"... by się pług nie złamał...". Uwagi o demonologii żydowskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2

Dublin Core

Tytuł

"... by się pług nie złamał...". Uwagi o demonologii żydowskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2, s.13-18

Twórca

Gebert, Konstanty

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

1989

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3545

Format

application/pdf

Język

pol.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:3322

PDF Text

Text

Konstanty Gebert

BY SIĘ PŁUG NIE ZŁAMAŁ."
UWAGI 0 DEMONOLOGII ŻYDOWSKIEJ

Judaizm jest monoteizmem konsekwentnym, w którym wszyst­
ko, w tym także i zło, pochodzi od samego Boga („Czyż zdarza się
w mieście nieszczęście, by Y H W H tego nie sprawił?" — Amos 3:6)'.
Nie oznacza to jednak, by Pan był uważany za bezpośredniego
sprawcę wszystkiego, co się dzieje w świecie: liczne jego twory także
wszak są obdarzone zdolnością do działania i realizowania celów.
Należą do nich również rozmaite rodzaje demonów, których Pan
używa dla swoich celów („Saula natomiast opuścił duch Y H W H ,
a opętał zły duch zesłany przez Y H W H " — I Sam. 16:14). I choć
ostateczna zależność od woli Boskiej wszystkich złych duchów
z Szatanem na czele (por. Księga Hioba) jest oczywista, to oczywistą
jest także ich znaczna autonomia i zajadłość w czynieniu zła.
Wiedza o demonach, ich obyczajach oraz sposobach radzenia
sobie z nimi towarzyszyć tedy będzie Żydom przez całą ich historię,
wzbogacana nieustannie przez zapożyczenia z demonologii ludów
ościennych. Mimo podejmowanych, zwłaszcza przez kabalistów,
usiłowań, nigdy wiedza ta nie została uformowana w spójny system
— stąd trudności z jej odtworzeniem. Zarazem jednak niezmienność
podstawowych źródeł (Biblia i Talmud, później także księgi kabalis­
tyczne), z których wywodzono wiedzę potoczną i praktyczną na
temat demonów, umożliwia dokonanie prezentacji podstaw żydows­
kiej demonologii w oparciu głównie o teksty pisane. Założenie takie
przyjęto w tej pracy.
Demonologia biblijna

Rozproszone po poszczególnych księgach Starego Testamentu
i niezbyt liczne wzmianki na temat demonów nie składają się na
pełny obraz zjawiska, zawierają wszelako pewne podstawowe
informacje, które powtarzać się będą w późniejszych źródłach. Tak
więc demony żyją na pustyni i w ruinach (Lev. 16:10; Iza. 13:21),
sprowadzają na ludzi chorobę (Ps. 91:5—6), dręczą (I Sam. 16:15)
i zwodzą ich (I Reg. 22:22). Nie uważa się jednak by miały cokolwiek
wspólnego z. duchami zmarłych, ani też by świat demonów podlegał
jakimś własnym prawom czy posiadał swoją strukturę. Brak też
-co zrozumiałe w świetle bardzo surowego i powtarzanego zakazu
oddawania się czarom (Ex. 22:17; Deut. 18:10- 12)
wzmianek
o sposobach zabezpieczania się przed demonami. Gcrshom Scholem uważa jednak, że niektóre zabiegi rytualne opisane w Piśmie
(dzwonki na szatach arcykapłana, dęcie w rogi, palenie kadzidła itp.)
mogły mieć taki charakter.
Wymieniane w Biblii demony podzielić można z grubsza na dwie
grupy. Do pierwszej należą obce bogi {szedim — por. Deut. 32:17)
oraz satyry (se'irim — por. Lev. 17:7): to ostatnie określenie
uważane jest także za pogardliwą nazwę tych pierwszych. Do drugiej
należą demony będące domyślną przyczyną określonych zjawisk.
Do tej kategorii należą już wspomniane złe duchy, które dręczyły
Saula i wprowadziły w błąd Achaba. a także zapewne wyliczone
przez Psalmistę plagi (zaraza — dewer — kroczy wraz z Reszefem,
bliskowschodnim bogiem dżumy
obok Y H W H w Hab. 3:5).
Również śmierć, jak się wydaje, bvwala personifikowana (np. Iza.
28:15).
Dwa demony biblijne znamy z imienia. Jednym jest Azazel (Lew.
16:8, nast.), dla którego przeznaczony był kozioł ofiarny. Jak podaje
Scholem , większość komentatorów uważała, iż imię to odnosi się
do miejsca, nie zaś do osoby, stąd też Azazel nie występuje w
późniejszych demonologiach. Drugim demonem znanym z imie­
2

3

nia jest natomiast Lilit (Iza. 34:14), o której prorok mówi jedynie, że
jej obecność w ruinach jest czymś gorszym jeszcze od przebywania
w nich „zdziczałych psów, hien i kozłów" (pod tą ostatnią nazwą
Izajasz — być może — rozumie «'irim). Imię tej demonicy
wcześniejsi badacze wywodzili do hebr. layla (noc); obecnie uważa
się raczej, iż pochodzi ono z sumeryjskiego lii (powietrze) (Scholem ), lub lutu (rozwiązłość — Cohen za Thompson ). Wszystkie te
etymologie odsyłają do istotnych cech, jakich Lilit nabierze w de­
monologiach późniejszych, w jakich odgrywać będzie jedną z głów­
nych ról.
4

