliczności tej, mianowicie wycho­
wywania przez matkę, upatrywać należy, obok innych im­
plikacji, przyczynę kłopotów Malinowskiego w osiągnię­
ciu względnie zrównoważonego i dojrzałego stosunku wo­
bec kobiet. Sam daje tego zresztą liczne dowody w róż­
nych miejscach Dziennika, ujawniając autentyczne katu­
sze, jakich dostarczała mu piękna i chimeryczna Otolia
Retingerowa, z któtą romansował w Londynie przed wy­
jazdem na Trobriandy, czy stwierdzając bez ogródek: ma­
cam dziwki jak Pan Bóg przykazał' - co dotyczy już do­
świadczeń trobriandzkich. W międzyczasie zresztą przeży­
wał perypetie związku ze swą przyszłą żoną Elsie Rosaline

401

11

2

Janusz Barański

• T H E MYSTERY OE MAN: BETWEEN A R T O F LIFE A N D A B S O L U T E T R U T H

Jadwiga Janczewska, whose suicide was the reason why the
shattered Staś was suggested to embark upon an
expedition together with Malinowski, an undertaking
which held great promise and ultimately proved fatal for
their friendship. After all, it was during the expedition that
the bonds which, deducing from the history of their
acquaintanceship and mutual feelings appeared to be so
intact, were finally severed. Once the stormy period of
youthful passionate affairs became part of the past, the
marriages of the two men appear to be slightly "contrived",
both the almost Victorian marriage of Malinowski and
Elsie and the slightly peculiar marriage of Witkacy and
Jadwiga Unrug, who for years continued to live apart.

role was played probably by Nietzsche , who in
Witkacy's life was in the air , according to Małgorzata
Szpakowska, and who was part of the instruction which
young Witkacy received from his father.
19

10

The most important factor which directly revealed
itself first in a passionate desite for realisation via an
emotional relationship and, finally, assumed the shape of
specific calculation, was, predominantly, a striving
towards individual fulfilment. For all practical reasons,
both these and other motifs in the biographies of our two
heroes indicate projects of self-fulfilment, realised
incessantly and more or less consistently. A t the same
time, such an inclination possessed all the features of an
obsession of sorts, and, upon occasions, was outright
comical. The Witkacy project included a discernible
awareness of conscious and programme-like self-irony,
although, as Roman Ingarden put it, Witkacy was rather
nonchalant, impertinently polite and with a considerable dose
of marked superiority and self-assurance.'* A t any rate, we
may speak about a certain consciously cultivated
theatrical behaviour of the two, which in the case of
Witkacy at times veered towards the cabaret.
Malinowski, on the other hand, approached his project
with dead seriousness, and, according to Adam Kuper,
built his own myth outright; a messianic self-portraits

Personal improvement and desired harmony were,
however, realised differently. In this respect, Malinowski
led a "double life". O n the one hand, a scientific study
recalls, as if casually, a self construed for public
presentation ': a cold, uncompromising and calculating
researcher, who cherished only the truth. O n the other
hand, the Diary portrays a man of extraordinary spiritual
strength and determination, indispensable for the
construction of the former image, but also a scholar
forced to choose between relative truths. Such an image
of the harmony of a researcher and his works is
composed only of the first stratum. This is not to say,
however, that Malinowski committed some sort of
falsehood. He was of the opinion that a scholar should
present the essence of an object and the law governing it,
while omitting the whole bulk of "afflictions". I mean the
interpretation which sees in the endless diversity of facts
general laws; which severs the essential from the irrelevant;
which classifies and orders phenomena, and puts them into
mutual relationship. Without such interpretation all scientific
work in the field must degenerate into pure 'collectioneering'
of data; at its best it may give odds and ends without inner
connection. Already this fragment discloses the message
of ontological and theory-cognitive realism, so
characteristic for positivism. References to these and
other philosophical premises are made by adherents of
the view according to which Malinowski was
a continuator of the proposals of so-called second
positivism (Mach, Avenarius), which he modified only
slightly. '

In the debate pertaining to the ptedominance of
supposed positivism or rather modernism (neoRomanticism) in the life and reflections of both our
heroes such a style of being is indicated as proof of the
supremacy of the modernistic world outlook. This, for
instance, is the opinion held by Jan Jerschina, who cites
arguments speaking in favour of the modernistic
intellectual formation of Malinowski, who in both friendly
and unfriendly recollections is always ascribed the features of
a person obstinately adhering to his right to full, free and
unfettered self-expression, which certainly must have annoyed
many people and produced tension. Was this not the style of
the modernists from Cracow and Zakopane, a style which
Malinowski realised in a way much more moderate than his
friends, enamoured of "shocking" their surrounding? It
seems superfluous to add that Witkacy was celebrated
precisely for shocking. In the case of Malinowski, such
a pose was additionally and inseparably associated with
a more general modernistic project of self-perfection. The
Diary tells us that its author waged a constant battle with
his weaknesses, both spiritual and physical. A certain

By way of contrast, the public image of Witkacy
consistently proclaimed the principle of openness,
starting with his correspondence with Bronio immediately
after the death of his fiancee, in which Stas' authentically
poured out his misery, an attitude that, admittedly,
Malinowski treated with sincere sympathy and
compassion. More, there is his determined penetration
of philosophical issues, either developed within the motif
of certain novels, such as Nowe formy w malarstwie (New
Forms in Paintings) or Niemyte dusze (Unwashed Souls),
or presented in the form of regular treatises, such as the
most important Pojęcia i twierdzenia implikowane przez
pojęcie istnienia (Concepts and Statements Implied by the
Concept of Existence), carried out right before the eyes
of frequently inimical critics (in his discussions with
Kotarbiński or Leszczyński Witkacy waged an eternal
philosophical war). Finally, we come across assorted
metamorphoses, including those embodiments-doubles and
faces made publicly and secretly or on the pages of an
inaccessible diary hiding the absence of hope for the
possibility of working.

15

11

18

1

11

2

402

24

21

16

Janusz Barański

• MALINOWSKI I WITKACY: MIĘDZY SZTUKĄ ŻYCIA A PRAWDĄ ABSOLUTNĄ

Mason, z którą gdy już zaczęli rozważać możliwość małżeń­
stwa, Bronio byl ciągle zaręczony - jak donosi jego córka
Helen Wayne - z Niną Stirling w Adelajdzie, a co więcej miał także kilka innych flirtów w Melbourne.' Dużo bar­
dziej znane są burzliwe związki Witkacego, w tym narzeczeństwo z Jadwigą Janczewską, któtej samobójcza śmierć
sprawiła, że załamany Staś dał się namówić na wspólną
z Malinowskim wyprawę, tyleż obiecującą dla przyjaźni
obu, co dla niej zgubną. To przecież w czasie jej trwania
doszło do zerwania więzów, które, wnosząc z historii ich
znajomości i darzonych wzajem uczuć, wydawały się nie­
naruszalne. Kiedy natomiast minęła już burza ich mło­
dzieńczych, namiętnych romansów, w obu przypadkach
ostateczne ich związki małżeńskie jawią się jako cokol­
wiek „wydumane", zarówno niemal wiktoriańskie w swej
poprawności małżeństwo Malinowskiego z Elsie, jak i nie­
co dziwaczne, bo utrzymywane przecież przez lata w zało­
żonej rozłące, małżeństwo Witkacego z Jadwigą Unrug.
}

Rzecz najważniejsza wszelako, która pośrednio ujaw­
nia się w zrazu namiętnym pragnieniu realizacji poprzez
związek uczuciowy, by przyjąć w końcu kształt swoistego
w tym względzie wyrachowania, to nade wszystko dążenie
do spełnienia indywidualnego. W gruncie rzeczy bowiem
te i inne wątki biografii obu naszych bohaterów wskazują
przede wszystkim na realizowane nieustannie, bardziej
lub mniej konsekwentnie, projekty samospełnienia. Mia­
ło to przy tym charakter niejakiej obsesji, a i bywało cza­
sem komiczne. Przy czym w projekcie Witkacego da się
dostrzec obecność świadomej i programowej autoironii,
choć był też - jak to ujął Roman Ingarden - dość nonsza­
lancki, impertynencko uprzejmy, ze znaczną dozą zaznacza­
nej swej wyższości i robionej pewności siebie. W każdym ra­
zie, w obu przypadkach można mówić o pewnej świado­
mie uprawianej teatralności, przy czym u Witkacego przy­
bierało to czasem formę zgoła kabaretową. Malinowski
zaś podchodził do swojego projektu ze śmiertelną powa­
gą, wręcz budował - jak twierdzi Adam Kuper - mit sie­
bie samego, mesjanistyczny obraz własny.
14

15

16

W sporze, który dotyczy przewagi domniemanego po­
zytywizmu czy raczej modernizmu (neoromantyzmu)
w życiu i myśli obojga naszych bohaterów, taki właśnie
styl bycia wskazuje się jako jeden z dowodów na przewa­
gę raczej modernistycznego światopoglądu. Tak na przy­
kład uważa Jan Jerschina, gdy przytacza argumenty prze­
mawiające za modernistyczną formacją intelektualną
Malinowskiego, który we wspomnieniach łudzi przyjaznych
i nieprzyjaznych ma zawsze cechy człowieka, który uparcie
obstaje przy swym prawie do wyrażania siebie w pełni, do eks­
presji swobodnej i nieskrępowanej, co na pewno wielu raziło
jako styl bycia i powodowało napięcia. Czyż nie jest to styl
modernistów Krakowa i Zakopanego, styl, który Malinowski
realizował w sposób daleko bardziej umiarkowany niż jego
przyjaciele, tak rozmiłowani w epatowaniu otoczenia sobą?
To, że Witkacy z takiego epatowania słynął - zbędne do­
11

dawać. W przypadku Malinowskiego ta poza była ponad­
to nierozerwalnie związana z ogólniejszym modernistycz­
nym projektem samodoskonalenia się. Z Dziennika wiemy
na przykład, że wiódł on nieustanną walkę ze swymi „sła­
bościami", tymi duchowymi i fizycznymi. Jakieś znacze­
nie miała tu zapewne lektura Nietschego, co dotyczyło
zresztą i Witkacego, w którego życiu filozof ten wisiał
w powietrzu, jak to ujęła Małgorzata Szpakowska - obe­
cny już w młodzieńczych naukach pobieranych od ojca.
Osobowe doskonalenie się i upragniona harmonia re­
alizowane były wszelako przez obu w różny sposób. Mali­
nowski wiódł w tym zakresie niejako „podwójne życie".
Z jednej strony naukowe dzieło ujawnia, jakby mimocho­
dem, jego jaźń skonstruowaną - w celu publicznej prezen­
tacji:
chłodnego, bezkompromisowego, kalkulującego
badacza, któremu droga jest tylko prawda, która jest jed­
na. Z drugiej strony wszelako, mamy Dziennik, w którym
18

19

10

21

- owszem - widzimy człowieka o niezwykłej duchowej si­
le i determinacji, do skonstruowania owego pierwszego
obrazu niezbędnie koniecznych, ale i badacza, który musi
wybierać pomiędzy prawdami względnymi. Na ów obraz
harmonii uczonego i jego dzieła składa się tylko ta pierw­
sza warstwa. Nie znaczy to bynajmniej, że Malinowski do­
puszczał się tu jakiegoś fałszu. Sądził tylko, że badacz wi­
nien ukazać istotę ptzedmiotu i rządzące nim prawa, po­
mijając całą masę „przypadłości": Chodzi o interpretację,
która pozwala dostrzegać w nieskończonej różnorodności fak­
tów pewne prawa ogólne, która oddziela istotne od nieistotne­
go, która porządkuje i klasyfikuje zjawiska, ujmując je w po­
staci wzajemnych związków. Bez takiej interpretacji wszelkie
naukowe badania w terenie muszą przybrać zdegenerowaną
formę zwykłego „zbieractwa" danych, przedstawiając w naj­
lepszym razie zbiór przypadkowych i nie związanych ze sobą
szczegółów. Już w tym tylko fragmencie da się dostrzec
przesłanie ontologicznego i teoriopoznawczego realizmu,
tak charakterystyczne dla pozytywizmu. Na te i inne filo­
zoficzne przesłanki powołują się tzecznicy poglądu, we­
dług którego Malinowski był kontynuatorem propozycji
tzw. drugiego pozytywizmu (Mach, Avenatius), modyfi­
kując je tylko nieco. '
Inaczej w tym względzie rzecz przedstawia się z Witka­
cym, który, gdy chodzi o publiczny wizetunek, odwrotnie
- konsekwentnie wyznawał zasadę jawności, poczynając
od korespondencji z Broniem tuż po śmierci narzeczonej,
gdzie rzeczywiście Staś autentycznie wypłakuje swe nie­
szczęście, co - trzeba przyznać - spotyka się ze szczerym
zrozumieniem i współczuciem u Malinowskiego. Dalej,
jego usilne zgłębianie zagadnień filozoficznych, czy to roz­
wijanych wraz z wątkiem niektórych powieści, jak Nowe
formy w malarstwie czy Niemyte dusze, lub też prezentowa­
ne w postaci regularnych ttaktatów, jak na przykład najgłówniejszy z nich Pojęcia i twierdzenia implikowane przez
pojęcie Istnienia, co z kolei odbywało się na oczach często
nieprzychylnej krytyki (tutaj zresztą prowadził nieustanną

