"Drewniana historia" Mikołaja Zagórnego" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.4

Dublin Core

Tytuł

"Drewniana historia" Mikołaja Zagórnego" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.4

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.4, s.267-272

Twórca

Berendt, Elżbieta

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

1988

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3185

Format

application/pdf

Język

pol.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:2983

PDF Text

Text

Elżbieta Berendt

„DREWNIANA HISTORIA" MIKOŁAJA Z A G Ó R N E G O

rolnik,

na d t i ' y i opowiada. O wojnach, k l ę s k a c h i z w y c i ę s t w a c h , ale t e ż

szewc, cieśla, i d z i a ł a c z s p o ł e c z n y . Od p i ę c i u lat t a k ż e r z e ź b i a r z

Mieszka w Ligocie k . Oleśnicy. Mikołaj Z a g ó r n y —

o codziennej pracy i ś w i ę t o w a n i u . O swoim ż y c i u , w k t ó r y m ,

i k r o n i k a r z swoich c z a s ó w . D l a z w i e d z a j ą c y c h

jest

życzliwym

p r z e w o d n i k i e m po swojej „ d r e w n i a n e j h i s t o r i i " . Sam t a k n a z w a ł
ten

zespół

kilkudziesięciu

w najlepszy

drewnianych

figur,

zo znanych sobie s p o s o b ó w ,

poprzez

relacjonuje

które,
historię

w ł a s n ą i Polski.

powszednimi.

Jest

szczególnego. W y j ą t k o w y ,
Tak

naprawdę

rzeźbić

jednak

w

jego

życiorysie

ze
coś

niepowtarzalny" z w i ą z e k z drewnem.

zaczął

p ó ź n o , ale

drewno wciąż

było
T

W w y s o k i m , p i ę t r o w y m d o m u jeden p o k ó j n a l e ż y t y l k o

do

Na, ś c i a n a c h

zawieszono o s z k l o n ą r e p r o d u k c j ę „ O s t a t n i e j wieczerzy" i k r u c y ­
Uwagę

to zwykle b y w a , s p l o t ł y się sprawy wielkie i wzniosłe

obecne w jego m y ś l e n i u i d z i a l a m u . Ceni! je zawsze. W r ó w n y m

niego. P o k ó j t y p o w y w u m e b l o w a n i u i w y s t r o j u .
fiks.

jak

zwykłymi,

przykuwa jednak

zaimprowizowana

naprzeciwko

wejścia —. galeria. Poszeregowani na p ó ł k a c h , zabezpieczonych

s t o p n i u w ó w c z a s , gdy z a m i e n i a ł jo w t r z o n siekiery, p r z y c i n a ł
na, de*ki, j a k i wtedy, gdy

mozolnie d o b y w a ł z niego k s z t a ł t

kolejnej k a p l i c z k i czy postaci — ś w i a d k a h i s t o r i i .
U r o d z i ł sio we wsi Nowosiółki

(Tarnopolskie), Jego ojciec

g o s p o d a r z y ł na !) morgach. M a t k a — k r o j c z y m , obszywala c a ł ą

c i e n k i m d r u t e m , s t o j ą t u , na przeznaczonych sobie miejscach:

wieś, p r z y u c z a j ą c

sześciu N i e m c ó w , trzech Ż y d ó w , p i ę c i u w ó j t ó w , pięciu u ł a n ó w ,

siostry p o m a g a ł y w gospodarstwie, on wcześnie zmuszony b y ł

młynarz,

mini-sukieiikach,

dziewczęta.

Cztery

p r z e j m o w a ć o b o w i ą z k i ojca. Męską o d p o w i e d z i a l n o ś ć za r o d z i n ę
odczul już w w i r k u 12 l a t , k i e d y ojciec poszedł na w o j n ę . Dzie­

poszczególne

w

wiejskie

rolnicy,

kolejno

kobiety

krawiectwa

T

L e n i n i r e w o l u c j o n i ś c i , P i ł s u d s k i , P a p i e ż i G e n e r a ł . Gospodarz
wyjmuje

weterynarz,

do

Delikatnie

przeciera

c i ń s t w o miał

m i ę k k i m p ę d z e l k i e m , aby u z y s k a ł y w ł a ś c i w y p o ł y s k .

postacie

Wskazuje

obowiązki.

więc k r ó t k i e i лгуpolmały go zgoła, nio dziecinne

Ale

już

wtedy

modelował

po

kryjomu

zabawki,

267

3

2

I I . 2. Kobieta

z międlicą,

w y s . 39,5 c m ; i l . 3. Marszalek

najpierw w cieście i smole, p o t e m w drownie —

najchętniej'

