Misteria Męki Pańskiej od kuchni / LUD 2008 t.92

Dublin Core

Tytuł

Misteria Męki Pańskiej od kuchni / LUD 2008 t.92

Temat

Misterium Męki Pańskiej
Wielkanoc - humor ludowy

Opis

LUD 2008 t.92, s.187-200

Twórca

Baraniecka Kamila

Wydawca

Polskie Towarzystwo Ludoznawcze

Data

2008

Prawa

Licencja PIA

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6119

Format

application/pdf

Język

pol

Typ

czas.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:5706

PDF Text

Text

Lud, t. 92, 008
1

K A M I L A BARANIECKA
Instytut Archeologii i Etnologii
Polska Akademia Nauk
Warszawa

MISTERIA MĘKI PAŃSKIEJ OD K U C H N I .
DOWCIP W OPOWIEŚCIACH
O PRZEDSTAWIENIACH W I E L K A N O C N Y C H

Wprowadzenie
Polskie misteria wielkanocne co roku gromadzą rzesze widzów. Wystawiane
w okresie Wielkiego Postu i samej Wielkanocy w sanktuariach, seminariach, pa¬
rafiach w całym kraju, wpisują się w okres przygotowań do świąt . Prezentując
wydarzenia pasyjne, przybliżają wiernym historię, którą święta te upamiętniają.
Ludzie mają możliwość obejrzeć wydarzenia, jakie prawie dwa tysiące lat temu
rozegrały się w Jerozolimie; mogą w nich uczestniczyć, przeżywać je, rozpamię¬
tywać. Na własne oczy mogą zobaczyć Chrystusa spożywającego Ostatnią Wie¬
czerzę w towarzystwie swych uczniów, modlitwę w Ogrójcu, pojmanie; patrzeć,
jak zostaje osądzony, ubiczowany, popchnięciami i szturchnięciami przeprowa¬
dzony przez Drogę Krzyżową, a następnie ukrzyżowany. Jedni na te sceny reagu¬
j ą łzami i goryczą, inni zmieszaniem, jeszcze inni przyglądają się im z kamienną
twarzą. I choć nie każdy przeżywa je równie głęboko, ujrzenie tych scen z życia
Chrystusa wywołuje zadumę.
Misteria jawią się zatem jako wydarzenia niezwykle dostojne i poważne.
W czasie, gdy misterium trwa, cichną rozmowy, daje się wyczuć atmosferę
skupienia. Patrzy się na nie w nieustannym napięciu, które kolejne sceny tylko
potęgują. Mimo iż historia Męki Chrystusa zasadniczo jest znana uczestnikom
misteriów, choć doskonale wiedzą, co za chwilę nastąpi, do czego cała historia
1

Badania, na jakich został oparty materiał do tego artykułu, prowadziłam w 2006 roku w Poznaniu
i w Zawoi Przysłop, w 2007 roku w Kalwarii Pacławskiej oraz w 2008 roku w Miejscu Piastowym
(koło Krosna) i w Bydgoszczy. We wszystkich tych miejscowościach moje dociekania dotyczyły orga¬
nizowanych tam misteriów wielkanocnych. Rozmawiałam zarówno z organizatorami misteriów, akto¬
rami, jak i widzami (nazywanymi przeze mnie najczęściej uczestnikami misteriów, ze względu na silne
skojarzenia określenia „widzowie" z bierną postawą wobec oglądanego wydarzenia). Często te trzy
kategorie rozmówców zlewały się ze sobą — różne osoby jednego roku grają w misteriach, innego są
tylko widzami.
1

188

Kamila Baraniecka

zmierza, z niesłabnącą uwagą śledzą przedstawiane wydarzenia. Fakt, że rozgry¬
wają się one na oczach wiernych sprawia, iż misteria przeżywane są wyjątkowo
intensywnie. Napięcie wynika tu przede wszystkim z nieuchronności kolejnych
zdarzeń, z wiedzy, jak wiele bólu towarzyszyło ostatnim dniom życia Chrystu¬
sa. Przejęcie zdarzeniami Męki częściowo łagodzi pokazywana w niektórych
misteriach scena zmartwychwstania, które swym blaskiem przyćmiewa grozę
wcześniejszych epizodów, a radość zastępuje wówczas smutek. Całkowicie jed¬
nak znika on dopiero, gdy misterium się kończy, kiedy jego uczestnicy z dawnej
Jerozolimy z powrotem zostają przeniesieni do własnej rzeczywistości.
Gdy kończy się misterium, uczestnictwo w przedstawieniu wielkanocnym
staje się jednym z wielu życiowych doświadczeń. Ludzie dystansują się do nie¬
go, zapamiętują jedne emocje, pomijają inne. Pełnego doświadczenia, jakim jest
uczestnictwo w misterium, nie sposób opisać. Jednak pytając o misteria, udział
w nich, ich przebieg, spodziewałam się usłyszeć historie o głębokim przeżywaniu
tego wydarzenia, o jego szczególnej roli w przygotowaniach do Wielkanocy, wa¬
dze prezentowanej historii, o panującej podczas misterium niezwykłej, uroczy¬
stej atmosferze. I takie odpowiedzi padają, ale, ku mojemu zaskoczeniu, często
przeplatane są dowcipnymi dykteryjkami.