5

Demonologia talmudyczna"
W odróżnieniu do Biblii, Talmud zawiera wielkie bogactwo
wiedzy demonologicznej, tak teoretycznej, jak i praktycznej. I choć
wiedza ta nadal nie jest ujęta w żaden spójny system, to sama
obfitość wzmianek na temat złych duchów i sposobów postępowa­
nia z nimi, jak również ranga autorów poruszających tę kwestię
dowodzi znaczenia, jakie do niej przywiązywano. Jest to jednak
prawdą prawie wyłącznie w stosunku do Talmudu Babilońskiego;
Talmud Jerozolimski bowiem zawiera bardzo niewiele materiału
demonologicznego. Różnica ta, świadcząca — jak się uważa — o
wpływie jaki naautorów Talmudu Babilońskiego wywarły wierzenia
mieszkańców Babilonii, powodowała wręcz nawet rozbieżności
w tłumaczeniu tekstów bibijnych. 1 tak, Telmud Babiloński podaje
(Git. 68 a), że niejasne terminy szidda i sziddot występujące
u Eklezjastesa (2:8), w Palestynie tłumaczono jako „wozy", w Babi­
lonii zaś jako „demony i demonice" „Gdyby oku ludzkiemu dana
była zdolność dostrzegania ich — czytamy w TB (Ber. 6 a) — nikt nie
mógłby przeżyć, z powodu złych duchów. Liczniejsze są od nas,
mawiał pewien rabin, i otaczają nas jak bruzdy wokół pola. Każdy
z nas, mawiał inny, ma ich tysiąc po lewicy i krocie po prawicy."
Opinię tę skontrastować można z poglądem palestyńskiego rabbi
Johannana, który twierdził (Num. R. 12:30), że mazzikim (złe
duchy), które władały światem, zniknęły po wzniesieniu przybytku
na pustyni.
Z powyższym istotnym zastrzeżeniem można jednak powiedzieć,
że wiara w demony byta w Talmudzie powszechna — tak bardzo, że
odnajdujemyją nawet w ustawodawstwie. I tak, ktoś kto ze strachu
przed demonami zapala lampę w szabat (Szab. 2, 5) lub przymuszo­
ny przez nie narusza w ten dzień zakaz podróżowania (Eruw. 4, 1),
nic będzie uważany za winnego. Istnieje również zakaz wzywania
demonów w szabat (Sanh. !0l). I choć sformułowania „Nikt nie
grzeszy, chyba że wstąpi weń zły duch" (Sot. 3 a) czy: „Trzy
przyczyny doprowadzają do wystąpienia przez człowieka przeciwko
woh jego Stwórcy oraz własnemu sumieniu: poganie, zły duch
i skrajna nędza" (Eruw. 41 b) rozumieć należy zapewne bardziej
literacko niż dosłownie, to i one wskazują na powszechność
przekonania o istnieniu demonów i ich sprawkach.
Różne panują w Talmudzie poglądy na temat pochodzenia
demonów. Według jednego z nich, który podejmie później księga
Zohar, złe duchy {mazzikim) stworzone zostały w wigilię szabatu
(Awot 5, 9). Bóg stworzył ich dusze, lecz ciał już nie zdążył, bo nastał
szabat (Gen. R. 7, 5). Powstały więc jako twory odcieleśnione, co
później okaże się brzemienne w konsekwencje. Inna interpretacja,
niesprzeczna z poprzednią, i także później podjęta przez kabalistów,
wywodzi demony z potomstwa jakie Adam oraz Ewa mieli z ducha­
mi, odpowiednio żeńskimi i męskimi, w okresie stu trzydziestu lat
13

ich rozłąki po wygnanu z Edenu (Gen. R. 20, 11). Pogląd ten opiera
się na interpretacji ustępu z Genesis (5:3): „Gdy Adam mia) sto
trzydzieści lat, spłodził syna, podobnego do niego jak jego obraz".
„Należy z tego wywnioskować - czytamy w Talmudzie (Eruw. 18 b)
— że do owego momentu nie płodzi on synów, którzy byliby doń
podobni", a więc „płodził duchy, demony i diabły nocne" (ibid.).
Inny jeszcze pogląd głosi, że Bóg uczynił duchami dusze tych
spośród budowniczych wieży Babel, którzy przed jej zburzeniem
mówili: „Wstąpmy na nią, by toczyć wojnę (z Bogiem)" (Sanh. 109
a). Interpretacja ta stanowi podstawę późniejszych wierzeń, łączą­
cych świat demonów i świat zmarłych. Wreszcie, osobliwa koncepcja
tarnsformacyjna głosi, że „samiec hieny po siedmiu latach staje się
nietoperzem, nietoperz po siedmiu iatach wampirem, wampir po
siedmiu latach ostem, oset po siedmiu latach kolcem (lub być może,
wężem), kolec (lub wąż) po siedmiu latach staje się demonem" (B. k.
16 a), interpretacja ta, acz zdaje się być jakby prekursorem
kabalistycznej koncepcji gilgul (transmigracji dusz) nie wywarła
jednak, jak się wydaje, większego wpływu.
Swoistnym źródłem demonów była także, obecna już wcześniej
w Biblii, skłonność do personifikacji groźnych zjawisk naturalnych.
I tak. demon Ketew Meriri, „pokryty oczami, łuskami i kudłami,
z jednym okiem na sercu, śmierć przynoszący temu. kto go ujrzy"
(Lament. R. 1:3), to po prostu „złośliwa zaraza" z Deut. 32:24.
Demon ten, jak podają źródła midraszowe, był zwłaszcza aktywny
między 10 rano a 3 po południu, w okresie trzech tygodni miedzy 17
dniem miesięca Tammuz a 9 dniem miesiąca Aw. Trzynastowieczne
źródło podaje, że w Rzymie w tych godzinach i tygodniach nie
karano uczniów, bowiem ich wybryki przypisywano Ketew Meriri.
W godzinach południowych funkcję jego przejmował Ketew Jaszud
Zohoraim, skrzydlaty twórz kozimi rogami (Pes. 122 b), wywodzący
się z kolei z „moru, co niszczy w południe" (Ps. 91:6).
Traktat Chagiga (16 a) dostarcza nam dokładniejszej nieco
charakterystyki demonów. „Pod trzema względami — czytamy
przypominają anioły służące (Bogu), a pod trzema innymi
— istoty ludzkie. Jak te pierwsze, mają skrzydła, latają z jednego
końca świata na drugi i znają przyszłość. Jak ludzie jedzą i piją, są
płodne i umierają." Niektórzy powiadają (A. R. N . 37), że „mają one