Piłsudski,

w y s . 37 c m

"miał d o b r ą . M i e s z k a ł a w s ą s i e d z t w i e i o d dziecka z d a w a ł a się

k a r a b i n y , szable. Ojciec, k t ó r y d o r a b i a ł j a k o cieśla, sam k i e d y ś

b y ć m u p r z e z n a c z o n ą . W n a r z e c z e ń s t w i e w y r z e ź b i ł nawet dla

w y r z e ź b i ł konie. S t a ł y w d o m u obok p o r t r e t u Cesarza Franciszka

niej k a r e t ę . Wypowiedziane przed B o g i e m i l u d ź m i sakramentalne

J ó z e f a . R z e ź b i a r s k i e p r ó b y syna t r a k t o w a ł jednak j a k o n i o u ż y -

„ t a k " — złączyło ich losy na dobre i z ł e . O n — c h ł o p a k praco­

teczną zabawę.

w i t y i szanowany we wsi, ona —• dziewczyna z nieco z a m o ż n i e j ­

M i k o ł a j u k o ń c z y ł c z t e r o k l a s o w ą szkolę p o w s z e c h n ą , p r o w a ­

szej r o d z i n y . Po p i ę c i u latach p r z y s z ł a na ś w i a t c ó r k a .

Żyli

d z o n ą przez siostry ze Zgromadzenia S i ó s t r Miłosierdzia. T a m

z dnia na d z i e ń . Ż e b y nie t r a c i ć k o n t a k t u z drewnem założył —•

wpojono m u szacunek do h i s t o r i i . D o dziś p o t r a f i

wymionić

wraz ze szwagrem i k i l k o m a c h ł o p c a m i ze w s i — z e s p ó l ciesielski.

kolejnych k r ó l ó w polskich, z p a m i ę c i recytuje austriacki h y m n ,

Pracowali dobrze i fachowo więc ludzie c h ę t n i e ich n a j m o w a l i .

rozpoczynający

R o b o t y n i g d y i i n nie b r a k o w a ł o .

zajęcia

szkolne.

Bardziej

jednak

od

wiedzy

k s i ą ż k o w e j ceni t ę , k t ó r ą d o s t a r c z y ł o m u życie. Po u k o ń c z e n i u

W

s z k o ł y t e r m i n o w a ł u szewca. W t y m zawodzie p r a c o w a ł , z przer­

września

w a m i , przez około 15 l a t . W y k o n y w a ł go solidnie, ale bez przy­

p o s t e r u n k u na skraju lasu. P o d o b n y los s p o t k a ł c a ł y o d d z i a ł ,

jemności. Wcześnie

o d k r y ł w sobie u m i o j ę t n o ś c i modelowania

drewna. Tej refleksji
użytkowy

można

to warzysz y ł a n a s t ę p n a , że k s z t a ł t czysto

wzbogacić

zdobnictwem.

Dekorował

1939 r o k u

wybuchła

w o j n a . Z m o b i l i z o w a n y •— j u ż 8

t r a f i ł do niewoli. N i e m c y zabrali go z

wysuniętego

o k r ą ż o n y przez wojska niemieckie. W r a z z i n n y m i
przerzucano

żołnierzami

go z miejsca na miejsce, przez cztery tygodnie.

więc

Ż y w i l i się p o z o s t a w i o n y m i na polach b u r a k a m i . Czasem o d g ł o d u

o t a c z a j ą c e go n a r z ę d z i a i s p r z ę t y . W y r z y n a ł k w i a t y na kosiskach.

r a t o w a ł y i c h k a w a ł k i chleba zrzucane z b a l k o n ó w K i e l c , Często­

Tkwiła w nim jakaś

c h o w y na p r z e j e ż d ż a j ą c e ,

„ c h c i w o ś ć " do pracy. N i e m ó g ł

przejść

o b o j ę t n i e kolo drewna. K s z t a ł t o w a ł jo j u ż w m y ś l a c h . W y r z y n a ł

o d k r y t e samochody

z jeńcami.