Powaga a dowcip w opowieściach o misteriach
W narracjach o misteriach atmosfera skupienia, powszechnie przypisywana
przedstawieniom, często się rozmywa. Potem znów powraca, by kolejny raz się
rozpłynąć. Patetyczne opowieści o misteriach i uczestnictwie w nich przetykane
są zabawnymi anegdotami o tym, co podczas misterium się nie udało, jak kto się
pomylił, w jaki sposób nie można było zrealizować tego czy tamtego planu oraz
co kogo rozśmieszyło podczas samego misterium. W narracje o przedstawianiu
Męki Pańskiej wkradają się zabawne dykteryjki o szeregu nieprzewidzianych
i niefortunnych zdarzeń, o nieprzewidywalności zachowań ludzkich i zwierzę¬
cych aktorów. Opowieść zaczyna się wówczas dzielić na szereg autonomicznych
epizodów, tych poważnych, jak i tych skrajnie niepoważnych.
Oczywiście, śmiech jako towarzysz zjawisk religijnych, chrześcijańskich, nie
jest niczym nowym (por. Apte 1986: 151-176). Dawnemu teatrowi religijnemu
towarzyszyły intermedia, bożonarodzeniowe herody pełne są komicznych scen.
Za przedmiot kpin oraz żartów służą postaci Judasza (por. Gieryszewska 1992;
Zowczak 2000: 350-357) czy świętego Piotra (Wieczorek 1992; Wasilewski
2

Termin anegdota (inaczej dykteryjka) — krótkie opowiadanie komiczne — określa przede wszyst¬
kim zjawisko literackie, odnosi się jednak także do utworów przekazywanych drogą ustną (Krzyża¬
nowski 1965). Mimo iż pojęcie anegdoty definicyjnie nie jest identyfikowane z humorem sytuacyjnym,
wydało mi się odpowiednie do opisu komizmu związanego z misteriami Męki Pańskiej.
2

189

Misteria Męki Pańskiej od kuchni

2002; Zowczak 2000: 326-333). W pierwszym przypadku mamy jednak do czy¬
nienia z komizmem planowanym przez autorów przedstawień, wpisanym w ich
treść. W drugim zaś — ze śmiechem z postaci należących do porządku sakralne¬
go, w pewnym sensie „fikcyjnych" . A zatem obydwa zjawiska dotyczą komizmu
związanego ze sferą przedstawiania rzeczywistości religijnej. Śmiech związany
ze współczesnymi misteriami wielkanocnymi dotyczy natomiast rzeczywistych,
konkretnych wydarzeń, które miały miejsce podczas przedstawienia . Komiczne
nie są w nich ani elementy celowo wpisane w wydarzenie, ani kulturowo przypi¬
sywane postaciom w nim występującym. Komizm towarzyszący narracjom o mi¬
steriach ma zatem charakter różny od dowcipu scenek wpisanych w przedstawie¬
nia religijne oraz od komizmu związanego z cechami Judasza czy św. Piotra. To
humor pojawiający się na marginesie zjawiska, poza główną sceną.
Dowcip anegdot związanych z misteriami jest wyłącznie sytuacyjny, niejed¬
nokrotnie też powiązany z lokalnymi uwarunkowaniami. Studia nad tym typem
humoru są trudne, zwłaszcza nad jego treścią. Komizm sytuacyjny jest ulotny,
nie wpisuje się w scenariusz wydarzenia. Nie sposób stworzyć jego antologii
— wypowiedzi wyrwane z kontekstu tracą swój dowcip. Umyka on tworzonym
przez badaczy klasyfikacjom. Podobne anegdoty nie należą więc do gatunków
opisywanego przez Dorotę Simonides (1981) humoru ludowego, być może dla­
tego, że skupiła się ona na dowcipach stanowiących swojego rodzaju fikcję lite¬
racką, a nie przedstawiających historii związanych z konkretnymi wydarzeniami.
Nie znajdziemy tego typu komizmu — przywiązanego do rzeczywistych zdarzeń
— jako wyodrębnionej kategorii także u Bystronia (1960). Zabawne dykteryjki
dotyczące misteriów nie są bowiem niezależnymi opowiastkami; ściśle wiążą
się z relacjami o przedstawieniach Męki. Nie ma w nich też ukrytego morału,
jak w samodzielnie funkcjonujących humorystycznych opowiastkach ludowych.
Są to zwykle anegdoty króciutkie, dwu-, trzyzdaniowe. Nie opowiada się ich
barwnym, kwiecistym językiem. One jedynie informują o zabawnym zdarzeniu,
a dowcip nie kryje się w samych słowach, lecz w obrazach, jakie mogą owe sło¬
wa wywołać w wyobraźni słuchacza.
Co interesujące, historie poważne dotyczą na ogół jednostkowych przeżyć,
szczególnego powiązania misteriów z biografią biorących w nich udział ludzi.
Można wprawdzie znaleźć dość abstrakcyjne wypowiedzi o znaczeniu Męki
Pańskiej dla religii czy o potrzebie wystawiania misteriów, lecz zdecydowana
3