403

22

2

24

Janusz Barański

• T H E MYSTERY O F MAN: BETWEEN A R T O F LIFE A N D A B S O L U T E T R U T H

Already during the lifetime of the authot of
Nienasycenie this openness, spontaneity and
unpredictability contrasted with the self-control and
secretiveness of Malinowski , producing considerable
difficulties for conducting a dialogue with him and
understanding his thoughts. Today too, the view that
there numerous Witkacys remains justified, and there is no
consent as regards the number and character of his
embodiments. Bypassing the slightly secondary questions
connected with the assorted qualifications ascribed to
Witkacy in reference to particular domains of the
thought cultivated by him - a half-baked ontologist, the
precursor of existentialism, a visionary historiosopher,
and, finally, our own Slavonic Heidegger, it appears that
in the most essential point of his thought he remained
extremely close to the philosophical premises of
Malinowski's functionalism. Possibly due to the impact of
empirio-criticism, to which the two men succumbed,
they shated a theory-cognitive and ontological realism
which, within the system devised by Witkacy, seems to
stem additionally from a "reform" of the Leibniz
monadology. Marek Rosiak, a critic of
Witkacy's monadism, claims that Witkacy rejected the
diffetentiation between phenomena and being, derived,
after all, from Plato and present in the ontology of
Leibniz, including the logically associated conception of
pre-statutory harmony. Such a supposition is confirmed
directlyby, for example, the charge which Witkacy
formulated against Kant, who, he maintained, by means
of his a priorism doubled reality, whose essence is
ontologically uniform. In this way, the author of "Ontohgia
Ogólna" (General Ontology) achieved a certain levelling of
reality, combining or even idenafying its consecutive and
subjective strata , argues Rosiak, explaining to a certain
extent the earlier cited observation made by Soin about
the coexistence in the Witkacy system of an objective
and subjective thesis. A t any rate, the "transparency" of
the world, achieved in this fashion, was to render possible
its valid cognition. More, Genera/ Ontology, the General
Science about Existence, with whose name I intend tore place
the term 'philosophy', applied in an unworthymanner ,
appears as empirical ontology, which begins with the facts
themselves, and whose structure and range are limited
only by the object of cognition. Witkacy defended this
opinion fervently, accusing philosophy, including
contemporary neopositivism and the Lvov-Warsaw
school, of minimalistic inclinations. The vision of perfect
philosophy was supplemented by a conviction about the
necessity of coordinating the ascertainments of the
particular sciences within its range, which, in
consequence, was to lead to the emetgence of anultimate
system of Absolute Truth. Both views, the one held by
Malinowski and the one expounded by Witkacy, are thus
"positive", since they presupposed the existence of an
absolute truth which demands being discovered,
27

28

29

30

31

32

31

34

35

36

717

although in the case of the author of functionalism we
may speak only about a certain section of that truth, the
truth of anthropology.
Apparently, the creator of General Ontology shared
with Malinowski empiricism and nominalism, next to
realism. In a polemic with Tadeusz Kotarbiński, he
presented with disarming sincerity hopes associated with
philosophy: I am concerned with a slight thing: the
concurrence of description and reality. Evidence of
attachment to empiria, the ability to notice the detail,
but also the composite nature of things and the entire
sensuality of examined reality is provided by the
photogtaphic technique employed by both men. Fot
Witkacy, it served the capturing of, at fitst glance, banal
situations, objects, himself and his friends in a monadic
Unity in Multiplicity , the tracking of the richness of their
appearances and embodiments, one is tempted to say their function. Malinowski did not register situations
banal in theit aesthetic primordiality - a seascape or the
celebrations of a religious festival. It would appeal that in
the case of the fitst authot the purpose of photogtaphy
was "to make art", while a certain cognitive act - the
ptesentation of the world and especially people, in their
multi-figural and multi-functional natute - was set into
motion as if only casually. The intention of the second
authot was to "make science", to depict some sott of an
indubitable truth, a faithful image; hete too, however, the
photographer did not liberate himself from an aesthetic
stand. It could be said that Malinowski's photographs let
out the cat which he tried to conceal in the bag of his
Diary . It is hete that we come across picturesque
descriptions of Nature or the admiration of feminine
beauty, which he could not allow himself to express in
a scientific dissertation. It seems that despite anient
attempts Malinowski was incapable of freeing himself
from modernistic aestheticism, with which he became
"imbued" earlier; in Witkacy' case, such a problem was
non existent, since the very cultivation of art, conceived
as Pure Form , led towards becoming familiar with the
Mystery of Existence and thus the very essence of being, its
necessary structural features.
is

39

It seems worth drawing attention to the fact that in
both instances the technique of photography as if
automatically resulted in participating observation.
Such a "participating" character of the process of
photographing was stressed by Stefan Okolowicz: His
photographs show some people who look as if hypnotised by
him, who yield to the mood and the situation he has created,
and who, when provoked, reveal perhaps their true self and let
"their soul come out". A significant part was played by
the inspiration provided by Witkacy's father, who became
acquainted with the benefits of photographic technique,
which, apart from capturing the registered object better
than painting, made possible, in his opinion, various
arrangements of mutual relations between objects. Having
40

41

42

404

Janusz Barański

• MALINOWSKI I WITKACY: MIĘDZY SZTUKĄ ŻYCIA A PRAWDĄ ABSOLUTNĄ

wojnę o filozofię w dyskusji z Kotarbińskim czy Leszczyń­
skim). Wreszcie rozmaite przepoczwarzania się, włącznie
z owymi wcieleniami-sobowtórami i minami, podejmowany­
mi na forum publicznym, nie w ukryciu, nie na kartach
niedostępnego dla niepożądanego oka sztambucha, gdzie
ukrywa się brak nadziei w możność pracy.
Cała ta jawność, żywiołowość i nieprzewidywalność,
inaczej niż samokontrola i skrytość Malinowskiego, już
za życia autora Nienasycenia wzbudzała istotne trudności
w dialogu z nim i rozumieniu jego myśli. Także i dziś uza­
sadniony jest sąd, że nie tylko Witkacych ciągle jest wielu,
ale nie ma również zgody co do ilości i charakteru jego wcie­
leń. Pomijając poboczne nieco kwestie związane z przy­
pisywaniem Witkacemu różnych kwalifikacji w odniesie­
niu do poszczególnych działów uprawianej przez niego
myśli - a to niedouczonego ontologa, prekursora egzystencjalizmu,' wizjonera historiozofa," wreszcie naszego
własnego słowiańskiego Heideggera, wydaje się, że
w najistotniejszym punkcie swej myśli był niezwykle bliski
filozoficznym przesłankom funkcjonalizmu Malinowskie­
goByć może wskutek wpływu empiriokrytycyzmu, jakie­
mu obaj ulegli, łączy ich teoriopoznawczy i ontologiczny
realizm, który w systemie Witkacego wydaje się ponadto
wynikać z „reformy" monadologii Leibniza." Krytyk monadyzmu Witkacego Marek Rosiak twierdzi, że Witkacy
odrzucił - wywodzące się przecież od Platona - rozróżnie­
nie na zjawiskowość i byt, które obecne jest i w ontologii
Leibniza, w tym logicznie z nim związaną koncepcję har­
monii przedustawnej. Pośrednio takie domniemanie po­
twierdza na przykład zarzut, jaki Witkacy wysunął wobec
Kanta, który swym aprioryzmem miał - według niego zdublować rzeczywistość, która jest wszak w istocie
ontycznie jednolita. W ten sposób twórca Ontologii Ogólnej
dokonał pewnego spłaszczenia rzeczywistości, łącząc czy na­
wet utożsamiając ze sobą jej warstwy obiektywną i subiekty wruj' - stwierdza Rosiak, co wyjaśnia zapewne w jakimś
stopniu przytoczone wcześniej spostrzeżenie Soina
25

26

27

16

29

0

52

4

0 współistnieniu w systemie Witkacego teorii obiektywnej
1 teorii subiektywnej. W każdym razie uzyskana w ten spo­
sób „przejrzystość" świata umożliwić miała jego prawo­
mocne poznanie. Co więcej, Ogólna Ontologia, Ogólna
Nauka o Istnieniu, którym to mianem chciałbym zastąpić zu­
żyty w sposób niegodny termin „filozofia"^ - jak się wyraża
o swej nauce o bycie - jawi się jako ontologia empirycz­
na, która zaczyna od faktów samych, a jej struktura i za­
sięg ograniczone są tylko przez przedmiot poznania.'
Witkacy żarliwie bronił tego poglądu oskarżając filozofię
o minimalistyczne skłonności, nie wyłączając współcze­
snego mu neopozytywizmu i szkoły lwowsko-warszaw­
skiej. Wizję owej filozofii doskonałej dopełniało ponadto
przeświadczenie o konieczności uzgodnienia ustaleń nauk
szczegółowych w jej łonie, co miało w konsekwencji do­
prowadzić do powstania ostatecznego systemu Prawdy

Absolutnej. Oba poglądy, i Malinowskiego, i Witkacego,
są więc i w tym sensie „pozytywne", że zakładały istnienie
owej prawdy absolutnej, która domaga się odkrycia, choć
w przypadku twórcy funkcjonalizmu mówić można tylko
o pewnym tej prawdy wycinku, prawdy antropologii.
Jak widać więc, obok realizmu, łączy twórcę Ogólnej
Ontologii z Malinowskim również empiryzm i nominalizm.
Z rozbrajającą szczerością przedstawiał w polemice z Ta­
deuszem Kotarbińskim swoje w tym względzie nadzieje
wiązane z filozofią: chodzi tylko o małą rzecz: o zgodność
opisu z rzeczywistością. ' Dowodem przywiązania do empirii, z umiejętnością dostrzegania detalu, ale i złożoności
rzeczy i całej zmysłowo poznawalnej rzeczywistości, niech
będzie technika fotograficzna, która łączyła obu. Przy
czym, o ile Witkacemu służyła ona do chwytania banal­
nych z pozoru sytuacji, przedmiotów, siebie samego i przy­
jaciół w owej monadycznej Jedności w Wielości, tropienia
bogactwa ich wyglądów i wcieleń, chciałoby się wręcz po­
wiedzieć - f u n k c j i , Malinowski rejestrował sytuacje
niebanalne w swej estetycznej pierwotności - czy to był
morski krajobraz, czy obchody religijnego święta. Wyda­
wać by się mogło, że celem fotografii w przypadku pierw­
szego było „robienie sztuki", a mimochodem tylko nieja­
ko uruchamiał się także pewien akt poznawczy - ukaza­
nie świata, w tym zwłaszcza ludzi, w jego wielopostaciowości, w i e l o f u n k c y j n o ś c i . W przypadku drugiego
celem było „robienie nauki", która miała ukazać jakąś
niepowątpiewalną prawdę, wierny obraz, i tu - z kolei fotograf nie uwolnił się od postawy estetycznej. Można by
powiedzieć, że w fotografii Malinowskiego wychodzi to
„szydło", które usiłował skrzętnie ukryć w „worku" swego
Dziennika. To tu przecież znajdujemy malownicze opisy
przyrody czy zachwyty nad kobiecą urodą, na których
przedstawienie nie mógł przecież żadną miarą pozwolić
sobie w rozprawie naukowej. W istocie jest chyba jednak
tak, że Malinowskiemu nie udało się, mimo usilnych sta­
rań, uwolnić od modernistycznego estetyzmu, którym
„nasiąkł" wcześniej, w przypadku Witkacego zaś problem
taki nie istniał, ponieważ samo uprawianie sztuki, w rozu­
mieniu Czystej Formy, wiodło wszak do poznania Tajemni­
cy Istnienia, a więc samej istoty bytu, jego koniecznych ry­
sów strukturalnych.

6

405

17

1 6

39

Warto zwrócić jeszcze uwagę na fakt, że w obu przy­
padkach technika fotograficzna pociągała niejako auto­
matycznie o b s e r w a c j ę u c z e s t n i c z ą c ą . Na ta­
ki „uczestniczący" charakter procesu fotografowania
w przypadku Witkacego zwraca szczególną uwagą Stefan
Okołowicz: Na jego fotografiach niektóre osoby wyglądają
tak, jakby były przez niego zahipnotyzowane, uległe nastrojo­
wi i sytuacji, którą on wytworzył, a sprowokowane być może
odsłaniają prawdziwe oblicze i pozwalają „wyjść duszy na ze­
wnątrz".'* Nie bez znaczenia jest tu inspiracja ze strony
ojca, który zdążył był jeszcze poznać dobrodziejstwa tech­
niki fotograficzne], która, obok możliwości lepszego niż
40

1

Janusz Barański • T H E MYSTERY O F MAN: BETWEEN A R T O F LIFE A N D A B S O L U T E T R U T H

seen the photographic experiments conducted by the son
one could add the multi-functional nature of these
objects. It is precisely in such multiplicity that one might
gtasp the unity of Particular Existence and thus of
particular individuals.

the conceptions proposed by Malinowski. One of its
prime features was the fact that it is precisely an
integrated system which, together with the ascertainment
of holism and contextualism, logically supplementing this
trait, became a turning point in the anthropological
theory of culture, a fact which inclined certain critics
towards ascertaining the outright revolutionary meaning
of Malinowski's work. It is difficult to resolve whether
mutual inspirations occurred, although in this case there
did take place an anti-positivistic view, opposing the
conviction that every whole can be fragmented. Quite
possibly, this is testified only by the fact that a certain
"intellectual spirit" revealed itself in both cases, which,
aftet all, grew and inspired themselves as regards various
issues and, in the innermost tecesses of the spirit,
competed.