Po

tej t u ł a c z c e wysiano i c h na r o b o t y do Niemiec. Pracowali na

r a m k i do o b r a z k ó w , a p r z y pasieniu k r ó w k o n s t r u o w a ł

proste

farmach, dzieleni na g r u p y n a r o d o w o ś c i o w e . Z a g ó r n y z a c h o w a ł

m ł y n y - z a b a w k i , wprawiane w r u c h przez p r z e p ł y w a j ą c ą

wodę.

zdjęcia z n i e w o l i . Z pudelka po czekoladkach w y j m u j e s k r z ę t n i e

Nie

obserwował

przechowywane, p o ż ó ł k ł e j u ż fotografio — niemieckie d o ż y n k i ,

p r z y drogach, w swojej wsi i we wsiach s ą s i e d n i c h , o k r e ś l a j a k o

miał skąd

czerpać wzorów.

upozowany z kolegami w k o n w e n c j i dawnej f o t o g r a f i i ; on sam

„ p a r t a c k i e — j a k b ą d ź zrobione". O b s e r w o w a ł p r z y r o d ę . Ż y ł

pod drzewem, w c y w i l n y m u b r a n i u . To zdjęcie p r z e s ł a ł do d o m u .

j a k i n n i , c h o ć zawsze j a k b y więcej b y ł o w n i m wrażliwości, za­

W t e d y z w o l n i o n y b y ł j u ż z b e z p o ś r e d n i e g o dozoru. A l e nawet

chłanności,

wyobraźni.

wybierając

zajęcia,

Twarde

Kapliczki,

życie

które sprawiały

które

próbował

przechytrzyć

m u przyjemność,

a

więc

w tej wojennej poniewierce drewno w k r o c z y ł o w jego
P r z y j ę t y z o s t a ł do p r a c y j a k o p o m o c n i k stelmacha.

życie.

Ulubiony

zwiq,zane z obróbką, drewna. Z r y t m u codziennej pracy w y r w a ł a

m a t e r i a ł z a p e w n i ł m u t y m razem lżejszą p r a c ę , nieco

go w o j n a polsko-radziecka. Jako

do

ż y w n o ś ć , więcej wolnego czasu i swobody. T ę s k n o t a za r o d z i n ą ,

czterech

n i e p o k ó j o g o s p o d a r k ę nie d a w a ł y m u jednak spokoju. Postano­

osiemnastolatok

poszedł

wojska. N i e b r a ł jednak u d z i a ł u w w a l k a c h . J u ż po
m i e s i ą c a c h p o w r ó c i ł do d o m u .

W jego wsi c h ł o p c y z a k ł a d a l i r o d z i n y zazw3'czaj po powrocie
z wojska. O n z d e c y d o w a ł się na to dopiero w w i e k u 26 l a t . Ż o n ę

268

lepszą

wił s y m u l o w a ć c h o r o b ę . W y p i ł s p o r z ą d z o n y przez k o l e g ę w y w a r
z esencji t y t o n i o w e j .

B y ł skuteczniejszy niż z a m i e r z a ł .

„Przez

p ó ł r o k u g ł o w a m i się k r ę c i ł a . " J a k o niezdolny do pracy, o d e s ł a n y

z o s t a ł do d o m u . W k r ó t c e m i a ł tego ż a ł o w a ć .

W rodzinnej wsi

p o w s t a ł a p u s t k a , k t ó r e j nie m o g ł a w y p e ł n i ć , p o w i ę k s z a j ą c a

N i e m c y w y z n a c z y l i m u f u n k c j ę furmana. Najgorsze b y ł y karne

stopniowo,

ekspedycje.

k a p l i c z k i , j a k je nazywa „ p r z y o z d o b y na ś c i a n y " . R ó ż n e .

To

wtedy

obserwował

jak

cale wsie, m o r d o w a l i ich m i e s z k a ń c ó w .

Niemcy

palili

Mógł b y ć

domy,

tylko

mil­

rodzina

córki.

Zaczął

rzeźbić.

Początkowo

się



to
Raz

jest to Pan Jezus, k i e d y indziej Św. B a r b a r a lub Św. R o d z i n a .

c z ą c y m ś w i a d k i e m , więc z t y m w i ę k s z y m z a c i ę c i e m opowiada

Najczęściej

0 t y m teraz, poprzez r z e ź b ę . Czasem jeździł do p o w i a t u . W i d z i a ł

w c i ą ż ten sam schemat —• s t o j ą c e j na k u l i ziemskiej, z r o z ł o ż o ­

tam

j a k h i t l e r o w c y ł a d o w a l i l u d n o ś ć ż y d o w s k ą na

samochody

1 w y w o z i l i na miejsce zbiorowych s t r a c e ń .
W t y m czasie z a c z ę ł y się p r z e ś l a d o w a n i a l u d n o ś c i polskiej

j e d n a k M a t k a Boska. W

jej w i z e r u n k u

powtarza

n y m i r ę k o m a i ł a g o d n y m u ś m i e c h e m na t w a r z y . W z o r u j e się na
stojącej

w rogu

wyrobu,

k t ó r ą kilkanaście lat temu ozdobił własnoręcznie

pokoju

starej,

gipsowej figurze

fabrycznego
wy­

przez b a n d y u k r a i ń s k i e . W obawie o życie swoje i r o d z i n y po­

k o n a n ą o b u d o w ą . Część kapliczek p o z o s t a w i ł w stanie s u r o w y m .

stanowił wyjechać.