zdolność zmieniania postaci i same widzą, będąc niewidzialnymi".
Owa niewidzialność demonów ogromnie, rzecz prosta, zwiększa
ich szkodliwość; człowiek nie jest jednak całkowicie wobec niej
bezbronny. „Ten, kto chce ujrzeć ślady ich kroków winien wziąć
przesiany popiół i rozsypać go wokół swego łóżka. Rano ujrzy coś
przypominającego odciski kogucich nóg" (Ber. 6 a). W tym samym
miejscu czytamy, że ujrzeć demony można za pomocą rurki żelaznej
zawierającej popiół pierworodnego czarnej kotki. W tradycji żydow­
skiej żelazo w ogóle jest dobrym środkiem zabezpieczającym przed
demonami, zaś zwyczaj posypywania podłogi wokół łóżka prosz­
kiem, by ujrzeć ślady demonich stóp, zachował się do niedawna.
Ulubionymi miejscami demonów pozostają w Talmudzie nadal
ruiny i pustynia, ale również miejsca nieczyste (latryny) oraz woda.
Talmud wymienia wśród sposobów zabezpieczenia się przed demo­
nami w latrynie chodzenie tam z jagniątkiem, odstraszanie demo­
nów grzechotaniem, a nawet zrobienie specjalnego okienka, przez
które można wsunąć rękę, by położyć dłoń na głowie znajdującego
się w latrynie (Ber. 62 a). Odrębne środki zapobiegawcze należało
przedsiębrać w związku z możliwą obecnością demonów w wodzie.
I tak, zabronione było wylewanie wody, która znajdowała się przez
noc w odkrytym pojemniku na drogę czy wokół domu, jak również
używanie jej do picia, mycia czy wyrabiania zaprawy (A. Z. 30 b).
Niebezpieczna zwłaszcza była noc środowa i sobotnia, wtedy
bowiem demonica Agrat, żona króla demonów Aszmedaja (Asmodeusza) grasuję z 18 krociami aniołów niszczycielskich. Ograniczenie
jej mocy do tylko tych dwóch nocy jest dziełem rabbi Haniny b.
Dosy, zaś rabbi Abbaje dodatkowo wygnał ją z terenów zamieszka­
łych; mimo to czai się ona nadal w zaułkach (Pes. 112 a). Jednym ze
sposobów zabezpieczenia się przed nią było obudzenie kogoś
i oznajmienie mu, że pragnie się wypić wody: tym samym czynność ta
stawała się jakby zbiorowa, co płoszy demony. Można je było też
odstraszyć hałasując Dokrvwa lub wrzucając coś do wody Picie noca
wody ze stawu lub rzeki jest zresztą zawsze niebezpieczne, bo czyha
tam demon ślepoty Szabriri. Przeciw niemu skutecznajest abrakada¬
bra' Szabriri Briri, Rin, Iri Ri, sprawiająca, iż ginie on tak jak jego
imię (ibid.)
Demony czają się w cieniu, unikając słońca: dlatego niebezpiecz-

1

II. 2, W kurorcie, Krynica, lata trzydzieste

ne są wszelkie miejsca zacienione, w tym niektóre rodzaje drzew,
którym przypisane są określone gatunki i liczby demonów. Niezbęd­
na jest dokładna znajomość specyfiki poszczególnch drzew: pewien
uczony w piśmie, nie wiedząc, że w jarzębinie przebywa zawsze
sześćdziesiąt demonów, wypisał ściganemu przez nie człowiekowi
amulet chroniący przed jednym tylko demonem, i dopiero interwen­
cja innego uczonego uratowała sytuację (Pes. 111 b).
Nie tylko pewne miejsca są niebezpieczne; istnieją lakże katego­
rie osób szczególnie narażone na napaści ze strony złych duchów.
Należą tu inwalidzi, narzeczone i drużbowie weselni, a także,
zdaniem niektórych, położnice, żałobnicy i uczeni samotnie studiu­
jący nocą (Ber. 54 b). Tych ostatnich demony kuszą, by popełniali
czyny nieskromne. Jest więc oczywiste, że potrzebne są tu odpowied­
nie środki zaradcze.
Talmud, w ślad za Biblią, bardzo surowo traktuje oddawanie się
czarom i zabobonom. W traktacie Szabat (6) znajdujemy długie
wyliczenie czynności „zabobonnych"; zalicza się też do nich „licze­
nie kamyków i wrzucanie ich do wody", choć to ostatnie wskazane
jest, jak widzieliśmy, jako środek odstraszający demony wody.
Sprzeczność jest tu jednak jedynie pozorna, jak zobaczymy dalej.
„Nie wolno też - czytamy
całować trumny umarłego, by go
zobaczyć, lub poniechać tej czynności, by go nie zobaczyć; nie wolno
siadać na gałęzi, gdy się chce marzyć, ani zaniechać tego, gdy się chce
nie marzyć." Słowem — decyduje nie czyn, lecz intencja, co
najdobitniej wyrażone jest w zakończeniu cytowanego passusu:
„Zabobonem jest również, gdy kto powie: Nie siadaj mi na pługu, bo
rai robota źle pójdzie, ale nie jest zabobonem, gdy ktoś zakaże siadać
na pługu, by się pług nie złamał".
Ale skoro wierzono, że demony istnieją rzeczywiście, a obrona
przed nimi jest koniecznością, to podpada ona tym samym nie pod
kategorię „zabobonów", ale tego co jest czynione „by się pług nie
złamał". Stąd w Talmudzie mnogość przepisów praktycznych,
mających chronić człowieka przed działalnością demonów. Oprócz
wspomnianych uprzednio amuletów i abrakadabry, autorzy Talmu­
du proponują liczne zabiegi szczegółowe; znajdujemy także jednak
zaklęcie o treści ogólnej: „By wygnać demona, mów: 'Zdychaj, bądź
przeklęty, złamany i wygnany, synu błota, synu nieczystego, synu
gliny, podobny do Szamagaz, Mengaz i Istemaa' (lub: ...synu gliny,
* imię Morigo, Morifat i jego pieczęci; tekst niepewny)" (Szab.
67 a). W zaklęciu tym warto zwrócić uwagę na sformułowanie „syn
gliny": świadczy ono o postrzeganym podobieństwie między demo­
nami a ludźmi, jako że praojciec Adam także był powstał z gliny.
Jak dowiadujemy się z Talmudu, demony szczególnie zwabia
sytuacja, w której jakąś czynność wykonuje się parzystą ilość razy.
W takich wypadkach należy wprowadzić je w błąd, sugerując, że