We may speak about participating observation not
only in reference to Malinowski, the authot of this
method of fieldwork, who formulated its principles
explicitly, but also in reference to Witkacy, who, apart
from the mentioned "photographic research project"
pursued unique fieldwork studies, albeitnot there , as
a cteator of functionalism, but here - in Cracow or
Zakopane. Witkacy was known notonly for his active
social life, but also for assorted "research undertakings",
interviews or experiments carried out in its course, whose
charactet certainly brings to mind some sort of
sociological ot ethnological exploration. ' Did he learn
this from Malinowski, and did his visionary approach
perceive the usefulness of ethnographic qualitative
studies in his own socio-cultural milieu? Quite possibly
oneand the other. Only today, almost a hundred years
after the declarations made by the father of
functionalism, has research on contemporary culture, not
only on its primeval counterpart, reached for these
endeavouts. We could say, however, that Witkacy had
alteady "practised" .
4

Theoretical reference to this multi-functionality,
multiplicity of embodiments, etc. as well as Particular
Existence comprises the course of Witkacy's ontology and,
in particular, the above mentioned biological monadism.
The very concept of Existence borrowed from the life
outlook, and accepted by Witkacy as a point of departure
for his ontology (the existence of something rather than
of nothing), implies the conceit of a multiplicity of
Particular Existence. The notion of Existence, however
cannot be reduced to a collection of Particular Existences,
while Existence as a whole is their infinite otganisation.
In this fashion, despite the fact that each Particular
Existence, conceived as if from the inside, exists for itself
similarly to Leibniz's monads, viewed from the outside it
appears to be solely a component of Existence as
a whole. Furthermore, and conttary to the Leibniz
system, in which the monad is window-less,
Witkacy's monads affect each other In other words, this
moment of his system marked the antinomy mentioned
at the very outset, of whose existence he was aware and
which he put down to the Mystery of Existence.
44

45

Without delving into deliberations and analyses of
this concrete dilemma, tathet superfluous at this level of
generality, it seems worth focusing attention on the fact
that from the perspective of Entire Existence the world in
Witkacy's ontology appears to be an integrated whole within the Transcendent Unity of Existence, whose
characteristic feature is a union of Everything with
Everything.* Let us recall the ontical status of culture in

Just as important is the spirit of the epoch. After all,
the previously mentioned Mach and Avenarius as well as,
in the case of Malinowski - Wundt, and in the case of
Witkacy - Cornelius, not to mention the fathers of first
positivism exerted a considetable impact upon the
shaping of that spirit. This was, after all, a programme of
naturalism, nominalism and empiricism. Not by accident
did Witkacy describe his monadism as biological. Social
development - and society is composed of Particular
Existences - is ruled by laws enrooted in biology and
originating from elementary drives: hunger, fear and
eroticism; they too give rise to primary metaphysical
experience. Furthermore, not by chance did Malinowski
perceive the function of culture primarily in the
fulfilment of biological needs: metabolism, reproduction,
safety and health. Theit positivistic inspirations are
indicated by both men, even if these were their own
"improved" versions.
47

48

There is, however, another component of the
anthropology presented by the two authors which takes
into consideration the existence of cultural determinism,
alongside its biological counterpart. Malinowski indicated
the derivative needs of man, stemming from his social
character - production, codification of behaviour, the
organisation of joint activity as well as integrative
requirements due to the fact that man is outfitted with
culture; here we find knowledge, religion, morality and
art. Witkacy too believed that apart from its primary,
collective and biological core, associated via evolution
with the beginnings of social development, culture has
a symbolic dimension linked with religion, art and
philosophy. Cteative art in patticulat, whose crowning is
Pure Form, leads, by means of metaphysical experience,
towards contact with the Mystery of Existence, making it
possible to understand the above mentioned dualism of
Unity in Multiplicity (Multiplicity in Unity), the I and the
not-I, and to overcome it.
After all, this biological feature of Witkacy's ontology
and social philosophy cannot be reduced to vulgar

6

406

Janus? Barański

• MALINOWSKI I WITKACY: MIĘDZY SZTUKĄ ŻYCIA A PRAWDĄ ABSOLUTNĄ

w przypadku malarstwa uchwycenia rejestrowanego
przedmiotu, umożliwiała - według niego - ujęcie
mnóstwa kombinacji wzajemnego stosunku rzeczy* Znając
późniejsze fotograficzne eksperymenty syna można by do­
powiedzieć, że tych rzeczy wielofunkcyjność. To w takiej
wielości da się właśnie uchwycić jedność Istnień Poszcze­
gólnych, poszczególnych więc jednostek.
A więc o obserwacji uczestniczącej można mówić nie
tylko w odniesieniu do twórcy tej metody badań tereno­
wych, Malinowskiego, który zasady jej sformułował wszak
explicite, ale także w odniesieniu do samego Witkacego,
który, prócz wspomnianego „fotograficznego projektu ba­
dawczego", uprawiał również swoiste badania terenowe.
Nie tam, jak twórca funkcjonalizmu, ale tutaj - w Krako­
wie czy Zakopanem. Nie tylko znany był bowiem z aktyw­
nego życia towarzyskiego, ale także z rozmaitych „przed­
sięwzięć badawczych", swoistych wywiadów czy ekspery­
mentów, podejmowanych w trakcie jego uprawiania,
których charakter mógł z całą pewnością przywodzić na
myśl jakąś socjologiczną czy etnologiczną eksplorację. '
Czy nauczył się tego od Malinowskiego, a - w swym wi­
zjonerstwie - dostrzegł przydatność etnograficznych ba­
dań jakościowych w jego własnym społeczno-kulturowym
milieu! Możliwe, że i jedno, i drugie. To dopiero dziś, nie­
mal sto lat od wystąpienia ojca funkcjonalizmu, sięga się
do nich właśnie w badaniach kultury współczesnej, a nie
tylko tej pierwotnej. Można by stwierdzić, że Witkacy
podejmował już pewne w tym względzie „wprawki".
1

4

Teoretycznym odniesieniem dla owej wielofunkcyjności, wielości wcieleń itd., także Istnień Poszczególnych, byl
sam rdzeń ontologii Witkacego, w szczególności zaga­
dnienie wspomnianego biologicznego monadyzmu. Otóż,
pojęcie Istnienia, wzięte z poglądu życiowego, przyjęte
przez Witkacego jako punkt wyjścia jego ontologii (raczej
istnieje coś niż nic), implikuje pojęcie wielości Istnień Po­
szczególnych. Pojęcia Istnienia nie da się jednak sprowadzić
do zbiorowiska Istnień Poszczególnych, całość Istnienia jest
natomiast nieskończoną ich organizacją. Tak więc, mi­
mo, że każde Istnienie Poszczególne, ujmowane niejako od
wewnątrz, istnieje samo dla siebie, niczym owe monady
Leibniza, oglądane z kolei od zewnątrz jawi się tylko jako
element składowy całości Istnienia. Przy czym, inaczej
niż to było w systemie Leibniza, w którym monada nie ma
okien, u Witkacego przeciwnie - monady oddziałują na
siebie nawzajem. Słowem, i w tym momencie jego syste­
mu zaznacza się owa wskazana na samym początku anty­
nomia, któtej istnienia miał zresztą świadomość, a którą
kładł na karb Tajemnicy Istnienia.
44

45

Nie wdając się w zbędne na tym poziomie ogólności
roztrząsania i rozbiory tego konkretnego dylematu,
zwrócić warto natomiast uwagę na fakt, że z perspektywy
Całości Istnienia świat w ontologii Witkacego przedstawia
się jako właśnie z i n t e g r o w a n a c a ł o ś ć - w Trans­
cendentnej Jedności Istnienia, której cechą jest związek

Wszystkiego ze Wszystkim,.* Przypomnijmy więc ontyczny
status kultury w koncepcji Malinowskiego. Jedną z głów­
nych jej cech jest to, iż jest ona właśnie zintegrowanym
systemem, co wraz ze stwierdzeniem - logicznie dopełnia­
jących tę cechę - holizmu i kontekstualizmu, stało się
punktem zwrotnym w antropologicznej teorii kultury, co
niektórych krytyków skłoniło przecież do skonstatowania
zgoła rewolucyjnego znaczenia dzieła Malinowskiego. Czy
miały tutaj miejsce wzajemne inspiracje - rzecz to trudna
do rozstrzygnięcia, choć był to w tym ptzypadku pogląd
antypozytywistyczny, sprzeciwiający się przekonaniu, że
każda całość da się bez reszty rozłożyć na części. Być mo­
że świadczy to tylko o tym, że pewien „intelektualny
duch" objawił się u obu, razem wszak wzrastających i i n ­
spirujących się w różnych zagadnieniach, w głębi duszy
także ze sobą rywalizujących.
Nie bez znaczenia jest tu wszakże i duch określonej
epoki. W końcu przywoływani przez obu Mach i Avenarius, w przypadku Malinowskiego dodatkowo Wundt,
a Witkacego - Cornelius, na ukształtowanie się tego du­
cha wpłynęli w znacznym zaktesie; nie wspominając już
o ojcach pierwszego pozytywizmu. A był to przecież pro­
gram natutalizmu, nominalizmu, empiryzmu. Nie przy­
padkiem Witkacy o swym monadyzmie mawiał biologicz­
ny. To przecież rozwojem społecznym, a na społeczeństwo
składają się wszak Istnienia Poszczególne, rządzą prawa za­
korzenione w biologii i wywodzące się z elementarnych
popędów: głodu, strachu, erotyzmu; z nich też wyrasta
pierwotne przeżycie metafizyczne. Nie przypadkiem
również Malinowski funkcję kultury postrzegał przede
wszystkim w zaspokajaniu potrzeb biologicznych: meta­
bolizmu, reprodukcji, bezpieczeństwa, zdrowia. Zresztą,
na pozytywistyczne inspiracje wskazują w tym zakresie
obaj, choćby były to ich własne, „ulepszone" wersje.
6

47

48

Jest wszakże i drugi człon antropologii obu twórców,
uwzględniający istnienie także determinizmu kulturowe­
go, obok tego biologicznego. Malinowski wskazywał więc
na istnienie potrzeb pochodnych człowieka, wynikają­
cych z jego społecznego charakteru - produkcji, kodyfika­
cji zachowań, organizacji wspólnego działania, oraz po­
trzeb integratywnych wynikających z tego, że jest on wy­
posażony w kulturę; tu mamy wiedzę, religię, moralność,
sztukę. Podobnie Witkacy sądził, że kultura, prócz swego
pierwotnego, zbiorowego, biologicznego jądra, wiązanego
zresztą ewolucyjnie z początkami rozwoju społecznego,
ma także swój wymiar symboliczny, związany z religią,
sztuką, filozofią. W szczególności twótczy akt, którego
zwieńczeniem jest Czysta Forma, wiedzie poprzez przeży­
cie metafizyczne do kontaktu z Tajemnicą Istnienia, co po­
zwala wówczas pojąć ów wspomniany dualizm Jedności
w Wielości (Wielości w Jedności), j a i n i e-j a, oraz prze­
zwyciężyć go.