Te, o solidnej k o n s t r u k c j i ,

Część d o b y t k u z a ł a d o w a ł na

pięć

wozów

i k o r z y s t a j ą c z t r a n s p o r t u kolejowego d o j e c h a ł do wsi Ł ę k a w i c a

z w i e ń c z o n e u g ó r y k r z y ż e m —. na­

w i ą z u j ą do p r a w d z i w y c h kaplic m u r o w a n y c h . Z d o b i ą je dodat­

k . T a r n o w a . T u , na wysiedleniu, spędził d w a lata. W rodzinnej

k o w o stylizowane o r n a m e n t y r o ś l i n n e , z a t k n i ę t e

wsi z o s t a w i ł d u ż e gospodarstwo, d o m y solidno, pod b l a c h ą , ale

liście palmowe. I n n e — p o s t a ć M a t k i Boskiej o t a c z a j ą t y l k o p ó ł ­

k i e d y po wojnie nie m ó g ł j u ż t a m p o w r ó c i ć , p o j e c h a ł do L i g o t y ,

k o l i s t ą linią czerwonych, ż ó ł t y c h i niebieskich k w i a t k ó w .

śladem, wcześniej

daleko d o m u Z a g ó r n e g o , w Ligocie, stoi t a k a kapliczka. K a m i e n ­

już

tutaj

osiedlonej, siostry. O d

początku

w

podstawę
Nie­

w ł ą c z y ł się w p r a c ę s p o ł e c z n ą . L u d z i e u f a l i m u , więc powierzali

n y słup z m e t a l o w y m k r u c y f i k s e m u g ó r y i k o l o r o w y m obrazkiem

i c z y n i ą t o n a d a l —• odpowiedzialne f u n k c j e :

M a t k i Boskiej Bolesnej za

przewodniczącego

s p ó ł k i w o d n e j , k o m i t e t u sklepowego, k o m i t e t u

mleczarskiego,

szkłem. Jak

w rzeźbie

Zagórnego

t a k i t u t a j zapobiegliwe r ę c e ludzkie — dla uczynienia jej p i ę k ­

k o m i s j i rewizyjnej. P o d c h o d z i ł do tej p r a c y z n a j w y ż s z ą p o w a g ą .

niejszą,

Poukładane

o t o c z y ł y obrazek w i e ń c e m z u p e ł n i e p o d o b n y c h chociaż sztucz­

l e ż ą w szafie u r z ę d o w e

d o k u m e n t y , rejestry.

o s o b n y m p u d e ł k u —• ordery, łącznie z n a j w y ż s z y m i ,
wymi. Podziękowania,
pełnionym

teczkami,

dyplomy. W
zamknięte

30

państwo­

p l a s t y k o w y m pudle,
lat

gospodarnego

T u , na Ziemiach Zachodnich, Z a g ó r n y p o c z ą t k o w o

W
wy­

życia.

szewcował,

p r a c o w a ł na r o l i , b y w a ł o , że w z o r o w a ł a się na n i m c a ł a wieś.
A l e t r u d n i ł się r ó w n i e ż ciesiołką. M ó g ł b y w s k a z a ć
takich

domów,

p r z y budowie k t ó r y c h

uczestniczył.

kilkanaście
Wykonał

nych,

godniejszą,

dla

plastykowych

wyrażenia

kwiatów.

Ta

własnej
sama

wdzięczności

urokliwa

—•

prostota,

l u d z k a s z c z o d r o ś ć , k t ó r a t e m u co u k o c h a ł a daje wszystko, co
najpiękniejsze

— k w i a t y i k o l o r y . N i c dziwnego, że

kapliczki

Z a g ó r n e g o cieszą się t a k i m powodzeniem. I to nie t y l k o we wsi.
K u p u j ą je przyjezdni,

znajomi.