ilość tych razy jest w rzeczywistości o jeden większa. Jeżeli ktoś. na
pr/yklad. wypił parzystą ilość szklanek, to winien po wyjściu
chwycić lewy kciuk prawą ręką i prawy lewą (ten gest magiczny
pojawia się też w innych passusach) i oświadczyć: „Ty i ja jesteśmy
trzej". Jeśli w odpowiedzi usłyszy się (z ust czyhającego demona):
„Ty i ja jesteśmy czterej", należy kontynuować, podwyższając liczbę
o jeden, aż do skutku. „Pewien człowiek - czytamy na zakończenie
omawianego passusu (Pes. 1 10 a) — doszedł tak aż do liczby 101;
wówczas demon pęki."
Nic jednak - jeśli chodzi o skuteczność w chronieniu przed
demonami — nie jest w stanie zastąpić modlitwy. Godne polecenia
zwłaszcza są tu dwa teksty: najważniejsza modlitwa żydowska S: 'ma
hrael („Dlaczego nakazano zmawiać Sr'rai wieczorem w domu?
Aby odgonić zle duchy" — p. Ber. 2 d). Drugim tekstem, którego
zalety w zwalczaniu demonów dobrze byty znane, jest Psalm 91,
zwłaszcza ustęp 1 9, zwany „pieśnią (chroniącą przed wpływem)
złych duchów" (p. Ber. 2 d). Psalm ten zawiera, jak pamiętamy,
wyliczenie licznych plag, później spersonifikowanych, przed którymi
wszelako chroni Boża ręka. Uważano, że „ułożył go Mojżesz
wstępując na górę Synaj, bowiem bał się złych duchów" (Num. R.
12, 3). Przed demonami zabezpiecza także posłuszeństwo przykaza­
niom: za każdą spełnioną miewę Bóg zsyła anioła strzegącego przed
złymi duchami (Tanhuma Miszpatim par. 19).
Ostateczną jednak ostoją jest oczywiście Bóg. twórca i pan
wszystkiego, w tym i demonów. W komentarzu do Deut. 28:10
(„Wtedy zobaczą wszystkie narody ziemi, że imię Y H W H zostało
wezwane nad wami, i będą się ciebie lękały") czytamy: „słowo
'wszystkie' zawiera w sobie nawet duchy, nawet demony" p. Ber.
9 a). Demony bowiem to po prostu jeszcze jeden naród ziemi,
podległy Bożym rozkazom i w końcu posłuszny Jego woli.
Król Salomon i A s z m e d a j '
Autorzy Talmudu wielokrotnie wspominają króla Salomona jako
wielkiego znawcę i pogromcę demonów (np. Ex.R. 30,16); utracił on
jednak później swą moc, gdy zgrzeszył (Pesikta 45 b). Opowieść
o tym, jak ujarzmił on księcia demonów Aszmedaja i zmusił go, by
służył, streszczona jest poniżej za Maase-Buch, zbiorem średniowie­
cznych legend i przypowieści, wydanym po raz pierwszy w Bazylei
w 1602 r. Zawarte w niej opowieści czerpią swobodnie, jak w tym
wypadku, z materiału talmudycznego, lub też zapożyczają treści
z legend i folkloru, głównie nimiecko-francuskiego. Maase-Buch
cieszyła się ogromną popularnością w całym świecie aszkenzyjskim,
w tym również i w Polsce.
Do budowy świątyni król Salomon potrzebował robaczka Szamir
15