407

Ów biologiczny rys ontologii i filozofii społecznej Wit­
kacego nie da się przecież sprowadzić do wulgarnego ma-

Janusz Barański

• T H E MYSTERY O F MAN: BETWEEN A R T OF LIFE A N D A B S O L U T E T R U T H

materialism. It is merely a logical consequence of the
comptehension of Particular Existence, an individual
which at the very foundations of existential essence is
defined by means of biologism, although he temains
a dual, psychophysical being. In the system devised by
Witkiewkz, wrote Jan Leszczyński, the whole diversity of the
world of the self ultimately comes down to simple sensual
elements described by him, rather unhappily, as qualities.
They include predominantly colours, touches and sounds.*
Let us add that these qualities are composed primarily of
all inner feelings, and thus muscular, joint, etc., borderland
feelings -associated with the sense of touch, and outer
ones- representing the bodies of othet Partkular
Existences as well as their varieties in the fotm of
inanimate matter. In all these qualities the individual is
autonomous, and it is here that there comes to the fore
an essential diffetence between Witkacy's and
Malinowski's anthropology. The first stressed the
subjectivity of man, the primacy of the individual, and
the other - man's embroilment in the socio-cultural
context, the primacy of the group. Naturally, this
difference was brimming with consequences for the
understanding of att, which, in the first case, expressed
the autonomous natute of the individual, and in the
second instance - the means for the realisation of group
needs.
9

50

This ontological biologism of the system devised by
Witkacy rendered the anthropologies of both creators
concurrent as if only half way. The author of Coral
Gardens had no room for metaphyskal experiences , whose
existence in the system conceived by Witkacy is linked
not only with an extta-pragmatic comprehension of
culture in the narrower sense of the term (religion, art,
philosophy), but also with individual creativity or the
development of the petsonality, making possible extrarational contact with the Mystery of Existences the
attainment of the absolute - an encompassing of the
infinity of being between the elementary particle of
mattet and the universe. Hence the critique of
Malinowski's conception of religion - probably the best
recognised theme of their "dialogue".
According to Malinowski, religion and all associated
practices originated from a psychophysical need for
satisfying unfulfilled expectations as regards the forces of
nature or personality crises. Man refers to supernatural
forces whenever possessed knowledge proves to be
insufficient for the solution of a certain problem. Since
such problems tend to create assorted classes, religious
beliefs and practices become petrified within
a permanent form, providing uniform descriptions of the
wotld and procedures of solving difficulties by tesorting
to magic ot religious rituals. Andtzej Paluch noted that:
For Malinowski, religion stems from individual sources and
can be understood only by an analysis of the "individual
intellect". The acceptance of such a stand led Malinowski to
52

problems whkh he was not longer capable of resolving.
True, theit solution would call for the acceptance of
certain philosophical ptemises exceeding narrow
empiricism and naturalism, and creating numerous
problems with the retention of the entire uniform theory
of culture. O n the othet hand, this was not a source of
anxiety for Witkacy, for whom the dualism of biologism
and metaphyskal emotions did not constitute a problem, in
conttast to some of his commentators, such as the
aforementioned Maciej Soin. We have the impression
that to a certain degree Witkacy tackled
Malinowski's dilemma and solved it.
The assumption about the existence of such
inspitation seems to be justified considering that in this
particulat case there occurs a certain peculiat type of
a polemic between the authot of hliemyte dusze and the
professor from London. In a fragment of Metafizyka
dwugłowego cielęcia (The Metaphysics of a Two-headed
Calf) Witkacy declared, speaking as the chief of the
Aparura clan: My friend is dying. Accept him, oh great
golden frog Кара-Кара. The fact that we have been examined
by Malinowski, that cursed, Anglicised and untamed dreamer,
is meaningless. Totems are the truth regardless what scholars
write about them?
Already this brief fragment reveals two essential
features calling for furthet interpretation. In the first
place, we are astonished by the description of Malinowski
as a dreamer, especially if we confront it with the
commonly held image of the personalities of the two
adversaries. It is Witkacy who is perceived as a dreamer
and an eccentric. Malinowski was always seen as
a personification of the predictability and methodicalness
of a true scientist. We should not be led astray, however,
by the external emploi of both men and the popular
knowledge about their views. After all, we already realise
that they both created a more or less cohesive system of
knowledge: in one case, this was anthropological theory,
and in the other - philosophy. Nonetheless, from the
viewpoint of Witkacy, the striving of the authot of
functionalism to create an all-embracing theory,
especially the sort which in a programme-like manner
rejects all explanations contradictory to naturalism,
empiricism or pragmatism, is tantamount to dreaming. It
follows from Witkacy's earlier mentioned ontological
analytic that it is impossible to eject difficulties appearing
in such an interpretation without referring to solutions
that call for an outright different perspective, one in
which the unity of the whole of Existence must be
conciliated with the autonomy of Partkular Existence,
a petspective in which individual experience makes it
possible to overcome a feeling of strangeness, stemming
from this aporia, and leads to experiencing the Mystery of
Existence. This feat obviously remains beyond the grasp of
the scholar. In this sense, totems are the truth .albeit
a truth of a slightly different order than the one deduced

408

53

54

5

J a n u s ; Barański' • MALINOWSKI I WITKACY: MIĘDZY SZTUKĄ ŻYCIA A PRAWDĄ ABSOLUTNĄ

terializmu. Jest on tylko logiczną konsekwencją pojmo­
wania Istnienia Poszczególnego, jednostki, która u samych
podstaw swej bytowej istotności jest przez ów biologizm
określona, choć jest przecież bytem dualnym, psychofi­
zycznym. W systemie Witkiewicza - napisał Jan Leszczyń­
ski - cala różnorodność świata jaźni sprowadza się ostatecz­
nie do prostych elementów zmysbwych, zwanych przez niego
(trochę niefortunnie) - jakościami. Są to przede wszystkim
barwy, dotyki, dźwięki.* Dodajmy więc, że na owe jakości
składają się wszelkie czucia ustrojowe wewnętrzne, a więc
mięśniowe, stawowe itd., graniczne - związane ze zmysłem
dotyku, zewnętrzne - reprezentujące ciała innych Istnień
Poszczególnych oraz ich drobnych odmian w postaci mate­
rii nieożywionej. W tym wszystkim jednostka jest
wszakże autonomiczna i tutaj ujawnia się istotna różnica
między antropologią Witkacego i Malinowskiego. Pierw­
szy podkreślał podmiotowość człowieka, prymat jednost­
ki, drugi - raczej uwikłanie go w społeczno-kulturowy
kontekst, prymat zbiorowości. Miało to oczywiście rów­
nież brzemienne konsekwencje dla rozumienia sztuki,
która w pierwszym przypadku byla wyrazem autonomiczności jednostki, w drugim zaś - środkiem realizacji zbio­
rowych potrzeb.
9

50

Ten ontologiczny biologizm sytemu Witkacego nieja­
ko tylko w połowie uczynił antropologie obu twórców
zbieżnymi. Nie ma u autora Ogrodów koralowych miejsca
na przeżycia metafizyczne, których istnienie w systemie
Witkacego wiąże się nie tylko z pozapragmatycznym rozu­
mieniem kultury w węższym sensie (religia, sztuka, filozo­
fia), ale także z indywidualną twórczością czy rozwojem
osobowości, co umożliwia pozaracjonalny kontakt z Taje­
mnicą Istnienia, osiągnięcie absolutu - ogarnięcie nie­
skończoności bytu rozciągniętego pomiędzy cząstkami
elementarnymi materii a wszechświatem. Stąd też kryty­
ka koncepcji religii Malinowskiego - temat ich „dialogu"
rozpoznany bodaj najlepiej.
51

Religia i wszystkie związane z nią praktyki wywodzą się
- według Malinowskiego - z psychofizycznej potrzeby
uczynienia zadość niezaspokojonym oczekiwaniom wobec
sił natury czy kryzysów osobowości. Człowiek odwołuje
się do nadprzyrodzonych mocy, gdy posiadana wiedza
okazuje się niewystarczająca dla rozwiązania jakiegoś pro­
blemu. A ponieważ problemy te mają tendencję do two­
rzenia pewnych klas, stąd też wierzenia i praktyki religij­
ne krzepną w trwałej formie, dostarczając ujednoliconych
opisów świata i procedur rozwiązywania takich trudności
poprzez magię czy religijny rytuał. Wptawdzie Andrzej
Paluch zauważa: Religia, według Malinowskiego, wyrasta
Z indywidualnych źródeł i zrozumiała być może tylko przez
analizę „indywidualnego umysłu". Przyjęcie takiego stanowi­
ska doprowadziło Malinowskiego do problemów, których nie
potrafił już rozwiązać.^ Istotnie, dla ich rozwiązania nie­
zbędne byłoby przyjęcie pewnych przesłanek filozoficz­
nych, któte wykraczałyby poza wąski empiryzm i natura­
52

lizm, co nastręczałoby zapewne problemów z utrzyma­
niem całej jego jednolitej teorii kultury. Nie bał się tego
natomiast Witkacy, dla którego dualizm biologizmu i uczuć
metafizycznych nie był problemem, choć stanowi pewien
problem dla jego komentatorów, takich jak przytaczany
wcześniej Maciej Soin. Odnosi się wręcz wrażenie, że
w jakimś stopniu Witkacy podjął dylemat Malinowskiego
i go rozwiązał.
Przypuszczenie o istnieniu takiej inspiracji wydaje się
0 tyle uzasadnione, że w tym przypadku istnieje osobliwy
rodzaj polemiki autora Niemytych dusz z londyńskim pro­
fesorem. We fragmencie Metafizyki dwugłowego cielęcia
stwierdza on ustami naczelnika klanu Aparura: Mój przy­
jaciel umiera. Weź go na swoje łono wielka, złocista żabo Ка­
ра-Кара. To nic, że zbadał nas Malinowski, ten przeklęty, anglizowany, nieposkromiony marzyciel. Totemy są prawdą.
Wszystko jedno, co piszą o nich uczeni.
Już choćby w tym krótkim fragmencie ujawniają się
dwa istotne rysy domagające się interpretacji. Po pierw­
sze, zrazu zaskakuje określenie Malinowskiego jako ma­
rzyciela, zwłaszcza gdy skonfrontujemy to z potocznym
wyobrażeniem o osobowości obu adwersarzy. Wszak to
Witkacy postrzegany jest jako taki marzyciel właśnie
1 odmieniec, Malinowski zaś był zawsze uosobieniem
przewidywalności i metodyczności człowieka nauki. Nie
powinno nas jednak zwieść zewnętrzne emploi obu mężów
i popularna wiedza na temat ich poglądów. Wiemy już
przecież, że obaj stworzyli bardziej lub mniej spójne syste­
my wiedzy: w jednym przypadku była to teoria antropolo­
giczna, w drugim - filozofia. Jednak z punktu widzenia
Witkacego, właśnie marzycielstwem jest dążenie twórcy
funkcjonalizmu do stworzenia wszystko wyjaśniającej te­
orii, zwłaszcza takiej, która programowo odrzuca wszelkie
wyjaśnienia sprzeczne z naturalizmem, empiryzmem czy
pragmatyzmem. Ze wspomnianej wcześniej ontologicznej
analityki Witkacego wynika bowiem, że pojawiających się
w takim ujęciu trudności nie sposób usunąć bez odwoła­
nia się do rozwiązań, które wymagają zgoła innej perspek­
tywy, tej, w której jedność całości Istnienia musi zostać
pogodzona z autonomią Istnienia Poszczególnego, perspek­
tywy, w której dopiero indywidualne przeżycie pozwala na
przezwyciężenie, wyłaniającego się z tej aporii, poczucia
obcości i prowadzi do doświadczenia Tajemnicy Istnienia.
To zaś w sposób oczywisty pozostaje nieuchwytne dla
„szkiełka i oka" badacza. W tym sensie totemy są prawdą,
ale prawdą innego nieco porządku niż ta wywodząca się
z reguły wyłączonego środka, prawdą dostarczającą po­
czucia nieredukowalnego sensu świata.^ Ta z głębi antro­
pologiczna konstatacja to antycypacja poglądu wypowie­
dzianego kilka dziesiątków lat później przez innego antro­
pologa, przywoływanego już tu krytyka Malinowskiego
Clifforda Geertza, który wskazał na konieczność uwzglę­
dnienia zupełnie innej perspektywy, jeśli chce się zrozu­
mieć i opisać fenomen religii. Należy ją mianowicie rozu-

409

я

55

Janusz Barański • T H E MYSTERY O F MAN: BETWEEN A R T O F LIFE AND A B S O L U T E T R U T H

from the rule of the excluded centte, a ttuth which
provides a feeling of their reducible meaning of the
world. This profoundly anthropological ascertainment is
an anticipation of the view expressed several decades
later by another anthropologist, i . e. Clifford Geertz, the
earlier cited critic of Malinowski, who indicated the
necessity of taking into considetation an entirely different
petspective if one wishes to understand and describe the
phenomenon of teligion. Religion should be undetstood
in the categories not of that which is sensually real and
subjected to the survey of two-value logic, but of that
which is strangely real ' or, still differently, which,
according to certain representatives of the sociology of
knowledge, is subjectively real and thus true, although in
a sense different than the one proposed by Aristotelian or
positivistic canons.
56

5

Witkacy did not hatbout any illusions as regards the
sensibility of a naturalistic explanation of religion, but
seemed to demonstrate a certain naivete in teference to
the historical interpretation of the phenomena of religion
and culture. He was convinced that metaphysical feelings
were as if "natutally" expressed in the pre-critical, prephilosophical period in the history of culture. It was
togethet with the birth of philosophy, and thus the dying
off of the unity of faith and thought, the decline of
religion, that the Mystery of Existence ceased being
a "universally accessible good". It just so happened that
his friend, an anthropologist, was dealing with such
"mutual ancestors", as an evolutionist would put it, in
whose case the model of the primeval recognition of
metaphysical feelings was supposed to have been
preserved. Did contacts with cultural strangeness assist
Witkacy in understanding metaphysical difference and
strangeness, so essential for his ontology, or was he sorry
that he was not given an oppottunity to experience them
due to his resignation from continuing the expedition
with Malinowski - these questions will probably
remained unanswered.
58