Ś l u b y u p a m i ę t n i a Z a g ó r n y prezentami ś l u b n y m i . P o d
manym

przez

parę

młodych,

dekoracyjnym

trzy­

obramowaniem,

t e ż k i l k a , do dziś u ż y w a n y c h , w o z ó w . D l a proboszcza w Smolnej

z w i e ń c z o n y m u g ó r y napisem — „ S z c z ę ś ć B o ż e m ł o d e j parze" —

wyrzeźbił

kominiarz.

półtorametrowy

ołtarz,

przedstawiający

wizerunki

M a t k i Boskiej i Pana Jezusa.
W 1982 r o k u u m a i ł a jego ż o n a . Od 16 l a t częściowo niespraw­
na,

sparaliżowana

po

wylewie.

Tak

w i ę c na

straży

małżeńskiego

szczęścia

stoją

p o s p o ł u B ó g i , p o t r a k t o w a n y t r o c h ę serio a t r o c h ę z p r z y m r u ­
W

życiu Mikołaja

I I . 4. Młynarz

i Żyd,

Zagórnego

ż e n i e m oka, zabobonny s y m b o l powodzenia.
N a j w a ż n i e j s z a jednak, r ó w n i e ż dla r z e ź b i a r z a , jest d r e w n i a n a

w y s . 39 c m ; i l . 5. Papież

i Jaruzelski,

wys. 39,5

cm

269

6
I I . 6. Wójt

gromadzki,

w y s . 33 c m ; Polak

i Ukrainiec,

H i s t o r i i drewnianej towarzyszy ta druga spisana na komen­

historia. Życie p o w t ó r z o n e . M ó w i , że sam l u b i p o p a t r z e ć na te
r z e ź b y . I dla niego s ą p r z y p o m n i e n i e m minionego czasu, k t ó r y

tujących

przecież o d m i e r z a ł jego los a dziś ś w i a d c z ą o n i m j u ż t y l k o ,

czenia

zamknięte

m i n i protestem

w

gablotach,

muzealno

eksponaty.

Opowiadając,

w y s . 38 c m

j ą metryczkach. U j a w n i a z a s k a k u j ą c ą

wydarzeń.

Któż

z nas

mógłby

logikę

wyjaśnić

tłuma­

zanik

mody

t ę g i c h k o b i e t , a p r z e c i e ż zniewoleni j e s t e ś m y

nawet g d y wybiega w bardzo s z c z e g ó ł o w y opis p r z e ż y ć w ł a s n y c h

p r o s t o t ą tego w y j a ś n i e n i a . Przekonuje nas do niego w i d o k

i

histo­

zasmuconej, k t ó r e j k r ó t k a s p ó d n i c a o d s ł a n i a grube, n i e k s z t a ł t n e

ryczne. Jest to jednak t a historia, k t ó r ą t r u d n o b y ł o b y n a z w a ć

uda. U ś m i e c h a się s t o j ą c a obok, zadowolona, bo s z c z u p ł a . U ś m i e ­

rodziny, przywołuje

jednocześnie

znane

wydarzenia

tej

p o d r ę c z n i k o w ą . F a k t y w a ż n e m i e s z a j ą się w niej z refleksjami

chamy się m y — o b s e r w u j ą c y te f i g u r k i . U ś m i e c h a , się ich autor.

całkowicie

Jego to t a k ż e b a w i . L u b i z a d a w a ć z a s k a k u j ą c e p y t a n i a , obserwu­

osobistymi.

Powtarzane

w

niemal

niezmienionej

postaci p r z y k o l e j n y c h w i z y t a c h , w y w o d y te s p r a w i a j ą w r a ż e n i e

je,

gotowej f o r m u ł k i . N i e w ą t p l i w i e to wszystko z o s t a ł o

o d c z y t u j e m y intencje. T a k j a k w przedstawieniu niemal iden­

dokładnie

czy w y k a z u j e m y d o s t a t e c z n ą

spostrzegawczość,

właściwie

p r z e m y ś l a n o , opis u z u p e ł n i a r z e ź b ę , t a k a b y nio p o z o s t a ł o miejsca

t y c z n y c h postaci Polaka i U k r a i ń c a . „ K t ó r y Polak, k t ó r y U k r a i ­

na n i e d o m ó w i e n i a ,

niec — p r o s z ę z g a d n ą ć ? " — w p r o s t zwraca się do nas z polece­

jakąkolwiek

niejasność.