4

Kazimierz Nowacki w swoim tekście dotyczącym misterium w Kalwarii Zebrzydowskiej opisuje
celowe „wygłupy" Judasza (Nowacki 1960: 470). W tym przypadku w przedstawieniu Męki Pańskiej
także znajdowały się elementy ludyczne, wpisane w treść wydarzenia. Jednak ja podczas badań nie ze¬
tknęłam się z podobnymi humorystycznymi scenami w misteriach, a jakiekolwiek „wygłupy" aktorów
podczas gry były zdecydowanie ganione.
Pisząc, że dowcip w narracjach o misteriach dotyczy wydarzeń rzeczywistych, nie sugeruję, iż
wyglądały one dokładnie tak, jak w opowieściach moich rozmówców. Chcę jedynie zaznaczyć, że pod¬
stawą takiego dowcipu jest realne wydarzenie, choć w opowieści może zostać ubarwione czy przeina¬
czone.
3

4

190

Kamila Baraniecka

większość relacji stanowi odzwierciedlenie jednostkowych przemyśleń i odczuć.
Nie ma wśród nich opowieści, które można by nazwać towarzyszącą misterium
„legendą". W świadomości uczestników przedstawień nie istnieje przypisany do
misterium kanon treści poważnych, który trzeba przedstawić pytającym o to wy¬
darzenie (gdzieniegdzie funkcjonuje tylko obiegowa notka dla prasy, której treść
bywa wiernie powtarzana przez organizatorów czy też osoby silnie zaangażowa¬
ne w prace nad misterium).
Inaczej jest natomiast w przypadku opowieści zabawnych. Te towarzyszą
każdemu misterium i , co więcej, każde przedstawienie ma własny zestaw takich
anegdot opowiadanych przez większość organizatorów, aktorów czy uczestni¬
ków misteriów (zwłaszcza tych mieszkających w pobliżu miejsca wystawiania
misterium, którzy mają okazję zdobyć wiele dodatkowych informacji na temat
przedstawień). Z czasem moje badania nad misteriami przerodziły się w swoiste
oczekiwanie na kolejną taką anegdotę.

Rola dowcipu w narracjach na temat misteriów
Opowiadane anegdoty mająjeszcze bardziej zainteresować samym misterium,
uczestnictwem w nim, przeżywaniem go. W pewien sposób uatrakcyjniają opo¬
wieść o nim, i choć pojawiają się często w najmniej oczekiwanych momentach
narracji, najwyraźniej z tymi właśnie opowiastkami kojarzą się organizatorom
czy uczestnikom misteria, w których brali udział. Jeżeli w wypowiedź na temat
pobożnego skupienia podczas Drogi Krzyżowej wpleciona zostaje nagle dowcip¬
na dykteryjka, nie znaczy to, że rozmówca nie żywi szacunku do przedstawień
Męki Pańskiej i nie rozumie powagi wydarzenia. Znaczy to tyle, że w pamięci
osób, które brały udział w misteriach, wydarzenia te mają co najmniej dwa obli¬
cza — to pobożne, poważne, kontemplacyjne oraz to ludyczne, wesołe. A także,
iż samo doświadczenie i narracja o tym doświadczeniu to niejednokrotnie dwa
różne zagadnienia. Wprawdzie stykają się one ze sobą, nie znaczy to jednak, że
drugie wiernie odzwierciedla pierwsze. Dopiero porównanie formy uczestnictwa
w misterium — najczęściej skupionej, poważnej, poruszającej — ze sposobem
opowiadania o nim, często dowcipnym czy złośliwym, zarysowuje obraz zja¬
wiska. Przedstawienie wielkanocne jest nie tylko pobożnym, uroczystym wyda¬
rzeniem, ale także atrakcją, choć i zarazem trudnym zadaniem. Osobom, które
w nim występują od lat, czasem powszednieje na tyle, że nawet podczas odgry¬
wania roli trudno powstrzymać się od śmiechu. Nie dlatego, że bawi je prezento¬
wana historia, lecz dlatego, że śmiesząje zachowania kolegów, ich błędy. Śmiech
pozwala im także zmierzyć się z niełatwym wyzwaniem — odtworzeniem Pasji
Chrystusa.
Wydarzenia religijne są jednak dla wiernych nie tylko możliwością manife¬
stacji własnej pobożności, sposobem realizacji potrzeb duchowych. Stanowią