A t any rate, the earlier indicated striving of both men
towards their personal fulfilment and harmony was, in
this case, expressed by means of a projection into the
supposed lost state of man's original harmony as
a species. We remember that Witkacy too aimed at
discovering such harmony in his philosophical system. It
became obvious, howevet, that it is not so easy to
reconstruct this supposed pre-discoursive harmony
within a philosophical discourse. This is not to say that
Malinowski was capable of attaining such harmony,
whose projection would have been the tational reality of
need and function.
In this light, there becomes distinct yet anothet
difference in relation to the pursuit of science: eithet
detailed science such an anthropology (Malinowski) or
philosophy (Witkacy). Witkiewicz believed, wrote Bohdan
Michalski, that cognitive honesty requires constitutive

contradictions of being, from which he himself, unfortunately,
was not free, to be always interpreted as a problem. In the
opinion of Witkiewkz, the sole honest method of the
philosopher was first to tum all contradictions of being into
problems, and then to become aware of their eventual
unresolvability and to express this convktion, without
concealing the antinomy of being or eliminating it by means of
an act of purely verbal negation, as in heretofore philosophy.
If Michalski's interpretation is apt, then describing
Witkacy as the fitst Polish modernist would be
concurrent with the consecutive labels customarily given
to him. In reference to exceptional intellects, such labels,
howevet, grow worn and impose anothet perception. It
remains indubitable that Malinowski ejected the
autonomous nature of the "anthropological being", and
outright "ousted" it, for example, in his Dairy , while
Witkacy demonstrated it " i n bright daylight".
59

When Małgorzata Szpakowska expressed het surprise,
asking how it was possible fot Witkacy-the writer to have
been an existentialist while Witkacy-the philosopher was
already a positivist , then, omitting the actual adequacy
of these labels, they could be ascribed also to Malinowski,
who in his Diary let loose his existential temperament.
We remember how Geertz stressed the co-existence in
Malinowski's thought of both High Romance and High
Science. Let us go even further. When Krzysztof Pomian
wrote that who knows whether he [Witkacy] was not the
only philosopher of our times to have experienced the
contradiction of the two tendencies (existentialism and
positivism - J. B.) of twentkth-century thought as a personal
tragedy, he is echoed by Clifford Geertz who argued:
"To place the reach of your sensibility - rather than, say,
that of your analytical powers of your social code - at the
centet of yout ethnogtaphy, is to pose for yourself
a distinctive sort of text - building problem: rendering
your account credible through tendering your person
so." '
60

61

61

6

This spiritual and intellectual rent could be to
a certain extent blamed on the intellectual atmosphere in
which both men lived and, in particular grew up. Jan
Jerschina claims that at the beginning of the century,
during Malinowski's, and this means also
Witkacy's formative years, the ethos of the Polish
intelligentsia was an amalgamate of positivistk and
modernistk thought. * There is no exaggeration, therefore,
in the declaration that the modernistic ideas of cultutal
plutalism and relativism made it possible to overcome the
evolutionistic conception of the development of culture,
including European culture, which crowned this process.
This was, aftet all, one of the milestones of both
Malinowski's conceptions and the whole of subsequent
anthropology. Similat postulates, albeit referring only to
the individual, influenced the formulation of the
individual outer world dichotomy, crucial for Witkacy,
with all of its consequences for his philosophy, including
6

65

410

Janusz Barański

• MALINOWSKI I WITKACY: MIĘDZY SZTUKĄ ŻYCIA A PRAWDĄ ABSOLUTNĄ

mieć w kategoriach nie tego, co zmysłowo rzeczywiste
i poddające się oglądowi dwuwartościowej logiki, ale te­
go, co osobliwie rzeczywiste, lub inaczej jeszcze, co - jak
ujęli to niektórzy przedstawiciele socjologii wiedzy - su­
biektywnie rzeczywiste, a więc prawdziwe, tyle że w i n ­
nym sensie, niż podpowiadają to arystotelesowskie czy
pozytywistyczne kanony.
Witkacy wprawdzie nie mial złudzeń, jeśli chodzi
o sensowność naturalistycznego wyjaśnienia religii, zda­
wał się jednak wykazywać pewną naiwność w odniesieniu
do fenomenu religii i kultury w ujęciu historycznym. Oto
przeświadczony był o tym, że uczucia metafizyczne znaj­
dowały niejako „naturalny" wyraz w przedkrytycznym
okresie historii kultury, okresie przedfilozoficznym. To
wraz z narodzinami filozofii, a więc wraz z obumarciem
jedności wiary i myślenia, wraz z upadkiem religii, Taje­
mnica Istnienia przestała być „ogólnie dostępnym do­
brem". Tak się składało, że jego przyjaciel antropolog
zajmował się takimi — jak by to ujął ewolucjonista -„na­
szymi współczesnymi przodkami", gdzie ów wzorzec pier­
wotnego poznawania uczuć metafizycznych miał się za­
chować. Czy obcowanie z kulturową innością pomogłoby
Witkacemu w zrozumieniu metafizycznej inności i obco­
ści, tak istotnych dla jego ontologii, czy żałował, że nie
dane mu było tego doznać wskutek zaniechania kontynu­
acji wyprawy z Malinowskim - to pytania, na które nie
ma zapewne odpowiedzi.
W każdym razie, wskazane wcześniej dążenie obu do
ich osobistego spełnienia i harmonii wyraziło się w tym
ptzypadku projekcją w domniemany utracony stan pier­
wotnej harmonii człowieka jako gatunku. Jak wiemy, do
wykrycia takiej harmonii dążył także Witkacy w swym sy­
stemie filozoficznym. Okazało się jednak, że ową domnie­
maną przeddyskursywną harmonię nie tak łatwo zrekonsttuować w ramach filozoficznego dyskursu. Nie znaczy to
przecież, że taką harmonię, której projekcją byłaby racjo­
nalna rzeczywistość potrzeby i funkcji, udało się osiągnąć
Malinowskiemu.
W tym świetle ujawnia się jeszcze jedna różnica w sto­
sunku do uprawiania nauki: czy to będzie dyscyplina
szczegółowa, antropologia, jak w przypadku Malinowskie­
go, czy filozofia - u Witkacego. Witkiewicz uważał - napi­
sał Bohdan Michalski, iż uczciwość poznawcza wymaga te­
go, aby konstytutywne sprzeczności bytu, od których nie jest
on, niestety, wolny, ujmować zawsze jako problem. Oto zdaniem Witkiewicza —jedyna uczciwa metoda postępowania
filozofa - najpierw wszelkie sprzeczności bytu sproblematyzować, następnie przekonać się ewentualnie o ich nierozwiązalności, obowiązkowo dać temu wyraz, a nie, jak to miało miej­
sce w fiłozofii, ukryć antynomiczność bytu czy też usunąć ją
aktem czysto werbalnej negacji. Jeśli interpretacja M i ­
chalskiego jest trafna, nazwanie Witkacego pierwszym
polskim postmodernistą byłoby w zgodzie ze zwyczajem
przypinania mu kolejnych etykietek. Te jednak w odnie­
51

58

59

sieniu do umysłów wyjątkowych, wycierają się z czasem
i zmuszają do innego spojrzenia. Niewątpliwe jest wszak­
że to, że Malinowski ową antynomiczność „bytu antropo­
logicznego" usuwał, można by powiedzieć „wypierał" - na
przykład w Dzienniku, Witkacy obnosił się ze swoją
„w blasku dnia".
Kiedy Małgorzata Szpakowska wyraża zdziwienie: jak
to możliwe, że Witkacy-pisarz to egzystencjalista, zaś Witkacy-filozof jest już pozytywistą, to, pomijając - jak się
rzekło - rzeczywistą adekwatność takich etykietek, moż­
na by przypisać je także i Malinowskiemu, który w Dzien­
niku puszczał wodze egzystencjalnego temperamentu.
Przypomnijmy, że Geertz podkreślał współistnienie w my­
śli Malinowskiego zarazem - jak to określił - Wysokiej
Próby Romantyzmu, jak i Wysokiej Próby Nauki. Pójdźmy
dalej. Gdy Krzysztof Pomian pisze o Witkacym, że kto wie,
czy nie jako jedyny filozof naszego czasu przeżył on sprzecz­
ność dwóch tendencji (egzystencjalizmu i pozytywizmu przyp. JB) dwudziestowiecznego myślenia jako dramat osobi­
sty, to wtóruje mu Clifford Geertz, piszący o Malinow­
skim: Umieścić w centrum etnografii raczej bogactwo własnej
wrażliwości - a nie, powiedzmy, moc analizy czy kod społecz­
ny - to postawić przed sobą szczegółny rodzaj problemu zwią­
zanego z budową tekstu: uwiarygodnić własną opowieść po­
przez uczynienie wiarygodnym samego siebie.
60

61

62

63

To duchowe i intelektualne rozdarcie da się zapewne
w znacznym stopniu położyć na karb intelektualnej atmo­
sfery, w której przyszło obu żyć, a w szczególności wzra­
stać. Jan Jerschina utrzymuje, że dla okresu formowania
się Malinowskiego, co oznacza - także dla Witkacego,
etos inteligencji polskiej początku wieku był amalgamatem
idei pozytywistycznych i modernistycznych. Nie ma więc
przesady w stwierdzeniu, że modernistyczne idee plurali­
zmu i relatywizmu kulturowego umożliwiły przezwycięże­
nie ewolucjonistycznej koncepcji rozwoju kultur, z kultu­
rą europejską ten proces zwieńczającą. To przecież jeden
ze slupów milowych koncepcji Malinowskiego i całej
późniejszej antropologii. Podobne postulaty, tylko od­
niesione do jednostki, wpłynęły na sformułowanie klu­
czowej dla Witkacego dychotomii jednostka-świat ze­
wnętrzny, z wszystkimi tego skutkami dla jego filozofii,
w tym estetyki. Z drugiej strony, pozytywistyczne idee,
w takim stopniu, w jakim je podjęli, wykorzystali w spo­
sób, który mógłby być zgoła postrzegany jako tych idei
wzbogacenie; być może za sprawą „modernistycznego du­
cha" właśnie. Pierwszy stworzył jednolitą, choć nie sztyw­
ną teorię dyscypliny szczegółowej, drugi - system filozo­
ficzny, który te idee dowartościował humanistyczną per­
spektywą. Obaj w jakimś sensie byli pozytywistami „z lite­
ry", „z ducha" zaś - modernistami czy może lepiej - neoromantykami, choć trzeba przyznać, że tej „litery" więcej
było u Malinowskiego, „ducha" zaś u Witkacego. To jeśli
chodzi o stworzone przez nich systemy wiedzy.

411

64

65

W odniesieniu natomiast do ich światopoglądów, ro-

Janusz Barański

• T H E MYSTERY O F MAN: BETWEEN A R T O F LIFE AND A B S O L U T E T R U T H

aesthetics. O n the other hand, positivistic ideas, to the
extent that they were undertaken, were utilised in
a manner which could be perceived as their outright
enhancement, possibly due to the "modernistic spirit".
The first created a uniform although by no means a rigid
theory of detailed discipline, and the other a philosophical system which added value to these ideas
by means of a humanistic perspective. Both, in a certain
sense, were positivists ex definitione while remaining
modernists or, better, neo-Romanticists exspirito, although
it must be admitted that there was more of the "letter" in
the case of Malinowski and more of the "spirit" in
Witkacy. So much for the systems of knowledge created
by both men.
As regards their world outlooks, comprehended in
a narrower sense, one might hazard the view that the two
men remained positivists. We are inclined towards such
a conclusion by their opinions concerning the future of
the world and mankind. In Niemyte dusze Witkacy
ultimately expressed hope for an end to the social
torments of man, and in Freedom and Civilisation '
Malinowski drew an image of a future international
order. Such a feat could not be achieved, however,
without the realisation of some form of social or cultural
elitism, which appears to be a positivistic conceit. In the
perspective of the social philosophy of the first of the two
thinkers, this pertains to the relation between
outstanding individuals and the rest of society, and in the
perspective of the anthropology of the second thinker to the relation between enlightened European culture
and the societies outside it. Quite possibly, the
connection between Witkacy's ttagic death and his
pessimistic historiosophy should be regarded as
a stereotype stemming from the etiquette of
a "catastrophist", which, to some degree, was adequate
for his earlier works. Just as likely, he was simply less
fortunate, having found himself within the direct tange
of the steamroller of history, and wished to avoid a fate
which he already feared when asking Bronio for
potassium cyanide in case he were to be roasted alive by
the savages. This "solution", taken into consideration
prior to leaving for a joint expedition, was applied
a quarter of a century later, in the face of other "savages"
encroaching from the east, not quite so distant as the
Trobriands.
66