Gdzieś u

podstaw

tej relacji o d n a l e ź ć m o ż n a z a w ó d doznany w kontakcie z i n n y m i ,

niem o d g a d n i ę c i a n a r o d o w o ś c i , rozszyfrowania j e m u wiadomej

k t ó r z y nio p o t r a f i l i r o z s z e r z y ć granicy swojego poznania. W t y m

wiedzy

ukrytej w

b r a k u wiedzy, o g r a n i c z o n o ś c i m y ś l e n i a w i d z i p r z y c z y n ę

dobrze

ich życie i zwyczaje.

nieporozumień,
w

chociażby

tego,

że p r z y b y s z ó w

ze

wielu

wschodu

Ligocie do dzisiaj nazywa się U k r a i ń c a m i . T ł u m a c z y

więc,

z nimi, przyjaźnił

wyglądzie

się, ale p r z e ż y ł

także

tragedię

poznał
przecież

konfliktów

i z b r o d n i . Miał nawet d w ó c h s z w a g r ó w U k r a i ń c ó w . N i o , popra­
wia, R u s i n ó w . „ W p r z ó d y
roku

b u d z i jego osobiste d o ś w i a d c z e n i e . O n j e d n a k

sam

sąsiadował

że P o l s k i nie b y ł o 280 l a t , cierpliwie wyjaśnia, w z a j e m n y u k ł a d
zainteresowanie

On

długo

p o m i ę d z y ludnością polską i u k r a i ń s k ą . Oczywiście

największe

zewnętrznym.
Tak

to oni b y l i R u s i n i , dopiero po

zaczęli b y ć U k r a i ń c a m i . "

Z tych wspomnień

1918

pozostała

nie t y l k o p a m i ę ć o o d m i e n n y m ubiorze. T a m t e p r z e ż y c i a wzbo­

c h ę t n i e j k r e ś l i wizję tej h i s t o r i i wielkiej — wyselekcjonowanej

g a c a j ą jego w n ę t r z e . A l e w r z e ź b a c h

i u p o r z ą d k o w a n e j , według własnego pojmowania.

uwagę

na

zewnętrzne

Z a g ó r n y zwraca, właśnie

a t r y b u t y przypisane

człowiekowi.

Tak

w y g l ą d a ł u l a u , t a k dziedzic, a t u k k o b i e t y do 1910 r o k u nosiły
„ S t r u g a n e l a l k i " s ą upozowane, o s z c z ę d n e w ruchach, usta,wione najczęściej

frontalnie, rzadziej p r o f i l e m .

O ż y w i o n e jego

wodę.

Zmieniają

się

przedmioty

towarzyszące

człowiekowi,

w y z n a c z a j ą c e jego s p o ł e c z n ą f u n k c j ę . Jest w t y m j a k i e ś zapa­

o p o w i e ś c i ą nagle, ja,k w t e a t r a l n y m s p e k t a k l u , z a c z y n a j ą odgry­

trzenie w t ę , ja,kby w t ó r n i o n a ł o ż o n ą ,

w a ć swojo role. Chocia,ż m o ż e m y m i e ć w ą t p l i w o ś c i , czy to one

Twarze s ą raczej schematyczne, bo t e ż nio ono m a j ą

czy i c h a n i m a t o r jest w n i m g ł ó w n y m a k t o r e m . Jest tego chyba

n a s z ą u w a g ę . Historia, Z a g ó r n e g o to historia c z ł o w i e k a i rzeczy,

n i e ś w i a d o m y , bo p o c z ą t k o w o pozostawia nas sa,m na, sam z r z e ź b ą ,

а raczej człowieka w ś r ó d rzeczy. N i e są, to k o n k r e t n e

p o z w a l a j ą c na swobodne d o m y s ł y — w ł ą c z a się dopiero dostrze­

j a k k o l w i e k one b y ł y p u n k t a m i ^vyjścia. T u z l a ł y się w jedno.

g a j ą c autentyczne

T o po p r o s t u — u ł a n , naczelnik

270

zainteresowanie.

warstwę

koszący.

znaczeniową.
zwracać
osoby,

Władza

zawsze n a j b l i ż s z ą mieszkalicowi wsi b y l w ó j t gro­

n i c ą " . W komentarzach

przedstawia

więc

będących

swoje widzenie ewolucji togo u r z ę d u . P o c z ą w s z y od r o k u

1912

inaczej

madzki,

później

naczelnik g m i n y . Z a g ó r n y

po czasy w s p ó ł c z e s n e . T e n pierwszy w y s o k i ,

z laską w ręku

o b y w a ł się bez z e w n ę t r z n y c h w y z n a c z n i k ó w w ł a d z y . T y p o w a n y
na w ó j t a m u s i a ł j e d n a k o d z n a c z a ć się o d p o w i e d n i ą

prezoneją.

nie

przywołuje

w powszechnym

znajdziemy

punktu

Z a g ó r n y nazwy

użyciu.