191

Misteria Męki Pańskiej od kuchni

również swoistą atrakcję i rozrywkę . Podobną funkcję pełnią misteria. Są one
wydarzeniem wyjątkowym — takim, w którym uczestnictwo zapamiętywane jest
ze względu na towarzyszące mu doznania religijne, jak też ze względu na jego
niecodzienność. Dlatego o misteriach można opowiadać jako o wydarzeniach do¬
niosłych, ale także jako o atrakcji, zdarzeniach szczególnych, a czasem, w pew¬
nych momentach, zabawnych.
Nie twierdzę jednak, że misteria mają coś wspólnego z tak szeroko opisywa¬
nymi wydarzeniami karnawałowymi . Wręcz przeciwnie — ich aspekt ludyczny nie wynika z formy zdarzenia, jego przebiegu, owego słynnego odwrócenia.
Same w sobie przedstawienia wielkanocne są niezwykle uroczyste, poważne. Nie
ma w nich miejsca na odwrócenie wartości. Te są wyrażane wprost, choć osadzo¬
ne w niezwykle atrakcyjnej oprawie. Przedstawienia wielkanocne, uczestnictwo
w nich nie są więc zapamiętywane jako wydarzenia jednowymiarowe, wyłącz¬
nie uroczyste i nabożne. W świadomości i pamięci moich rozmówców stawały
się jednymi z ciekawszych i barwniejszych doświadczeń ich życia. Dzięki temu
w narracjach występują również lekkie, dowcipne anegdoty, które jeszcze dobit¬
niej podkreślają związek organizatorów, aktorów i uczestników z misterium.
W moim przekonaniu, opowiadanie dowcipnych historii świadczy właśnie
o szczególnej, można powiedzieć intymnej, relacji z misterium, o pewnym wy¬
jątkowym związku między wydarzeniem a jego organizatorami czy uczestnika¬
mi. Zostaje wtedy zniwelowany dystans między opowiadającym a wydarzeniem.
Komplikuje się jego postawa wobec misterium — z bogobojnej staje się o wie¬
le bardziej złożona. Stosunek do przedstawienia Męki Pańskiej wzbogaca się
o dodatkowe wymiary, w tym zażyłość, pozwalającą na dowcipkowanie nawet
z tak poważnego wydarzenia. Znamienne, że owe zabawne historie pojawiają się
w ustach osób od lat związanych z misterium. Jednorazowi uczestnicy czują zbyt
duży respekt do prezentowanych wydarzeń lub nie mają wiedzy, by takie historie
opowiadać.
Wart uwagi jest też sposób opowiadania tych dykteryjek. Na papierze niezwy¬
kle trudno go oddać. Obawiam się, że pozbawione gestykulacji i mimiki narra¬
torów dykteryjki wiele stracą. Jak bowiem oddać gesty, artykulację i miny osób
opowiadających o podsypiającym, niegodnie przeżuwającym ostatnią wieczerzę
czy podpitym apostole? Jak opisać ruchy rąk prezentujące finezyjnego fikołka,
jakiego wykonała owieczka spadająca z rampy? I jak przedstawić skoki i piski
naśladujące reakcje poparzonego aktora? Postaram się opisać je tak, jak zaryso¬
wały się w mej pamięci — jako barwne narracje stanowiące świadectwo, że tu,
na ziemi, trudno bez potknięć i błędów odtworzyć świętą historię.
5

6

Na określony rodzaj przyjemności dostarczanej przez sacrum zwraca uwagę również H. Mamzer
(2005).
Temat zabawy, zjawisk ludycznych, jest często podejmowany przez badaczy, lecz zazwyczaj inter¬
pretują go w kategoriach karnawału, również wtedy, gdy przedmiotem dociekań są wydarzenia religijne
(por. Grochowski 2000; Świtała-Trybek 2000).
5

6

192

Kamila Baraniecka

Opowieści o zwierzętach
Pierwsza grupa opowieści zabawnych to narracje o zwierzętach jako naj¬
mniej subordynowanych wykonawcach przestawień wielkanocnych. Zwierzęta
niejednokrotnie są upragnionym przez twórców misteriów elementem, gdyż ich
obecność dobitnie świadczy o sukcesie starań, by jak najdokładniej oddać re¬
alia, w jakich miały miejsce ostatnie chwile życia Jezusa. W wyobraźni reży¬
serów misteriów pojawiają się zatem żołnierze rzymscy dumnie paradujący na
koniach przed oczami uczestników. A wjazd Chrystusa do Jerozolimy (czasem
scena ta zostaje oderwana od misterium i w Niedzielę Palmową epizod ten od¬
grywa ksiądz podczas procesji poprzedzającej mszę) wymaga przecież osiołka.
Nad przedsięwzięciami, w których konieczne jest nakłonienie zwierząt do gry
w misterium — choć w odniesieniu do wydarzeń kościelnych wyrażenie to może
wydać się niestosowne — zdaje się wisieć fatum.
Wjazd do Jerozolimy jest sceną, która pomysłodawcom jej przedstawienia
przysporzyła zapewne najwięcej siwych włosów, komentatorom misteriów zaś
— najwięcej uciesznych dykteryjek. Na ogół problemy wynikają z tego, że zwie¬
rzę nie chce wypełniać wybranej dla niego roli. Jak mi opowiadano (historia ta,
podobnie jak pozostałe anegdoty, była elementem poważnej opowieści o miste¬
rium), przed planowanym na Niedzielę Palmową misterium w Kalwarii Pacławskiej odbyć się miała szczególnie uroczysta suma. Mieli w niej brać udział prze¬
brani już aktorzy wcielający się w role apostołów — każdy z liściem palmowym
w ręku, a główną atrakcją miał być ksiądz wjeżdżający przez kościelną bramę na
czele procesji. Plan ten jednak nie powiódł się w stu procentach. Odbyła się oczy¬
wiście suma i procesja, lecz „Wjazd do Jerozolimy" przekształcił się w „Wejście
do Jerozolimy". Pomysłodawca inscenizacji był najwyraźniej minimalistą, gdyż
do całego przedsięwzięcia wypożyczył kucyka i to na nim ksiądz miał dumnie
przekroczyć kościelną bramę.
Ale on nie wjechał na tym kucyku, bo okazało się, że kucyk za słaby. A proboszcz...
za mocny. I kucyk nie dał mu rady (kobieta, ok. 50 lat, widz misterium, Kalwaria
Pacławska).
7