6

from the last years of their lives, and thus from a period
of intellectual maturity, show that an exchange of their
works was somewhat of an act of courtesy, if not the
expression of constant rivalry - intentionally oriented
information about their own accomplishments. What else
do the wotds of one of the last letters by Malinowski
express if not sarcasm and irony: Although now my
attention has abandoned the lofty problems of philosophy,
I have read your dissertation and from that moment on I have
shrunk to the size of a monad. In other words, I have
accepted your system of cosmic monadology We already
had an opportunity to detect similar causticity in
reference to the Anglicised, untamed dreamer . It is quite
likely that this mutual sarcasm was, to a certain degree,
the outcome of an awareness of an "intellectual heresy"
which, secretly, they noticed in each other. Quite
possibly, the two men perceived each other as dissenters
from some sort of a primeval faith in which they both
grew up. To the very end, they probably remained aware
of the nature of this faith; hence the antinomous nature
of their thoughts. Apparently, the intellect was overcome
by ever-present youthful emotion, which itself usually
remains ambivalent, and whose consequence made
balanced discussion impossible. It is just as difficult to
conduct a discussion about both thinkers unless one
resigns from the stereotypes of the eccentric artist and
the stolid scholar. This appears to be the perspective
indicated by an analysis of the "creed" observed both by
Malinowski and Witkacy.
6 9

Translated by Aleksandra

Notes
1

412

В. Malinowski, A

Diary in the Strict Sense of the Term ,

New

York 1967
See, e. g. C . Geertz, "I-Witnessing. Malinowski's Children",
in

Works and Lives. The Anthropologist as an Author, Stanford

Univ. Press; J. Clifford, " O n Ethnographical Self-Fashioning:
C o n r a d and Malinowski", in:

The Predicament of Culture,

Harvard University Press 1988; in particular references to

66

Do the above remarks introduce something new to
out knowledge about the two creative personalities?
Perhaps they do nothing of the sott as regards each of the
two men separately, although they could contribute
something to the courses of their thoughts, especially at
common meeting points. This task is rendered
additionally difficult by the fact that although both
conducted discussions with contemporary representatives
of fields of interest to them, they never engaged in such
an exchange of opinions with each other. Scarce letters

Rodzińska-Chojnowska

works by the author of functionalism contained in
statements found in: Writing Culture. The Poetics and Politics

of Ethnography , ed.
London
'

by James Clifford and George Marcuse,

1986

J. A . Majcherek,

Hisumozofia S. I. Witkiewicza na tle "nędzy

historycyzmu" (The historiosophy of S. I . Witkiewicz against
the backdrop of "the misery of historicism"), in: W. Maciąg
(ed.), Beznadziejność i nadzieja. W kręgu myśli Stanisława
Ignacego Witkiewicza (Hopelessness and Hope. Within the
Range of the Thought of Stanisław Ignacy Witkiewicz),

4

Kraków

1988

M . Soin,

Fibzofia Stanisława Ignacego Witkiewicza

Philosophy of Stanisław Ignacy Witkiewicz), Wroclaw
5

Geertz, op. cit., p. 79

6

Clifford, op.cit., p. 97

7

Ibid., p. 104

(The
1995

Janusz Barański

• MALINOWSKI I WITKACY: MIĘDZY SZTUKĄ ŻYCIA A PRAWDĄ ABSOLUTNĄ

zumianych w sensie węższym, można by wręcz zaryzyko­
wać stwierdzenie, że obaj pozostali pozytywistami. Do ta­
kiego wniosku skłaniają ich poglądy na temat przyszłości
świata i człowieka. I Witkacy w Niemytych duszach wy­
raża w końcu nadzieję na koniec społecznych udręk czło­
wieka, Malinowski zaś w Freedom and Civilisation rozta­
cza obraz przyszłego międzynarodowego ładu. Nie może
się to wszak stać bez realizacji jakiejś formy społecznego
czy kulturowego elitaryzmu, co także jest pozytywistycz­
nym pomysłem. W perspektywie filozofii społecznej
pierwszego dotyczy to relacji wybitne jednostki-teszta
społeczeństwa, w perspektywie antropologii drugiego relacji oświecona kultura europejska-społeczeństwa spo­
za niej. Być może więc i wiązanie tragicznej śmierci Wit­
kacego z jego pesymistyczną historiozofią należy uznać za
stereotyp, wyrosły z etykietki „katastrofisty", która była
w jakimś stopniu adekwatna w odniesieniu do jego wcze­
śniejszych dzieł. Być może miał on jednak po prostu mniej
szczęścia: znalazł się w bezpośrednim zasięgu walca histo­
rii i chciał uniknąć losu, którego obawiał się niegdyś, pro­
sząc Bronia o cyjanek potasu na wypadek pieczenia żyw­
cem przez dzikich. * „Rozwiązanie" brane pod uwagę przed
wyjazdem na wspólną wyprawę zostało zastosowane
ćwietć wieku później w obliczu innych „dzikich", tych,
którzy - nie czekając - sami nadciągali ze wschodu, nie
tak odległego wprawdzie jak Trobriandy.
66

67

wzrastali. Jakiej - tego bodaj sami do końca nie byli świa­
domi, stąd też i owa wskazywana antynomiczność ich my­
śli. Wydaje się, że intelekt przemogło tu obecne do końca
młodzieńcze uczucie, które samo w sobie jest zwykle am­
biwalentne, stąd też i niemożność wyważonej dyskusji.
Równie trudno o taką dyskusję o nich samych, jeśli nie
odsłoni się stereotypów krążących wokół obrazu artysty
ekscentryka z jednej strony, z drugiej zaś - statecznego
naukowca. W każdym razie taką perspektywę zdaje się su­
gerować analiza owej „wiary" Malinowskiego i Witkace­
goPrzypisy
'

B. Malinowski, A Diary in

New

Zob. пр. C . Geertz, Zaświadczające Ja. Dzieci Malinowskiego,
Dzieło i życie. Antropolog jako au­
tor, Warszawa 2000; J. Clifford, O etnograficznej autokreacji:
Conrad i Malinowski, przeł. Maciej Krupa, „Konteksty" 3-4:

2

przel. Sławomir Sikora, w:

1992, s. 10-18; w szczególności odniesienia do dzieła twórcy
funkcjonalizmu w wypowiedziach zamieszczonych w pracy
pod redakcją Jamesa Clifforda i George'a Marcusa, Writing

6

Czy powyższe uwagi wnoszą coś nowego do wiedzy
o tych dwóch osobowościach twórczych? Być może nic,
jeśli chodzi o każdego z osobna, być może jednak co nie­
co, jeśli chodzi o koleje ich myśli, przynajmniej w miej­
scach, w których się spotykali. Rzecz jest o tyle uttudniona, że o ile obaj wiedli merytoryczne dyskusje ze współ­
czesnymi sobie przedstawicielami intetesujących ich dzie­
dzin, między sobą takiej wymiany poglądów nie prowadzi­
li. Z lektury nielicznych listów z ostatnich lat ich życia,
a więc z okresu pełnej intelektualnej dojrzałości, wynika,
że przekazywanie sobie nawzajem własnych prac miało
charakter cokolwiek kurtuazyjny, o ile nie było wręcz wy­
razem ciągłej między nimi rywalizacji - intencjonalnie zo­
rientowanym informowaniem o własnych dokonaniach.
Co innego bowiem przebija, by sięgnąć do pierwszego
z brzegu przykładu, ze słów jednego z ostatnich listów
Malinowskiego, jak nie sarkazm i ironia: Chociaż teraz
moja uwaga odbkgla od wzniosłych problemów filozofii, prze­
czytałem Twoją rozprawkę i od tej chwili skurczyłem się do
rozmiarów monady. Innymi słowy, przyjąłem Twój system
monadologii kosmkznej. Przykład podobnej uszczypliwo­
ści - z kolei - wobec owego anglizowanego, nkposkromionego marzyckła mieliśmy już okazję poznać wcześniej. I to
mniej więcej tyle, tylko tyle. Być może ten wzajemny sar­
kazm w jakimś stopniu wziął się z poczucia swoistej „inte­
lektualnej hetezji", której - w skrytości - dopatrywali się
u siebie nawzajem. Być może patrzyli na siebie trochę jak
na odszczepieńców jakiejś pierwotnej wiary, z którą razem

the Strict Sense of the Term,

York 1967

Culture. The Poetics and Politics of Ethnography, L o n d o n 1986
J . A . Majcherek, Historiozofią S.I. Witkiewicza na tle „nędzy historycyzmu", w: W. Maciąg (red.), Beznadziejność i nadzieja.
W kręgu myśli Stanisława Ignacego Witkiewicza, Kraków 1988
M . Soin, Filozofia Stanisława łgitacego Witkiewicza, Wrocław

5

4

1995
Geertz, op. cit., s. 112-113

I

Clifford, op. cit., s. 11

6

Tamże, s. 13
M . Soin,

8

Filozofia Stanisława Ignacego Witkiewicza,

Wrocław

1995, s. 176-77
D . Gerould, Podróż

9

69

413

skie,
1 0

Witkacego do tropików: itinerarium cejloń­

„Konteksty" 3-4: 1998, s. 190

B. Malinowski, Dzienniki 1914-1918, „Konteksty" 1-2: 1999,
s. 206; te i inne fragmenty Dziennika w opracowaniu Graży­
ny Kubicy-Heller.

I I

Zob. np. Dziennik 1914, „Konteksty" 3-4: 1998, s. 202 i ns.

12

Dziennik w ścislem znaczeniu tego wyrazu, „Konteksty" 3:
1999, s. 104

1

Wpływ kobiet na życie i dzieło Broni­
sława Malinowskiego, „Konteksty" 1-2: 1997, s. 156
R. Ingarden, Wspomnienie o Stanisławie Ignacym Witkiewiczu,
w: Stanisław Ignacy Witkiewicz. Człowiek i twórca, księga pa­

' H . Wayne (Malinowska),

1 4

miątkowa pod red. T. Kotarbińskiego i J . E . Płomieńskiego,
Warszawa 1957, s. 169
15

Tak oto pisano o wykładzie Witkacego n a zjeździe Towarzy­
stwa Filozoficznego w Krakowie w 1936 roku: Jego odczyt
o krzyczącym tytule „O ontologicznej beznadziejności hgiki pseu­
donaukowego monizmu" /przytaczam tu skrót tytułu zajmujące­
go trzy wiersze/ zebrał najpoważniejszych profesorów uniwersy­
teckich żadnych emocji niezwykbści. Mieli tego pod dostatkiem.
P. Witkiewicz ukazał się oczom publiczności w jasnopiaskowym
garniturze, żółtozielonej koszuli i czerwonym krawacie, z ogrom­
nymi czarnymi okularami w rogowej oprawie. Mówił o „odprobkmieniu świata" przez barwną logikę matematyczne- O „odtajemniczeniu przyrody" przez pozytywistów, o „systemach bezpl-

Janusz Barański

M . Soin,

8

• T H E MYSTERY OF MAN: BETWEEN A R T OF LIFE AND A B S O L U T E T R U T H

Filozofia Stanisława lgnacegoWitkiewicza,

symbolism; or whether it naturally lapsed out of the

op. cit., pp.

anteroom. If none of these events, or shall we rather call

176-77
9

1 0

D.Gerould, "Witkacy's Journey to the Tropics and Itinerary

them hypotheses, holds good or took place, could you be so

in Ceylon", see this volume.

good as to bring it in a brown paper parcel or by some other

B.Malinowski, Diary in

the Strict Sense of the Term,

11

See, e. g. "Dziennik 1914"

concealed mode of ttansport to London and advise me in

trans. N .

Guterman, Stanford University Press, Stanford 1967,

a post card where I could reclaim it? I am very sorry that my

p. 41.

(Diary 1914), Konteksty 3-4:

absentmindedness, which is a characteristic of high

1998,

202 sqq
I couldn't keep my paws off the girls in A Diary of..., p. 132

intelligence, has exposed you to all the inconvenience

H.Wayne (Malinowska), "Bronisław Malinowski: T h e

"I am going to the School of Economics to give a lecture

Influence O f Various Women O n His Life A n d Works (The

and unless my memory is as bad and my intelligence as good

impact of women on the life and works of Bronisław

as yours, I will leave your hat with the porter at the School

Malinowski)", Journal of the Anthropological Society of Oxford,

of Economics, telling him to give it to you on demand", ibid.,

p.

12

"

vol.15, no.3
1 4

incidental to the event"; ibid., p. 36-37; Russell teplied:

p. 37

(1984)

R. Ingarden, "Wspomnienie o Stanisławie Ignacym

17

Malinowskiego" (Modernism and the personality of

Witkiewiczu" ( A reminiscence about Stanisław Ignacy

Stanisław IgnacyWitkiewicz- Człowiek i twórca,
księga pamiątkowa pod red. T. Kotarbińskiego i J. E.

15

Jerschina, "Modernizm a osobowość Bronisława

Witkiewicz), in:

Bronisław Malinowski), in: G . Kubica, J. M u c h a (ed.),

Płomieńskiego (Stanisław Ignacy Witkiewicz. M a n

Author, a Commemorative Book edited by T Kotarbiński

Miedzy dwoma światami. Bronisław Malinowski.Materiały
Z międzynarodowej sesji naukowej upamiętniającej stulecie
urodzin Bronisława Malinowskiego (Between Two Worlds

and J. E . Płomieński), Warszawa 1957,

Bronisław Malinowski. Material from an International

p.

and

169

Here is a description of Witkacy's lecture given in 1936

-

Scientific Conference Commemorating the Hundredth

at

Birthday of Bronisław Malinowski), Kraków 1985,

a convention held by the Philosophical Society in Cracow:

p.