tnącego skały. Jedynie król demonów Aszmedaj wiedział, gdzie
robak ten się znajduje. Doradca Salomona, Benajasz, podstępem
zastąpił winem wodę w zapieczętowanej sadzawce demona. Aszme­
daj wrócił spragniony ze swej codziennej nauki Tory w niebiańskiej
jesziwie, napił się wina i zasnął. Wówczas Benajasz zarzucił mu na
szyję łańcuch z Imieniem Boga; Aszmedaj nie mógł go zerwać
i Benajasz poprowadził go do króla. Demon, czochrając się, powalał
drzewa: pewna wdowa ubłagała go, by nie ocierał się o jej chałupę.
Aszmedaj usłuchał, i wykręcił sobie stopę. Po drodze spotkali
błądzącego ślepca: Aszmedaj pomógł mu odnaleźć drogę, i wyjaśnił,
że czyni to, by zasłużyć sobie na nagrodę w niebie, gdyż człowiek ten
był wielkim świętym. Następnie przewidział rychłą śmierć spotkane­
go młodożeńca, co go zasmuciło, oraz człowieka zamawiającego
buty na siedem lat, co go rozśmieszyło. Spotkanemu pijakowi
pomógł odnaleźć drogę, by ten grzesznik mógł dostać swą doczesną
nagrodę. Wydrwił wreszcie poszukiwacza skarbów, który czarami
usiłował je odnaleźć, a sam stał na skarbie, z którego król Salomon
zbuduje świątynię.
Gdy dotarli wreszcze do pałacu, Salomon nie mógł ich przyjąć,
gdyż był pijany. Wreszcie stanęli przed jego obliczem i Aszmedaj
wytknął mu jego próżność śmiertelnika, lecz ten nakazał mu
dostarczyć Szamira. Demon odparł, że Szamira ma Strażnik Ocea­
nu, ale wyda go jedynie słonce, która jednak musi obiecać zwrot.
Benajasz, grożąc śmiercią piskląt, zmusił słonkę do przyniesienia
Szamira; spełniwszy to ptak zabił się, wiedząc, że nie będzie mógł
zwrócić robaka. Gdy świątynia została już zbudowana, król spytał
Aszmedaja, co też demony potrafią czynić lepiej niż ludzie. Ten
zażądał zdjęcia mu łańcucha oraz wręczenia królewskiego sygnetu,
by móc odpowiedzieć. Gdy tak się stało, Aszmedaj połknął króla
i wypluł go daleko; sam zaś zasiadł na tronie. Salomon zaś jako
żebrak wędrował po świecie, aż dotarł znów do Jerozolimy, powta­
rzając: „Ja, Kaznodzieja, królem byłem w Jerozolimie" (Koch.
1:12). Zwróciło to uwagę członków Sanherdrynu, którzy spytali
królową, kiedy ostatnio widziała króla. Odrzekła, iż legł z nią
poprzedniej nocy, stopy miał zasłonięte, chciał z nią żyć gdy miała
przypadłość, a nawet żyć z własną matką. Mędrcy zrozumieli, co się
stało, zwrócili Salomonowi łańcuch i sygnet, zaś Aszmedaj pierzchł
na kraj świata. Odtąd jednak Salomon nieustannie bał się Aszmeda­
ja i nocą „otaczało go sześćdziesięciu mężnych, spośród najmężniejszych Izraela" (Cant. 3:7).
Opowieść ta bardzo dobrze ilustruje charakterystyczne cechy
pewnej klasy demonów, zwanej przez kabalistów „demonami ży­
dowskimi", to jest takimi, które z własnej woli posłuszne są Bożemu
prawu i czczą nakazy jego Tory, a których królem jest właśnie
Aszmedaj. Demoniczność jego przejawia się w posiadaniu mocy
niedostępnych śmiertelnikom (jasnowidzenie, siła fizyczna) oraz
w ulegnięciu instynktom seksualnym w ich szczególnie nieakcepto­
wanej postaci. I choć ostatni ten element jest przyczyną jego upadku
i potępienia, to z tym jednym zastrzeżeniem porównianie między
Aszmedajem i Salomonem wypada zdecydowanie na korzyść tego
pierwszego. Podczas gdy król się upija, demon spędza czas na
studiowaniu Tory (i to w niebiańskiej jesziwie!), wino zaś pije jedynie
przez pomyłkę. Szlachetne postępowanie Aszmedaja wobec obcych
jaskrawo kontrastuje z niegodziwym wykorzystaniem słonki przez
królewskiego doradcę. Także i słynna mądrość Salomona ustępuje
przed wiedzą Aszmedaja (zdobycie Szamiru) i jego sprytem (zawład­
nięcie tronem), jak również jego stosunkiem do zarozumiałości
śmiertelników. Wydaje się, że Aszmedaj jest tu czymś w rodzaju
potężniejszego alter ego Salomona. Wszelkie jego przewagi niweczy
jednak fakt ulegnięcia podstępnym namiętnościom seksualnym.
Zgodne jest to z tradycyjną etyką żydowską, która w rozwiązłości
upatruje największe zagrożenie dla duszy i przestrzega nieustannie
przed uleganiem „złej skłonności" (jecer ha-ra): uogólnionej pokusie
ulegania własnym słabościom, która z czasem także nabierze cech
demonicznych.
Dodatkowo interesującym jest fakt, że Aszmedaj wykręca sobie
stopę przy pierwszym kontakcie z ludźmi, i to czyniąc dobry
uczynek. Wykręcone i szponiaste stopy (które później demon
zakrywać będzie przed wzrokiem królowej, gdyż one — i tylko one
— mogłyby zdradzić jego prawdziwą naturę) są bowiem charaktery­
16

stycznym znakiem rozpoznawczym demonów (por. też Zohar 3,
229 b). Wiąże się to zresztą z pewną odrazą, jaką wzbudzają stopy ,
jako część ciała najbardziej oddalona od najwyżej wartościowanej
głowy, a zarazem najbardziej stykająca się z brudem. Istnieje tu
także skojarzenie ze śmiercią: zmarłych podnosi się za palce u nóg,
a rozmawiając z nimi, także należy ich trzymać za te palce. Z tych
wszystkich powodów pobożny Żyd z reguły kładł się do łóżka
z okrytymi stopami, choć jego pobudki były zupełnie odmienne od
tych, które kierowały Aszmedajem.
8

Demonologia kabalistyczna

9

X

Dopiero w pracach kabalistów znajdujemy pierwsze systematyza­
cje demonologiczne, acz niedoskonałe i często wzajemnie sprzeczne.
Wiązało się to, z jednej strony, z różnorodnością koncepcji teorety­
cznych, z których korzystali kabaliści, a która po części wynikała
z rozproszenia i niespójności materiału talmudycznego służącego za
punkt wyjścia. Z drugiej strony, systemy kabalistyczne usiłowały
zintegrować i „zjudalizować" niezwykle liczne zapożyczenia z demo­
nologii obcych, zwłaszcza arabskich, lecz również chrześcijańskich.
Przykładowo, wymienia się czasami Bilara (lub: Bilada czy Bilida), ,
jako trzeciego następcę króla demonów Aszmedaja. Otóż Schol- I
l e m podaje, że jest to błędne oddanie imienia Beliar (belijjaal,
1
dosł. nicpoń), będącego (wywodzącym się z tradycji żydowskiej) f
jednym z imion Szatana, występujących w literaturze wczesnoj
-chrześcijańskiej. Powróciło ono do demonologii żydowskiej zapew- 'j
ne za pośrednictwem źródeł arabskich. Wielką liczbę tych ostatnich 1
cytuje Menahem Cijon z Kolonii, w swej pracy Cefunej Cijjoni >
(Skarby Syjońskie; koniec czternastego wieku), łącząc je z klasyczny­
mi wyjątkami z Zoharu. Praca Cijona wywarła wielki wpływ na •
kabalistykę praktyczną w Niemczech i w Polsce i była wielokrotnie
\
cytowana.
1 0