Słowa te, na pozór wyważone, wypowiedziane zostały przez rozmówczynię
zanoszącą się śmiechem i rękami ukazującą, co też stało się z nogami kucyka.
Ksiądz bramę przekroczył pieszo, kucyka trzymając za uzdę. Lecz wyobraże¬
nie o dumnym wjeździe przez kościelną bramę dalej tliło się w umysłach or¬
ganizatorów obchodów Niedzieli Palmowej. W kolejnym roku postanowiono
wypożyczyć konia. Moja rozmówczyni trzeźwo zauważyła, że koń może więcej
Cytaty z rozmów pochodzą z materiałów zebranych przeze mnie podczas badań terenowych nad
zagadnieniem misteriów.
7

Misteria Męki Pańskiej od kuchni

193

udźwignie. Jednak koń najwyraźniej nie spełniał wszystkich oczekiwań, gdyż
zmieniono zdanie i postanowiono do tej ważnej sceny sprowadzić osła, i to...
z Włoch. Czy była to tylko pogłoska, czy też zamiar prawdziwy, nie wiadomo,
bowiem zwierzę nie dotarło na czas. Ksiądz po raz kolejny bramę kościoła prze¬
kroczyć musiał pieszo. Takie wejście najwyraźniej było zbyt zwyczajne i , aby
ową pospolitość usprawiedliwić, wierni opowiadają, jakież to przeciwności losu
nie pozwoliły księdzu dosiąść wierzchowca, czyniąc tym samym z wydarzenia
zwykłego niezwykłe i jednak zabawne, mimo dostojeństwa pierwowzoru, jakim
był wjazd Chrystusa do Jerozolimy.
Nie należy jednak zapominać, że ową niezwykłość zawdzięczać należy bo¬
haterom drugoplanowym, czyli zwierzętom. Te, które mają zagrać w scenach
wjazdu do Jerozolimy, obciążone są najwyraźniej jakimś „wspólnym defektem",
ponieważ w wielu przypadkach próba przedstawienia tej sceny kończyła się po¬
dobnie, a czasem nawet o wiele drastyczniej. Zadziwia wszakże niesłabnący za¬
pał, z jakim reżyserzy misteriów usiłują dopełnić swego dzieła. Gdy zawodzi
jedno zwierzę, zastępująje następnym, gdy i to zawiedzie, kolejnym, aż na końcu
zostaje pozbawiony asysty człowiek.
Był osioł, na nim miał wjechać Jezus do Jerozolimy. W pierwotnej wersji miał być
osioł, i jeśli dobrze pamiętam, to nawet go pożyczyli skądś, ale nie chciał współ¬
pracować. Potem osła zastąpiono koniem, ale Jezus został z niego zrzucony, poza
tym koń bał się chodzenia po rusztowaniu, więc ostatecznie Jezus musi chodzić jak
człowiek, czyli na własnych nogach (mężczyzna, ok. 25 lat, organizator misterium,
Poznań).

Na własnych nogach, ale nie znaczy to, że z pustymi rękami.
Jezus miał nieść podczas wejścia do Jerozolimy baranka, byłby symbol dobrego
pasterza, ale on [aktor — K.B.] chyba nie ma dobrej ręki do zwierząt i owca nie
była z tego powodu zadowolona. Podczas jednej próby spadła, beknęła i uciekła.
I tak zakończyła się jej kariera w przedstawieniu (mężczyzna, j.w.).

Czy też dobitniej:
I potem Jezus łaził z taką owcą, ale raz spadła i się złamała albo i nie, ale od tej
pory już nie ma żadnych zwierzątek (mężczyzna, j.w.).

Wrażliwemu czytelnikowi lepiej nie przybliżać uciechy w oczach opowiada¬
jących i obrazowych gestów, jak też wyglądał lot owej nieszczęsnej owieczki.
Śmiech wzbudzają nie tylko wypadki samych zwierząt, ale również wypadki lu¬
dzi wskutek ich kontaktu ze zwierzętami. Szczególnie niebezpieczne dla aktorów
są konie, gdyż zwierzęta te łatwo się płoszą i trudno je wtedy opanować.