Przekonany

odniesienia

do

jest,

jego

że

wiedzy.

„ T e n pasek bez plecy to jest siownik do z b o ż a . Innego nio b y ł o
K a l e c y — w ę d r u j ą c y o d d o m u do d o m u ż e b r a c y to t a k ż e
element

sokie, a b y nie z a b r u d z i ł go k u r z wiejskich d r ó g . N a s t ę p n y ma­

tucznika.

dawnego

życia

w s i . B y ł n i m i weterynarz

pędzący

W ten a n o n i m o w y t ł u m w k r a c z a j ą czasem postacie k o n k r e t n e ,

r o k u m a j u ż t a k ż e t e c z k ę . Czyż nio jest to lapidarnie u j ę t a , nie

w y b i t n e ze w z g l ę d u na s w o j ą rolę w h i s t o r i i : L e n i n ,

pozbawiona ironicznego dystansu, historia rozrostu

kilkakrotnie

biurokracji;

urządzeń

do 1945 r o k u " —• to o w y s i e w a j ą c y m z b o ż e z p ł a c h t y .

, , D u ż o do powiedzenia m i a ł y nawet k o b i e t y . " B u t y m i a ł w y ­
nifestuje s w o j ą f u n k c j ę o b o w i ą z k o w y m k r a w a t e m , a ten z 1980

dziś

Piłsudski,

p o w t ó r z o n y P a p i e ż . Rzeczy i ludzie z n a c z ą

czas,

z a s t ą p i e n i a o w ą , , t e c z k ą i k r a w a t k ą " — a,utentyzmu d z i a ł a n i a .

o d m i e r z a j ą kolejne etapy. N a podstawkach p o j a w i a j ą się d a t y

A u t o r y t e t u c z ł o w i e k a — sztucznym a u t o r y t e t e m

urzędniczego

—• r o k 1910, 1930, 1970. W zamierzeniu Z a g ó r n e g o d a t y gra­

a t r y b u t u . W t y m o d s z u k i w a n i u d o d a t k o w y c h z n a c z e ń nie za­

niczne. Jest to i n d y w i d u a l n a p r ó b a u p o r z ą d k o w a n i a d z i e j ó w na

stępujemy

u ż y t e k w ł a s n y i i n n y c h . Mniej istotne jest, czy przedstawiono

autora.

T a k a jest jego intencja w y r a ż o n a

opisem.

Urzędniczy poehód k o ń c z y korpulentna sylwetka współczesnego

sposoby

naczelnika, k t ó r e g o Z a g ó r n y nazywa

k i l k a n a ś c i e ł a t . Jest to wersja h i s t o r i i Z a g ó r n e g o , oparta o jego

„karykaturą".

U ł a n i — w i d y w a ł ich j u ż w d z i e c i ń s t w i e . T u t a j c w a ł u j ą
koniach,

przechadzają

się z psom, ż e g n a j ą

p r o w a d z a j ą konie. Z a g ó r n y opowiada więc o podziale
i piechoty, w y r a ż o n y m

odmiennością

k t ó r y również p a r a d o w a ł w takim

na

dziewezyny, w y ­
kawalerii

u b i o r u . O swoim

ojcu,

gospodarowania,

p r z e ż y c i a , obserwacje,
Drewniane posta,eio

Ż y d z i — „ Ż y d ó w 3,5 m i l i o n a u nas b y ł o — t r z y

miliony

jeszezo

rok,

przemyślenia.
wciąż z a l u d n i a j ą

jego w y o b r a ź n i ę ,

ale

d r e w n i a n ą h i s t o r i ę p r z e ż y w a najpiorw we śnie. To w n o c y po­
wstają

pomysły

przybliżony

mundurze.

ubiory funkcjonowały

kolejnych

przedstawień.

schemat p r z y s z ł e j

W

dzień

pracy a następnie

do j e j w y k o n a n i a . D r o w n o t r a k t u j e

szkicuje

przystępujo

z szacunkiem.