Klasyczni kabaliści kastylijscy X I i X I I w., których prace
ukształtowały wielu późniejszych autorów, wywodzą demony z o¬
statniego szczebla Bożych emanacji „lewej strony" (sitra ahra)
odpowiadających, lecz ze znakiem ujemnym, drzewu 10 sefirot
strony prawej. Oznacza to włączenie demonów w całościową
kabalistyczną wizję świata, a w kabalistyce praktycznej możliwość
oddziaływania na nie poprzez zabiegi magiczne związane z wyższy­
mi, abstrakcyjnymi szczeblami potęg zła. Na poziomie opisowym
natomiast uważano zgodnie, że demony są dziedzictwem Samuela
i jego żony Lilit. O tej ostatniej źródła talmudyczne jeno napomykały
i dopiero demonologia kabalistyczna przyzna jej status nieomal
naczelny.
Księga Zohar, najważniejsze dzieło kabalistyki, powyższej konce­
pcji pochodzenia demonów nie odrzuca; domniemany autor Księgi,
Mosze de Leon, był zresztą jednym z najważniejszych członków
kastylijskiego kręgu kabalistycznego. Zohar uważa przy tym demo­
ny za narzędzie Bożej pedagogiki: „A jeśli sądzisz, że demony nie są
doskonaleniem świata, to mylisz się, Służą bowiem przecież dla
doskonalenia świata i karania winnych. 'Te' (t.j. złe) duchy łączą się
bowiem przeciw 'tamtym' (tj. dobrym), bo wszystko, co jest lewe,
łączy się z lewymi potęgami i tym sposobem dokonuje się odbudowa
;
i naprawa świata" (1, 47).
1
Na tym jednak nie koniec: Zohar powraca do podstawowej
|
talmudycznej koncepcji demonów jako tworów niedokończonych,
1
umiejscawiając ją wszelako w nowym kontekście i nasycając nowym 1
znaczeniem.
1
„Pójdź i patrz! W chwili, w której je (demony) stworzono, nastał
|
szabat, więc nie dokończono ich tworzenia i zostały duchami bez
]
ciał. I oto są one tworami, które nie umocniły się i nie zapuściły ' \
korzeni. Dlatego zaś, że nie zapuściły korzeni i są w sobie rozdarte
1
— nie mieszka w nich imię Boże. I boją się one imienia Bożego, a imię
J
Boże nie mieszka w istotach rozdartych.
I
Pójdź tutaj i patrz! Każdy człowiek, który się w sobie rozdarł, czyli
nie zostawia po sobie syna, gdy z tego świata odchodzi, nie łączy się
z imieniem Bożym. I nie wpuszczają go do przedsionka Bożego, gdyż
jest rozdarty i niedoskonały. I drzewo, które zostało z korzeniem

z ziemi wyrwane, winno być po raz drugi zasadzone, gdyż imię Boże
święci się we wszystkich tworach i udoskonala je, a twory rozdarte
nie łączą się z nim wcale.
A teraz pójdź i patrz! Owe rozdarte istoty pochodzą od Najwy­
ższego, a równocześnie pochodzą od tego, co najniższe i dlatego nie
mogą się dostosować ani do najwyższego, ani do najniższego...
A wszystkie pochodzą od lewej mocy twórczej i kryją się przed
oczami synów ludzkich i stają do walki z nimi."
Ów wątek rozdarcia staje się odtąd kluczowy dla demonologii.
Odcieleśnione dusze usiłują się „zakorzenić" — używając słów
Zoharu, a dokonać tego mogą jedynie wiążąc się z ludźmi: tylko
bowiem spółkując z nimi mogą demony mieć potomstwo. W ten
sposób Zohar integruje jeszcze jedną talmudyczną koncepcję demonogenezy, w której wywodzono je ze związków cielesnych złych
duchów z prarodzicami rodzaju ludzkiego. Potomstwo z takich
związków też jednakże potrzebuje ludzi, by kontynuować swój ród;
stąd nieustanne zakusy demonów na męską i niewieścią cześć.
Nie tylko na tym zresztą zasadza się groźba, jaką dla ludzi
stanowią płody ich związków z demonami. Otóż nieprawi — w obu
sensach tego słowa — synowie ze związków z demonicami przycho­
dzić mogą na pogrzeby swych ojców, napastować swe „ziemskie"
rodzeństwo, a nawet żądać udziału w spadku. Aby zabezpieczyć się
przed tymi „niesfornymi synami" (banim szowaim), w niektórych
społecznościach żydowskich zabraniano synom odprowadzania
ciała ojca na cmentarz. Demony te, podobnie jak ich władcy, są
śmiertelne, ale niezwykle długowieczne.
Zohar uznaje także koncepcję przekształcania sią dusz grzeszni­
ków w demony (zwane mazzikim, w odróżnieniu od pozostałych
demonów zwanych szedim). Wreszcie, istnieją także „dobre", „ży­
dowskie" demony, których królem jest Aszmedaj. Kabalistyka
praktyczna ogromnie rozwinęła genealogię i taksonomię demonów,
wprowadzając m.in. podział na demony żydowskie, chrześcijańskie
i arabskie, czy też w zależności od przypisanych im napowietrznych
lub podziemnych światów, lub dni tygodnia czy pór roku. Źródła
chasydzkie podają, na przykład, że z demonem-księciem Polski
walczył słynny cadyk, Lewi Icchok z Berdyczowa, odstraszając go
wymawianymi po polsku słowami: „Ja ci pokażę!...", zaś inny
cadyk, Szmulke z Nikolsburga, opowiadał, że Zła Skłonność, czyli
personifikacja ludzkiej gotowości do ulegania pokusie, w podobny
sposób walczy z próbami i Polaków, i Żydów, którzy pragną wznieść
się na wyższy poziom duchowy. Ostatnią oryginalną pracą z zakresu
demonologii kabalistycznej było Sefer Kamaim (Księga Promieni)
Samsona z Ostropola, wydana w Żółkwi w 1709 r.
11