194

Kamila Baraniecka

I w tym tłumie, jak jeszcze te konie w tym tłumie tam wariują, to było kilka mo¬
mentów niebezpiecznych, tam raz jeden oberwał od konia kopytkiem, ale tylko
stracił oddech (mężczyzna, j.w.).

Wyobraźmy sobie towarzyszący tej wypowiedzi chichot. Bez niego ta opo¬
wiastka mogłaby być równie dobrze poważną, ba, niemal tragiczną. Ale jest żar¬
tem, udowadniającym, że przy okazji misterium można się też dobrze bawić.
Jeśli nie podczas przeżywania go, to przynajmniej wspominając je.
Jednak zawsze w „starciu" ze zwierzęciem, dzięki ludzkiemu sprytowi, pozo¬
staje cień nadziei na pomyślne zakończenie.
Miał być wjazd do Jerozolimy na ośle. Osioł nie był skory do współpracy, ale było
dwóch silnych apostołów (kobieta, ok. 30 lat, widz misterium, Bydgoszcz).

Opowieści o ludziach
Kolejną serię narracji zabawnych można określić jako przygody aktorów. Jest
ona równie bogata jak zestaw opowieści o zwierzętach, a nawet można pokusić się
0 stwierdzenie, że cechuje j ą większa wewnętrzna różnorodność. Głównym tema¬
tem tych opowieści także są niespodziewane bądź wynikające z braku ostrożności
wypadki lub nieprzewidywalne zachowanie osób biorących udział w misterium.
Być może nie wypada śmiać się z cudzego poświęcenia, ale role Chrystu¬
sa oraz łotrów są najtrudniejsze technicznie, a przez to i najbardziej obciążone
ryzykiem (w tych misteriach, które prezentują scenę ukrzyżowania). Misteria
niejednokrotnie odbywają się, gdy jest jeszcze zimno, a odarcie z szat i przy¬
mocowanie do krzyża na kilkanaście minut bywa doświadczeniem dotkliwym.
1 choć większość osób opowiadając o trudnym losie krzyżowanych, docenia ich
wkład i poświęcenie, najstraszniejsze wydarzenia przekuwa w dowcip, zgodnie
z powiedzeniem: „jeszcze kiedyś będziemy się z tego śmiali".
Ale czasami się zdarza, że jest taki ziąb. Ze względów zdrowotnych, to jeden łotr,
karetka go odwiozła zaraz po misterium, bo wpadł w taki szok termiczny. No, było
dosyć zimno, około 3 stopni, a oni rozebrani tam biegali i wisieli na tym krzyżu
z 15 minut, to tak. No. I tam jeden o mało co spadł z krzyża. Bo oni są przyczepieni
do tego krzyża linami za nadgarstki i sznurami i on się tak trząsł, że się to wszystko
prawie porozwiązywało, nie, i musieli go szybko ściągać, bo by zleciał (mężczy¬
zna, ok. 25 lat, organizator misterium, Poznań).

Znów, gdyby śmiech opowiadającego nie naprowadził słuchacza na właściwą
interpretację tej historii, można by j ą odczytać jako smutną. Lecz w dowcipie
często znajduje się szczypta okrucieństwa — tak zwany czarny humor stanowi

Misteria Męki Pańskiej od kuchni

195

wręcz o pewnym wysmakowaniu. A dygotanie z zimna na krzyżu, oprócz podzi¬
wu dla wytrzymałości aktora, daje też powód do uciechy.
Jednak nie tylko pogoda, ale i obiekty materialne płatają figle organizatorom
misteriów oraz aktorom.
Pamiętam takie coś, że próba generalna była w czwartek i zawaliła się scena pod
aktorami. Wtedy używaliśmy podestów takich na Boże Ciało, i taka mała była sce¬
na. Ona się właśnie zawaliła, a tam cały tłum ludzi był na niej i . . . nie wytrzymała
(mężczyzna, ok. 35 lat, aktor, Poznań).

Szczęśliwie nikomu nic się nie stało, więc wspomnienie osób spadających
ze sceny w najmniej spodziewanym momencie potrafi rozbawić. A sceny wyko¬
rzystywane w misteriach posiadają pewne cechy wspólne — w wielu miejscach,
gdzie wystawiane są misteria, zdają się czyhać na zdrowie aktorów.
Tu wtedy wszyscy siedzieli pod tą sceną i wiatr j ą podniósł, tak się przewróciła do
przodu. Pierwszy raz w życiu widziałem coś takiego — pobili rekord na sto me¬
trów! (mężczyzna, ok. 30 lat, organizator misterium, Bydgoszcz).