158

His paper, glaringly entitled "On the ontological hopelessness of See, e. g. Generally a need for "la vita nuova". Resolution = to
enter a regime leading there. Main emphasis on inner work:
the logic of pseudo-scientific monism" (it is only a shortened
Control over associations (inner purity). Philosophical serenity
version of the title which fills three lines!), gathered the most
and calmness. Ruthlessness (...) being liked and making an
outstanding university professors who craved for the emotion of
extraordinariness. They got their fill of it. M r Witkiewicz showed impression (...) Morning: 2 hours of studying 3 hours of
gymnastics, etc.,etc., Dzienniki 1908-1913 (Diaryl980-1913),
himself to the public wearing a sandy-coloured suit, a yellow"Konteksty" 1: 1998, p. 99
green shin, a red tie and huge black hom-rimmed glasses. He
spoke about "deproblemizing the world" by colourful
It is a different matter whether and to what degree
mathematical logic, about "demysterizing nature" by positivists, Malinowski was inspired by Nietzsche and his relativistic
about "sexless systems" construed by logicians and rationalists. conception of culture.
And when the listeners were already dazed by the speaker's floridM . Szpakowska, Światopogląd Stanisława Ignacego Witkiewicza
style and by his incredibly colourful appearance he, in the middle (The World Outlook of Stanisław Ignacy Witkiewicz),
of some ornate phrase, to increase effect, produced a brightly red Wrocław 1976, p. 153
handkerchief, and in the solemn silence of the attentive and full
Geertz, op.cit., p. 89
audience - blew his nose. It goes without saying that after this B. Malinowski, Magie, Science and Religion, New York 1955,
lecture the speaker became the hero of the day and the darling of p. 237.
the congress. 1 noticed that on the next day - as he obviously
' Cf. e. g. the opinion exptessed by Andrzej Flis, "Filozofia
resented commonness - this eminent man of letters appeared in krakowska początku X X wieku i kształtowanie sie poglądów
a cream-coloured shirt and a green tie, and thus saved his honour naukowych Malinowskiego" (Cracow philosophy at the
beginning of the twentieth century and the formation of the
of the unique artist and philosopher, N . Lubnicki, Fdozofowie
1 8

19

2 0

2 1

22

2

jeszcze nie znaleźli syntezy (The philosopher shave still not

scientific views of Malinowski), in: G . Kubica, J. Mucha,
(ed.), Między

discovered synthesis), "Głos Poranny", Lódz, 4 October

1936; cited after: S. Okołowicz, Przeciw nicości (Against

2 4

nothingness), in: E . Franczak, S. Okołowicz, Przeciw nicości.

(Letters to Bronisław Malinowski) , introduction by Edward

Fotografie Stanisława Ignacego Witkiewicza

C . Martinek, Warszawa 1981

(Against

Nothingness. Photographs by Stanisław Ignacy Witkiewicz),
Kraków 1986,

2 5

Witkacy's "social stagings" was outright innocent.
A . Kuper,

Anthropołogists and Anthropobgy. The British Schooi

1922-72, Penguin Books, New York 1973,

p. 23; Kuper

quoted by the way a lettet by Malinowski addressed to
Bertrand Russell, concerning a misplaced hat: " O n

the

occasion of my visit to your school I left my only ptesentable
brown hat in your anteroom. I wonder whether since then it
has had the privilege of enclosing the only brains in England

Okołowicz, op. cit.,

which I ungrudgingly regard as better than mine; or whether
it has been utilized in some of the juvenile experimentations

26

in physics, technology, dramatic art, or prehistoric

2

414

T h e art of photography especially favoured this type of selfexpressive experiments: The presence of a camera at excursions
or parties stimulated funny scenes at suitable moments, with the
use of casual props, such as a bunch of hemp to put on as
a moustache, a shin pulled over one's head to affect a ghost,
a stone, spectacles, a walking-stick etc. We know some titles of the
scenes enacted by Witkacy, such as: Professor Pulverston, The
best smile of Lord Fitzpurat the yacht-race at Southampton,
Uncle from California, Tovarisch Peresmerdlov looking at the
execution of mensheviks, or The great impersonator of the Great
Moghul, Stanley Ignatio Witkacy, in a scene: Trial of botchers , S.

pp. 29-30; let us settle for a report from

a "philosophical spectacle", which in comparison with

16

dwoma światami....
Bronisława Malinowskiego

See S. I. Witkiewicz, Listy do

'

p.33

Dzienniki 1914-1918 ."Konteksty" 1-2: 1999, p. 205
T h e independence and even cynicism of Bronio in contrast

Janusz Barański •

MALINOWSKI I WITKACY:

MIĘDZY SZTUKĄ ŻYCIA A P R A W D Ą

ABSOLUTNĄ

ciourych" konstruowanych przez logików i racjonalistów. A gdy go, w: G . Kubica, J. M u c h a , (red.), Między dwoma światami...
słuchacze byli już dostatecznie odurzeni barwnym stylem i bajecz­Zob. S.I. Witkiewicz, Listy do Bronisława Malinowskiego,
nie kolorowym wyglądem prelegenta, ten dla dopingowania efek­ wstępem opatrzył Edward C . Martinek, Warszawa 1981
tu wyjął w środku jakiegoś kwiecistego zdania jaskrawoognistą
W szczególności sztuka fotograficzna sprzyjała, jak to po­
chustkę i w uroczystej ciszy pobożnie zasłuchanego, wypełnione­ wszechnie wiadomo, tego rodzaju autoekspresyjnym ekspery­
go po brzegi audytorium - wytarł sobie nos. Zbyteczne chyba do­ mentom: Obecność aparatu na wycieczkach czy spotkaniach to­
dawać, że po tym odczycie prelegent stał się bohaterem dnia i be- warzyskich prowokowała do stwarzania w odpowiednich mo­
niaminkiem zjazdu. Zdążyłem zauważyć, że następnego dnia mentach zabawnych scen, a wystarczały do tego przypadkowe re­
nie chcąc widocznie stać się codziennością, nawet w tej niezwy­ kwizyty: konopne pakuły, żeby przyprawić kilku osobom wąsy,
kłej formie - znakomity ten literat przyszedł w kremowej koszuli naciągnięta koszula na głowę, aby udawać ducha, kamień, oku­
Z zielonym krawatem, ratując w ten sposób honor niepowtarzal­ lary, laska itp. Znane są niektóre tytuły inscenizowanych przez
nego artysty i filozofa; N . Łubnicki, Filozofowie jeszcze nie zna­ Witkacego scen: Profesor Pulverston, Najlepszy uśmiech Lorda
leźli syntezy, „Głos Poranny", Łódź, 4 X 1936; cyt. za: S. O k o ­
Fitzpur na regatach w Southampton, Wujcio z Kalifornii, Towałowicz, Przeciw nicości, w: E . Franczak, S. Okołowicz, Przeciw
riszcz Pieriesmierdlow patrzący na egzekucję mienszewików czy
nicości. Fotografie Stanisława Ignacego Witkiewicza, Kraków Wielki odtwórca Wielkiego Mogola Stanley Ignatio Witkacy
1986, s. 29-30; poprzestańmy tutaj tylko na doniesieniu
w scenie: Sąd nad partaczami, Okolowicz, op.cit., s. 33
z „przedstawienia filozoficznego", które w porównaniu z „to­
Dzienniki 1914-1918, „Konteksty" 1-2: 1999, s. 205
2 4

2 5

26

warzyskimi inscenizacjami" Witkacego jest czymś zgoła nie­

2

'

winnym.

Niezależność, a nawet cynizm Bronia w odróżnieniu od uczu­
ciowości Stasia zauważył już za ich młodzieńczych lat Stani­

A . Kuper, Miedzy

charyzmą i rutyną. Antropologia brytyjska

1922-1982, przeł. Katarzyna Kaniowska, Łódź 1987,

sław Witkiewicz, postrzegając to nawet jako pewne zagroże­

natury uczuciowej i dającej się wyprowadzić z pa­
nowania nad sobą, i podkglej wpływom, S. Witkiewicz, Listy do
syna, opr. Bożena Danek-Wojnowska i A n n a Micińska, War­
nie syna i jego

s. 20;

Kuper cytuje na przykład list Malinowskiego do Bertranda
Russela w sprawie pozostawionego kapelusza: Przy okazji wi­

zyty w twojej szkole zostawiłem w przedpokoju swój jedyny przy­ szawa 1969, s. 281
zwoity brązowy kapelusz. Ciekaw jestem zatem, czy nie dostąpił Soin, op. cit., s. 11
odtąd przywileju przykrywania jedynego rozumu w Anglii, który T. Kotarbiński, Filozofia S.I. Witkiewicza, w: Stanisław Ignacy
bez cienia zawiści uważam za lepszy niż mój wiosny lub czy nie Witkiewicz- Człowiek i twórca...
został wykorzystany do jakichś doświadczeń fizycznych, techno­ R . Ingarden, Wspomnienie...
logicznych, sztuki dramatycznej czy prehistorycznego symboli­ J. Majcherek, Historiozofią...
zmu, lub czy nie uległ gdzieś zaprzepaszczeniu poza przedpoko­' M . Szpakowska, Witkiewiczowska teoria kultury, „Dialog" 10/
jem. Jeśli żadne z tych zdarzeń - nazwijmy je raczej hipotezami - 1968, s. 128
nie miało miejsca, czy byłbyś tak dobry, by włożyć go do brązo­ " Zob. пр. M . Rosiak, „Biologiczny monadyzm" S.I. Witkiewicza
wej papierowej torby lub zapakować w jakiś inny sekretny spsób, jako próba poprawienia monadologii Leibniza, w: W Maciąg
stosowany w Londynie, i poradzić mi w kartce pocztowej, gdzie (red.), Beznadziejność...
mógłbym go odebrać? Bardzo mi przykro, że moje roztargnienie, tamże, s. 63
charakterystyczne dla wysokiej inteligencji, naraża cię na wszyst­ S.I. Witkiewicz, Pisma filozoficzne i estetyczne, t. 3, Warszawa
kie te uboczne niedogodności owego zdarzenia; Russel odpowia­
1977, s. 415
da m.in.: Wybieram się do School of Economics na wykład ...
Zob. np. Z. Zalewski, Witkiewicza przygoda z metafizyką, w:
i jeśli tylko moja pamięć nie będzie tak zJa, a inteligencja tak wy­ Maciąg (red.), op. cit., s. 53
soka, jak twoja - zostawię kapelusz u portiera; tamże, s. 35.
Zob. np. S.I. Witkiewicz, Pisma
t. 4, s. 381
J. Jerschina, Modernizm a osobowość Bronisława Malinowskie­
S.I. Witkiewicz, Pisma.. ,t. 3, s. 296
go, w: G . Kubica, J. M u c h a (red.), Między dwoma światami J. Leszczyński, Filozof metafizycznego niepokoju, w: Stanisław
Bronisław Malinowski. Materiały z międzynarodowej sesji nau­ Ignacy Witkiewicz- Człowiek i twórca, op. cit., s. 113
kowej upamiętniającej stulecie urodzin Bronisława Malinowskie­ Zob. uwagi na ten temat Terence'a Wrighta, Antropolog jako
go, Kraków 1985, s. 158
artysta: fotografie Malinowskiego z Trobrtandów, przeł. Sławo­
8

2 9

, 0

5 1

2

1 4

1 5

, 6

1 7

18

, 9

4 0

mir Sikora, „Konteksty" 1-2: 1997, s. 184

Zob. пр.: Og[ó!nieJ Potrzeba „la vita пиош". Postanowienie =

wejść w regime prowadzący tam. Gfdwny nacisk na pracy wewnjętrznejj; Panowanie nad kojarzeniami) (czystość wewnętrz­
na). Filozoficzna] pogoda i spokój. Bezwzględność (...) podoba­
nie się i imponowanie (...) Rano 2 godziny nauki, 3 godziny
gimnjastyki) Ltd., itd.; Dzienniki 1908-1913, „Konteksty" 1:

4 1

Okołowicz, op. cit., s. 17

4 2

S. Witkiewicz, Dziwny człowiek, Lwów 1903, s. 59-61; cyt. za:

4 1

1998, s. 99
Osobna kwestia to czy i w jakim stopniu Malinowski zainspi­
rowany został przez Nietschego jego relatywistyczną koncep­
cją kultury.
M . Szpakowska,

Światopogląd Stanisława Ignacego Witkiewi­

cza, Wrocław 1976, s. 153
Geertz, op. cit., s. 126
B. Malinowski, Dzielą, t. 7; przeł. Barbara Leś i Dorota Praszałowicz, Warszawa 1990, s. 253-54