Lilit
Kabalistyczne wydobycie związku między demonami a seksual­
nością spowodowało ponowne zwrócenie uwagi na demonicę Lilit,
wspomnianą w Biblii z imienia, lecz w Talmudzie mało obecną.
Wiemy o niej z tego źródła właściwie jedynie, że jest „długowłosa"
(Eruw. 100 b). „Zabrania się mężczyźnie, by samotnie spał w domu;
tego, kto to uczyni, porwie L i l i t " — czytamy również w traktacie
Szabat (151 b). Tymczasem w Alfabecie Ben Siry znajdujemy
zredagowaną ostatecznie w wieku I X lub X opowieść o Lilit,
stwofzonej z gliny jak Adam, by być jego żoną; miało to miejsce
jeszcze pod stworzeniem Ewy. Lilit tymczasem, powołując się na
wspólne pochodzenie, zażądała od Adama uznania ich wzajemnej
równości. Nastąpiła kłótnia, po której Lilit uciekła, wymówiwszy
Imię Boże. Bóg wysłał w pogoń za nic trzech aniołów o imionach
Sanoi, Sansanoi i Samnaglof, i ci, posługując się imieniem Bożym,
sprowadzili ją z powrotem; pozostała już jednak demonicą. Imiona
tych aniołów wymieniano na amuletach mających chronić przed
Lilit; zawieszano je zwłaszcza w sypialniach.
Ze związku z Adamem Lilit miała, jak się wydaje, przynajmniej
jednego syna: był nim nienazwany z imienia duch, występjący
w jednej z opowieści Maase-Buch.< W podzięce za wyzwolenie go
z zaklęcia, które przemieniło go było w żabę nauczył bohatera
opowieści języka zwierząt oraz wynagodził go bogactwem i wiedzą,
co pozwala domniemywać, że mimo fatalnego pochodzenia po
12

3

stronie matki, należał on do „żydowskich" demonów. Źródło to jest
wszelako niepewne, bo syn Lilit podał, iż został spłodzony podczas
stutrzydziestoletniej rozłąki swego ojca z Ewą, czyli już po wygnaniu
z raju — co sprzeczne jest ze źródłem wcześniejszym.
Jakkolwiek by nie było, to jedno dziecko nie zaspokoiło
demonicy. Pojawia się w marzeniach sennych mężczyzn, by ich
podniecić, a następnie skraść ich nasienie (być może to właśnie mieli
na względzie autorzy talmudycznego zakazu samotnego spania).
Sama jednak jest bezpłodna, co sprawia, że zwraca swą nienawiść
przeciwko prawowiernym małżonkom i ich potomstwu; stąd należa­
ło szczególnie chronić przed nią położnice, które turbowała i nowo­
rodki, które porywała. Zwłaszcza należało się wystrzegać jej podstę­
pów: dziecko, które śmieje się przez sen, należy obudzić klapsem, jest
bowiem możliwe, że Lilit uwodzi je zabawą.
Nieco zagadkowa jest sprawa jej bezpłodności. Technika pory­
wania nasienia używana była przez demony standardowo i z powo­
dzeniem; „plagi synów ludzkich", o których mowa w I I Sam. (7:14)
to właśnie, według Zoharu, w ten sposób powstałe demony;
dodatkowo wzmacniało to biblijny zakaz „upuszczania nasienia".
Być może nieskuteczność tej metody w wykonaniu arcydemonicy
wynika z faktu jej osobistej nieśmiertelności: Lilit żyć bowiem będzie
aż do Sądu Ostatecznego (Zohar 1:55 a). To zaś prawdopodobnie
wynika z osobliwości jej powstania — stworzona została z gliny tak
jak i Adam; jest ona więc na swój sposób „zakorzeniona". Przypo­
mina nieco Golema, twora lepionego przez mędrców z gliny
i obdarzonego życiem, a w każdym razie ruchem i rozumem.
Mimo nieustannych klęsk, Lilit nie ustawała w swych uwodzicie­
lskich poczynaniach, a siła jej uroku był zniewalająca. Według
jednego z późniejszych ź r ó d e ł istniało wszelako pewne zioło,
chroniące mężczyzn przed nią; jego nazwa, niestety, nie jest znana.
14