Choć opis tych zdarzeń przypomina raczej próbę odtworzenia scen z komedii
slapstickowej i na pozór nie kojarzy się w żaden sposób z opowieściami o Miste¬
rium Męki Pańskiej, inne historie potwierdzają, że pozory mylą.
Szczególnie niewdzięcznym do inscenizacji epizodem jest, jak się okazuje,
obecne w niektórych misteriach wieszanie się Judasza. Przedstawienie samobój¬
stwa Iskarioty nie jest łatwe — wymaga skomplikowanych zabiegów technicz¬
nych, ostrożności, by osobie wcielającej się w jego rolę nie stała się krzywda,
lecz nawet przy zachowaniu wszystkich środków bezpieczeństwa pewnych sy¬
tuacji nie da się przewidzieć. I choć można by je skwitować stwierdzeniem: „ot,
wypadek przy pracy", twórcom i uczestnikom misteriów zapadają one w pamięć
na długo. Jednym, jako żart do opowiedzenia znajomym, innym — jako porażka.
Jak bowiem można się zachować, kiedy podczas pełnej napięcia i tragizmu sceny
Judasz próbuje odebrać sobie życie, ale jak na złość... nie może zawisnąć.
Tylko akcja taka była, bo on nie mógł się powiesić, że tak powiem. To nam napraw¬
dę nie wyszło. Nie wyszło, bo Judasz jakiś problem miał z uprzężą. Nie, on na szyi
miał takie szelki zrobione, takie od wspinaczki, nie, i tylko musiał sobie zahaczyć.
I coś mu tam nie wyszło z tym hakiem, nie, i nie mógł się powiesić, nie. Boże, ile
on się wieszał (kobieta, ok. 30 lat, widz misterium, Bydgoszcz).

Sytuacja była dramatyczna, gdyż w czasie, kiedy aktor grający Judasza moco­
wał się z frymuśną uprzężą, pozostali nie potrafili należycie docenić jego wysił¬
ków i zachować należnej wydarzeniu powagi.

196

Kamila Baraniecka

No i Judasz się wieszał. Na próbie wychodziło wszystko rewelacyjnie, a na miste¬
rium nie mógł się powiesić. Scena tragiczna, a tu ludzie po prostu leją [ze śmiechu
— K.B.], no bo nie może się powiesić (mężczyzna, ok. 50 lat, organizator miste¬
rium, Bydgoszcz).

W ten sposób epizod tragiczny stał się ulubioną sceną komiczną, o której nie¬
mal każdy opowiadający o misterium wspominał, podkreślając, że „na próbach
wieszał się doskonale, jak zawodowiec, tylko na misterium mu nie szło". Scenę
samobójstwa Judasza określić można jako pechową, ponieważ niejednej osobie
wcielającej się w tę postać niezależne od niej okoliczności przeszkodziły w popi¬
sie aktorskim. Pozostały one jednak w pamięci uczestników przedstawienia jako
wydarzenia godne przekazania.
A Judos leciał wiesoć się na sosno. Tu była Kalwaria, która idzie jakoś tu i leciał się
wiesoć, a kobieta posła się wysikać pod to sosno. I ona tak stoi pod to sosno, a tam
tylko słychać wrzask [obojga — K.B.]. To ja to zapamiętoł (mężczyzna, ok. 70 lat,
aktor/widz misterium, Zawoja).

Takie wypadki niewątpliwie zapadają w pamięć. Co więcej, często to właśnie
one pierwsze przychodzą na myśl na hasło „misterium". Można rzec, że głębokie
doświadczenia, jak wskazuje ich nazwa, kryją się w głębi duszy, a lekkie, zabaw­
ne wspomnienia, choćby o niefartownym Judaszu, pojawiają się w pamięci „jak
na zawołanie".
Bohaterom tych opowieści zapewne nie zawsze było do śmiechu, ale z cu¬
dzego nieszczęścia przecież śmiać się najłatwiej. Zwłaszcza jeśli ma ono miejsce
w szczególnych okolicznościach, na oczach wielu osób i gdy całkowicie zaburza
obmyślony przebieg wydarzenia.
I tak i pochodnie ze smoły my mieli. Pamiętacie, jak Włodek se wlali [chodzi o to,
że to Włodkowi nalali — K.B.] za kark smołę. Jak się sarpoł, nieboscyk stary, ojej
(mężczyzna, ok. 70 lat, aktor/widz misterium, Zawoja).

Historię o gorącej smole wlanej apostołowi za kołnierz zasłyszeć można z wie¬
lu ust, gdyż wyobrażenie nieszczęsnego, poparzonego i podskakującego aktora,
któremu sytuacja nie pozwoliła na natychmiastowy odwet, budzi powszechną
wesołość.
Chodziliśmy po polu, eee apostołowie mieli takie pochodnie. Takie kije, na tych ki¬
jach były takie puszki jak z konserw, do tego było nałożone takiej smoły i ta smoła
siępoliła, nie. I to się tak loło. Japamiętom, jak to jeden drugiemu gdzieś tam skrzy­
wił, za kark wloł, jak ten klął. Goda, jakby to nie było to świnte misterium, to jakbym
ci wpieprzył tą pochodnią w łeb, to... No bo jak ten mu tej gorącej smoły naloł, to
wnet by się byli pobili (kobieta, ok. 75 lat, aktor/widz misterium, Zawoja).