Zob. np. pogląd Andrzeja Flisa, Filozofia krakowska początku

X X wieku i kształtowanie się poglądów naukowych Malinowskie­

4 4

415

Okolowicz, op. cit., s. 13
R o m a n Jasiński tak na przykład wspomina pewną towarzyską

około dziesią­
tej wieczór; do jedenastej zebrało się około dwudziestu osób, najfantastyczniej dobranych. Nikt o nikim nic nie wiedział, a gospo­
darze - najmniej; wszystko to łaziło po mieszkaniu, częściowo za­
lane, a częściowo, jak na przykład ja, nie rozumiejąc dobrze swej
roli w tym wszystkim. Witkacy niezmordowanie się uwijał pośród
zebranych, bral na bok to gospodarzy, to bardziej spłoszonych go­
ści, coś tłumaczył, perswadował i montował ten dziwaczny wie­
czór, jak gdyby żywcem wyjęty z któregoś opowiadania Bruno
Schulza; R. Jasiński, Witkacy, w: Stanisław Ignacy Witkiewicz
Człowiek i twórca, op. cit., s. 311
imprezę z „Witkacym-terenowcem": Przyszliśmy

S.I. Witkiewicz, Pisma..., t. 3, s. 563

Janusz Barański

• T H E MYSTERY O F MAN: BETWEEN A R T O F LIFE A N D ABSOLUTE T R U T H

Neoplatonian term reflects the essence of the union of

to the emotional nature of Staś was noticed already while

"everything with everything".

they were young by Stanisław Witkiewicz, who even
perceived this as a certain threat for his son and the

4 7

See M . Szpakowska, "Witkiewiczowska teoria kultury," p. 122

latter's sentimental nature, inclined to lose self-control and

4 8

See, e.g. B. Malinowski, "Culture", in:

Encyclopedia of the

Social Sciences, v. 4, New York 1931

easily swayed, S.Witkiewicz, Listy do syna (Letters to the
Son), ed. by Bożena Danek-Wojnowska and A n n a Micińska,

4 9

J. Leszczyński, op. cit., p. 96; in the case of Witkacy the fact

the self is corporeal

Warszawa 1969, p. 281

that

2 8

Soin, op. cit., p. 11

apart from photographic portraits also in his paintings where

2 9

T. Kotarbiński, "Filozofia St. I. Witkiewicza" (The Philosophy
of S. I. Witkiewicz), in:

these

Stanisław Ignacy Witkiewicz- Człowiek

M . Szpakowska, "Witkiewiczowska teoria kultury" ( T h e
theory of culture according to Witkiewicz), Dialog 10:

"

See S. I. Witkiewicz,

5 1

M . Szpakowska, "Witkiewiczowska teoria kultury," p. 122

52

See. e.g. B. Malinowski, Magic, Science and Religion, op. cit.,
especially the title chapter

1968,
5 3

A . Paluch, op.cit., p. 100

See, e. g. M . Rosiak, '"Biologiczny monadyzm' S. I.

5 4

A closer examination of Malinowski's views indicated that

Witkiewicza jako próba poprawienia monadologii Leibniza"

he tackled similar problems incessantly, and that he was

(The "biological monadism" of S. I. Witkiewicz as an

never free from the temptation of reaching for some form of
"metaphysical" explanations, of transcending the "positivistic

Beznadziejność...

3 4

Ibid., p. 63

3 5

S. I. Witkiewicz,

fetters"; this holds true, for example, for his extremely
valuable remarks on the nature of the language, which

Pisma filozoficzne i estetyczne

anticipated the later theory of the acts of speech proposed by

(Philosophical

Austin; see

See, e. g. Z. Zalewski, "Witkiewicza przygoda z metafizyką"

problem of meaning in primeval languages), in: A . Paluch,

(Witkiewicz's adventure with metaphysics), in: Maciąg (ed.),

op. cit.; in anthropology, these linguistic inspirations were
subsequently developed by such scholars as Stanley Tambiah

See, e. g. S. I. Witkiewicz,

Pisma

or Anette Weiner; "metaphysical dissatisfaction" is

vol. 4, p. 381

3 8

S. I. Witkiewicz, Pisma ...,vol. 3, p. 296

3 9

J. Leszczyński, "Filozof metafizycznego niepokoju"

confirmed from a slightly different," private" side also by the

Diary.

( A philosopher of metaphysical anguish), in: Stanisław Ignacy

5 5

Witkiewicz- Człowiek i twórca , op. cit., p. 113

S. I. Witkiewicz, Metajizyka dwugłowego cielęcia. Tropikalnoaustralijska sztuka w trzech aktach (The Metaphysics of

See comments by Terence Wright, " T h e Anthropologist as

a Two-headed Calf. A Tropical-Australian Play in T h r e e

Artist. Malinowski's Trobriand Photographs", European

A c t s ) , in: Dramaty (Dramas), vol. 1; ed. and introduction by

Imagery and Colonial History in die Pacific. T. Van Meijl and R

Konstanty Puzyna, Watszawa 1972,p. 553

Van Grijp (eds.) Nijmegen Studies in Developement and

See, e. g. idem, Pisma, vol. 3, p. 83

Cultural Change,

1994

5 7

C . Geertz, Religion as a Cultural System, in: Interpretation
of Cultures, Basic Books 1973

4 1

S. Okolowicz, op. cit., p. 17

4 2

St. Witkiewicz, Dziwny człowiek ( A Strange M a n ) , Lwów

5 8

1903, pp. 59-61; cited after: S. Okolowicz, op. cit., p. 13
4 3

Problem znaczenia w językach pierwotnych (The

and Aesthetic Works),vol. 3, Warszawa 1977, p. 415

op. cit., p. 53

4 0

vol. 3, p. 566

p. 128

Maciąg (ed.),

3 7

Pisma

5 0

attempt at correcting the Leibniz monadology), in: W

3 6

are disclosed by means of

and literary oeuvre appears to be thoroughly "sensual".

R.Ingarden, "Wspomnienie ..."

" J. Majcherek, Historiozofia ...
, 2

recesses of the soul

a technique of using colour or chiaroscuro; his whole plastic

i twórca ...
3 0

(ibid., op.cit., p. 102) is discernible,

S. I. Witkiewicz,

Pożegnanie jesieni

(Farewell to A u t u m n ) ,

Warszawa 1927, pp.296-97

B. Michalski, Filozofia ontologicznego pluralizmu S. I.
We arrived at about ten at night; up
Witkiewicza (The philosophy of the ontological pluralism of
to eleven o'clock some twenty persons had gathered, a most
S. I. Witkiewicz), in: S. I. Witkiewicz, Pisma , vol. 4, pp. 437fantastic selection. We were all strangers and the hosts did not
38
know anyone; the guests, some drunk, or, as in my own case,
M . Szpakowska, "Witkiewiczowska teoria kultury," p. 128
ignorant of their role, circulated around the flat. Witkacy tirelessly
Maciej Soin put the autonomous nature of the Witkacy
bustled about, taking aside either the hosts or some of the more system down to the employment of two models in the
perplexed guests, explaining something arguing and assembling solution of the raised issues; unfortunately, there is not
this curious soiree as if straight out of one of the novels fry Bruno
enough place for a detailed discussion of its interpretations.
Schulz, R. Jasiński, "Witkacy," in: Stanisław Ignacy WitkiewiczK . Pomian, op.cit., p. 206
Człowiek i twórca , op.cit., p. 311
C . Geertz, "I-witnessing...", op. cit., p. 78-79
R o m a n Jasiński recalled a certain social gathering with
"Witkacy-the fieldworker":

6 0

6 1

6 2

6 5

4 4

S. I. Witkiewicz, Pisma..., vol. 3, p. 563

6 4

Jerschina, op.cit., p. 148

4 5

See, e. g. the interpretation proposed by Krzysztof Pomian,

6 5

Ibid., p. 153

Człowiek

pośród rzeczy. Szkice hiswrycznofilozoficzne

(Man

6 6

among Things. Historical-philosophical Sketches), Warszawa
1973, p. 202
4 6

S. I. Witkiewicz, Pisma..., vol. 3, p. 439; it is worth drawing

Warszawa 1979
6 7

attention to the fact that in the tradition of Durkheiminspired sociology, especially the version proposed by Mauss,

S.I. Witkiewicz, Niemyte dusze (Unwashed souls), in:
Narkotyki. Niemyte dusze (Narcotics. Unwashed Souls),
В. Malinowski,

Freedom and Civilisation , New

York 1944

S. I. Witkiewicz, Listy do Bronisława Malinowskiego , p. 62
6 9

magic is treated as a type of a sympathy for all things; this

416

Ibid., p. 122

Janusz Barański

4 5

4 6

• MALINOWSKI I WITKACY: MIĘDZY SZTUKĄ ŻYCIA A PRAWDĄ ABSOLUTNĄ

Zob. np. interpretację Krzysztofa Pomiana, Człowiek pośród

pologii te językowe inspiracje rozwinęli później tacy badacze,

rzeczy- Szkice history cznofilozoficzne,

jak Stanley Tambiah czy Anette Weiner; to „metafizyczne

Warszawa 1973, s. 202

niezaspokojenie" z innej nieco, „prywatnej" strony, potwier­

S.I. Witkiewicz, Pisma..., t. 3, s. 439; warto zwrócić tu uwagę

dza istnienie takich pokus także i sam Dziennik.

na fakt, że w tradycji durkheimowskiej socjologii, zwłaszcza
ten neoplatoński termin m a oddać istotę owego związku

S.I. Witkiewicz, Metafizyka dwugłowego cielęcia. Tropikalnoaustralijska sztuka w trzech aktach, w: Dramaty, t. 1; opr.

„wszystkiego ze wszystkim".

i wstępem poprzedził Konstanty Puzyna, Warszawa 1972, s.

Maussa, magię traktuje się jako rodzaj sympatii wszech rzeczy;

47

Zob. M . Szpakowska, Witkiewiczowska teoria kultury, s. 122

4 8

Zob. np. B. Malinowski, Kultura, przeł. Andrzej Waligórski,
w: A . Paluch, Malinowski, Warszawa 1983

4 9

Leszczyński, op. cit., s. 96; Ze jaźń

5 5

553
5 0

5 7

jest cielesna

(tamże, op.

cit., s. 102) u Witkacego, widać, prócz portretów fotograficz­

5 8

nych, także w jego portretach malarskich, gdzie owe tajniki

5 9

duszy

styczna, i literacka wydaje się n a wskroś „zmysłowa".

C . Geertz, Religia jako system kulturowy, w: E . Mokrzycki, Ra­
cjonalność i styl myśknia, Warszawa 1990, s. 502
S.I. Witkiewicz, Pożegnanie jesieni, Warszawa 1927, s. 296-97
B. Michalski, Filozofia ontologicznego pluralizmu S.I. Witkiewi­

cza, w: S . I . Witkiewicz, Pisma, t. 4, s. 437-38

ujawniają się poprzez techniki posługiwania się kolo­

rem czy światłocieniem; cała zresztą jego twórczość i pla­

Zob. np. tenże, Pisma, t. 3, s. 83

6 0

M . Szpakowska, Witkiewiczowska teoria kultury, s. 128

6 1

Maciej Soin tę antynomiczność systemu Witkacego kładzie

5 0

Zob. S.I. Witkiewicz, Pisma..., t. 3, s. 566

na karb posługiwania się dwoma modelami w rozwiązywaniu

51

M . Szpakowska, Witkiewiczowska teoria kultury, s. 122

podnoszonych zagadnień; nie ma tu już niestety miejsca na

5 2

Zob. np. B. Malinowski, Dzieła, t. 7, Warszawa 1990; w szcze­
gólności rozdział Magia,

5 5

, 4

nauka i religia.

A . Paluch, op. cit, s. 100.

szczegółowe omawianie jego interpretacji.
6 2

K . Pomian, op. cit., s. 206.

6 i

C . Geertz, Dzieło i życie, s. 111-12

6 4

Jerschina, op. cit., s. 148

z podobnymi problemami borykał się o n nieustannie, że nie

6 5

Tamże, s. 153

opuszczała go pokusa sięgnięcia po jakąś formę wyjaśnień

6 6

Lektura

poglądów

Malinowskiego

wskazuje n a to, że

S.I. Witkiewicz,

Niemyte dusze,

w:

Narkotyki. Niemyte dusze,

Warszawa 1979

„metafizycznych", wyjścia poza „pozytywistyczne okowy"; do­
tyczy to n a przykład niezwykle cennych uwag na temat natu­

6 7

B. Malinowski, Freedom and Civilisation, N e w York 1944

ry języka, jego sytuacyjności, co było antycypacją późniejszej

6 8

S.I. Witkiewicz, Listy do

6 9

Tamże, s. 122

teorii aktów mowy Austina; zob. Problem

kach

znaczenia w języ­

pierwotnych, w: A . Paluch, op. cit.; na gruncie antro­

417

Bronisława Malinowskiego,

s. 62

Cytat

Barański, Janusz, “The Mystery of Man: between Art of Life and Absolute Truth=Malinowski i Witkacy: między sztuką życia a prawdą absolutną / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 1 lipca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/6150.

Formaty wyjściowe