Zwyczaje i praktyki

15

Ogromna większość praktyk podejmowanych dla zabezpiecze­
nia się przed wpływem złych duchów wynikała z wiedzy demonologi­
cznej zawartej w omówionych źródłach i często polegała na prostym
reprodukowaniu technik tam opisanych. I tak, za skuteczny sposób
odstraszania złych duchów uchodziło eksponowanie żelaza w miejs­
cach zagrożonych, zwłaszcza w pokoju dziecinnym, gdzie umiesz­
czano czasami noże czy miecze (za szczególnie skuteczny uchodził
nóż służący do obrzezania). By nie dopuścić, szczególnie w noc
przesilenia, do zbrukania pojemników z wodą kroplami demonicz­
nej krwi (zwłaszcza menstruacyjnej krwi demonie), na pojemnikach
kładziono kawałki żelaza lub przedmioty wykonane z tego metalu.
Interpretowano to jednak w sposób już nie demonologiczny: otóż
w hebrajskim słowie „żelazo" {BaRCeL) zawarte są inicjały imion
czterech słynnych matek w Izraelu: Biły, Racheli, Cilpy i Lei, i to one
chronią, a nie samo żelazo.
Podobnej obróbce poddane zostały zwyczaje związane ze świat­
łem, które skutecznie odstrasza demony, twory ciemności. I tak,
zwyczaj niesienia przez każdego z drużbów w procesji weselnej
świecy, wiązano z gematryczną interpretacją Bożego nakazu: „Bądź­
cie płodni i rozmnażajcie się" (hebr. peru urewu). Wartość liczbowa
tego zwrotu wynosi mianowicie 500, czyli podwojoną wartość
liczbową słowa ner, oznaczającego po hebrajsku światło. Do
środków odstraszających zaliczano również hałas (w szofar dęto, na
przykład, „by oszukać szatana") oraz kolor biały.
Do powszechnie stosowanych zabiegów należało unikanie wy­
mawiania na głos dat i teminów, żeby nie przyciągać uwagi złych
duchów. Jeśli już trzeba było je wymówić, czyniono to z zastrzeże­
niami mającymi nadać im charakter nieobowiązujący. Podobny
charakter miały zabiegi związane z magią imion: imiona „groźne"
— niedźwiedź (Dow), lew (Arie) czy pszczoła (Debora) — chronić
miały ich nosicieli, zaś w razie potrzeby, na przykład w chorobie,
człowiek mógł imię zmienić, by złym mocom poplątać szyki.
Strategie te mają zresztą również swój talmudyczny rodowód.
Podobnie jak uprzednio w Babilonii, także i w Polsce Żydzi
przyjmowali od otaczającej ich ludności niektóre zwyczaje i poglądy
demonologiczne. Zborowski i Herzog, autorzy znakomitego stu­
dium o żydowskim miasteczku — sztetlu—ważną rolę przypisują tu
17

chłopskim niańkom zatrudnianym w żydowskich domach, które
wnosiły ze sobą swój własny świat wierzeń. Sytuację sztetlu autorzy
ci podsumowują następująco:
„Legendy talmudyczne przyswoiły sobie wiele ze wschodnio-euro¬
pejskiego folkloru, a liczne żydowskie praktyki rytualne mają swoje
źródła w chłopskich świątecznych obchodach. Istnieje jednak też
sztetlowa populacja demonów, duchów i czarownic, odgrywają ca
większą rolę w życiu prostych (po polsku w tekście) niż ,lepszych'
Żydów. Prostacy dużo częściej niż ,lepsi' szukają porady u wróżki,
Żydówki bądź nie. Bardziej boją się czarownic, których tożsamość dla
nikogo nie jest jasna, a które mogą zamieniać się w co chcą i wyrządzać
poważne szkody tym, którzy im się nie podobają. Częściej wzdrygają ze
strachu przed rusałkami (po polsku w tekście) — pół-kobietami,
pół-rybami, które żyją w bagnach; jeśli po zmroku złapią nieostrożnego
wędrowca, to „załaskoczą go na śmierć". Różnica ta jest jednak jedynie
różnicą stopnia, a wiele przesądów jest wspólnych dla wszystkich."
16

Spośród klasycznych żydowskich autorytetów religijnych, jedy­
nie arcy-racjonalista Majmonides zwalczał wiarę w demony i złe]
duchy. Dla wszystkich innych, a zwłaszcza dla autorów Talmudu
i ksiąg Kabały, na których kształciły się pokolenia, demony były tak
samo elementem codzienności jak i inne twory Boże, i jak one
powołane zostały przez Stwórcę do spełnienia swej funkcji w świecie.
Wiedza religijna pozwalała na poznanie cech i zwyczajów demonów
i znalezienie skutecznych sposobów obrony przed nimi. Im bliżej je
poznawano, tym bardziej okazywało się, że różnica między nimi
a ludźmi jest często trudna do przeprowadzenia: niektórzy ludzie
posiadają cechy „demoniczne" (np. złe oko), demony zaś — ludzkie
(np. śmiertelność). Bardziej były jednym z „narodów ziemi" niż
mieszkańcami innego świata; walczono z nimi, lecz także współżyto.
W ten sposób, paradoksalnie, przywrócony został naturze, której
były częścią, pierwiastek duchowy, zrazu zanegowany przez radyka­
lny monoteizm.

PRZYPISY
1

Cytaty biblijne za Biblią Tysiąclecia, z niewielkimi modyfikacjami.
G. Scholem, Demonology, (w:) Encyclopedia Judaica, t. 5,
Jerusalem 1974, Ketar.
Tamże.
Tamże.
A . Cohen, Le Talmud, Paris 1983, Payot.
Przygotowane w dużym stopniu w oparciu o Scholem, op. cit.
i Cohen, op. cit.
Streszczenie za tekstem w J. Neugroschel (red.), Great Works
of Jewish Fantasy , London 1974, Pan Books.
Por. M . Zborowski i E. Herzog, Life is with People. The
Culture of the Shtetl, New York 1962, Schocken Books.
2

3

4

5

6

7

8

9

W dużym stopniu opieram się tu na: Scholem, op. cit.
Tamże.
Por. M . Buber, Tales of the Hassidim, New York 1978,
Schocken Books.
Por. G. Scholem, La Kabbale et sa symboliąue, Paris 1980,
Payot.
„Hanina i żaba", (w:) Neugroschel, op. cit.
Por. Buber, op. cit.
Przy opracowaniu korzystałem z D . Noy, Folklore (w:)
Encyclopedia Judaica, t. 5, Jerusalem 1974, Ketar oraz Zborowski
i Herzog, op. cit.
Zborowski i Herzog, op. cit., s. 150—151
1 0
1 1

1 2

1 3
1 4

1 5

1 6

II. 3. Chełm. Ulica zamieszkała przez Żydów

Cytat

Gebert, Konstanty, “"... by się pług nie złamał...". Uwagi o demonologii żydowskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 4 grudnia 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/10119.

Formaty wyjściowe