Wybiera

Niemiec na m y d ł o p r z e r o b i ł , p ó ł z o s t a ł o " — c z y t a m y w me­

takie, k t ó r e ł a t w o k s z t a ł t o w a ć . Przesusza je i ustawia do p i o n u .

tryczce do r z e ź b y p r z e d s t a w i a j ą c e j

Ż y d a . Wspomina, ich zwy­

D r e w n o , w e d ł u g niego, j a k człowiek nie m o ż e b y ć kalekie, j a k

czaje. Wra,z z i n n y m i c h ł o p c a m i b i e g a ł o g l ą d a ć ż y d o w s k i e wesela.

d o m musi m i e ć solidny fund.ament. Szkoda m u je o d r ą b y w a ć

Jego m a t k a m i a ł a ż y d o w s k i e k o l e ż a n k i i uczennice. „ Ż y d z i —

więc, g d y znajdzie

większy

to b y ł we wsi c a ł y ó w c z e s n y GS." M ó w i o sposobach zdobywania

proporcji, podwójno

sylwetki.

k b o n t a , spółce Ż y d a z m ł y n a r z e m i ż y d o w s k i e j

gehennie.

Rzeźbienie

kawałek,

r z e ź b i , dla

pojmuje ja,ko swoiste zmaganie

za,chowania

z tworzywem.

Skostruowane na w ł a s n y u ż y t e k p r a w d y w y p o w i a d a z t a k i m

Ł a t w e z w y c i ę z t w o nie cieszy. Sa,m więc wyznacza sobie t r u d n i e j ­

przekonaniem, j a k b y poza n i m i nie b y ł o i n n y c h racji. N a w e t

sze zadania, w y m a g a j ą c e doskonalenia u m i e j ę t n o ś c i . K i e d y nie

jośłi p r a w d y te s ą w zabawny s p o s ó b

jest zadowolony z k o ń c o w e g o efektu swojej pracy, p o p r a w i a

uproszczone.

Rolnicy — z wialnią, kosą, grabiami. Kobiety niosące wodę
w wiadrach umocowanych na k o r o m y s ł a c h — bo k i o d y ś
jedna

studnia

na

kilkanaście

podwórok.

Kobieta z

była

automa­

t y c z n ą p r a l k ą czyli maglem, z m i ę d l i c ą , w jogo podpisie „ t a r -

j ą t a k d ł u g o a ż o s i ą g n i e t o , co z a m i e r z a ł . W p r e c y z y j n y m od­
tworzeniu

poszczególnych

postaci

złączyło

się

cieśli i szowea. P r z y o b r ó b c e drewna n a j c h ę t n i e j

doświadczenie
p o s ł u g u j e się

n o ż e m szewskim.

I I . 8. F r a g m e n t ż y c i o r y s u pisanego w z w i ą z k u z w y s t a w ą we W r o c ł a w i u (1988 r)

272

II.

Kolor

zastosowany w

9. Szczęść Boże młodej parze, w y s . 50,5 c m ; i l . 10.
Ułani,
wys. 28,5 c m ; i l . 11. Chrystus Pasterz, wys. 63,5 c m

przedsta­

n a w i ą z u j ą c y c h dialog z i n n y m i . W p r o s t przeciwnie. Ż y ł zawsze

wienie, bo w a ż n e jest, że w ł a ś n i e czerwone korale z d o b i ł y s t r ó j

części prac u w i a r y g o d n i a

w ś r ó d l u d z i i dla nich. O t w a r t y , w ł ą c z a j ą c y się w i c h p r o b l e m y ,

l u d o w y a u ł a n m i a ł m u n d u r niebieski. B a r w a d o p e ł n i a p r a w d ę

społocznik. W spisanym przez siebie w y z n a n i u , p r z y g o t o w a n y m

h i s t o r y c z n ą , nie z a s t ę p u j ą c

na w y s t a w ę w M u z e u m E t n o g r a f i c z n y m we W r o c ł a w i u , zapewnia,

modelunku.

że nie jest w a r i a t e m . R z e ź b i , aby z a t r z y m a ć m i n i o n y czas i aby
M i k o ł a j Z a g ó r n y nie m a w sobie nic z samotnika, t y c h n a t u r
s k r y t y c h , p e n e t r u j ą c y c h w ł a s n e w n ę t r z e , t y l k o poprzez s z t u k ę
)0

nie m i e ć godzin nadliczbowych. Po p r o s t u : „ T a k te czasy pa­
m i ę t a m i takie m i się s t r u ż e . M a m l a t

Fot.: Jan Świderski (2—11)

86."
11

Cytat

Berendt, Elżbieta, “"Drewniana historia" Mikołaja Zagórnego" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.4,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 30 czerwca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/10233.

Formaty wyjściowe