Misteria Męki Pańskiej od kuchni

197

Jak widać, opowieści o zabawnych zdarzeniach towarzyszących misteriom nie
mają jakiejś wyrafinowanej konstrukcji; można nawet zastanawiać się, czy w rze­
czywistości są takie śmieszne. Jednak, gdy uruchomimy wyobraźnię, gdy uzmy¬
słowimy sobie, że wszystko to miało miejsce podczas starannie przedstawianego,
poważnego w swoim charakterze misterium, nabierają one komizmu. Nie można
się bowiem nie roześmiać, gdy dwóch dorosłych, postawnych mężczyzn, grających
w misterium rzymskich żołnierzy, z dumą opowiada, jak po targu w pobliskim mia¬
steczku goniły ich starsze panie, wygrażając, że za męczenie Pana Jezusa przyjdzie
im zapłacić. Nie sposób było oprzeć się wrażeniu, że uczestnictwo w tej cudacznej
pogoni zaważyło na ich osobistym stosunku do przedstawienia.

Konkluzje
Opowiadane komiczne anegdoty naświetlają jeden z wielu wymiarów odbie¬
rania misteriów Męki Pańskiej. W narracjach uczestników misteria to wydarzenia
nie tylko dostojne, nabożne, ale również zabawne. Przedstawienia wielkanocne,
mimo iż prezentują świętą treść i święte postaci, rozgrywają się jednak w ziem¬
skim porządku. Owe nieprzewidziane sytuacje, uśmiech towarzyszący opowia¬
daniom o misteriach, wyraźnie pokazują, że przedstawienia te noszą znamiona
wszelkich ludzkich działań.
Przeplatanie poważnych wypowiedzi na temat misteriów wielkanocnych dow¬
cipnymi dykteryjkami podkreśla niedoskonałość ludzkich poczynań. Wykazuje,
że twórcy i uczestnicy przedstawień nie aspirują do uznania efektów ich pracy za
święte, przeciwnie — godzą się z ich ludzkim, a przez to ułomnym charakterem.
Dlatego też zachowane w pamięci opowieści o misteriach odzwierciedlają takąż
naturę ich uczestników. Śmiech dotyczący misteriów oswaja ze zjawiskiem, ale
poprzez poczucie bliskości, a nie zyskanie dystansu, jak bywa to w przypadkach,
gdy dowcip jest raczej smutnym ratunkiem — przy oswajaniu śmierci czy choro¬
by. Uciecha wywoływana przez komiczne zdarzenia związane z przedstawieniami
wielkanocnymi, czy to zaobserwowane, czy zasłyszane, czyni misterium wydarze¬
niem bliższym sercu, nie oddala od niego. O bliskości w tym przypadku nie stanowi
bowiem jedynie głębia przeżycia, ale, co może zaskakiwać, także uśmiech, który
pojawia się przy rozpamiętywaniu uczestnictwa w przedstawieniu Męki Pańskiej.
Uśmiech ten ma w przypadku misteriów również pewną rolę terapeutyczną,
zwłaszcza dla występujących w nich aktorów. Części z nich trudno jest się zmie¬
rzyć z występem w takim wydarzeniu — podniosłym, traktującym o świętości.
Między możliwościami człowieka, by zagrać postać, czy to dobrą, czy złą, to¬
warzyszącą Chrystusowi w ostatnich dniach jego życia, a religijnym oryginałem
całego wydarzenia tworzy się ogromna przepaść. Nie sposób odtworzyć ideał,
ale można zmniejszyć tę przepaść — właśnie za pomocą śmiechu. Opowiadanie
dykteryjek na temat misterium zbliża do niego przede wszystkim osoby bezpo-

198

Kamila Baraniecka

średnio biorące w nim udział, nie tylko czyniąc z przedstawień wielkanocnych
wydarzenia miłe sercu, ale także redukując dystans do świętości. Śmiech jest
w tym przypadku rodzajem mediatora między niebem a ziemią, między „szarą
rzeczywistością" a idealną „niebieskością". Dlatego też w narracjach na temat
misteriów Męki Pańskiej, opowieściach zestawiających ze sobą porządek ziem¬
ski z porządkiem boskim, pojawiają się dowcipne anegdoty. Śmiech występuje
„najwyraźniej wtedy, gdy niedojrzałość i niedoskonałość mierzą się z tym, co
mistrzowskie i idealne" (Wasilewski 2002: 163).
Humor służy również rozładowaniu napięcia, swoistemu odreagowaniu świę¬
tości (Apte 1986: 169-172), która zobowiązuje do powagi, do refleksji. Utrzyma¬
nie niezmąconego religijnego skupienia przez dłuższy czas jest jednak trudne,
więc wówczas wkracza humor, pozwala rozładować nabudowane napięcie i na
nowo podjąć wysiłek pobożności. W przypadku misteriów, by zrzucić z siebie
obciążenie spowodowane prezentowaniem boskiej historii, trzeba się czasem
z owego przedstawiania zaśmiać.
Zastanawiając się nad zjawiskiem misteriów wielkanocnych, nad sposobem
opowiadania o nich, można podkreślić różnicę między obecnymi w przedstawie¬
niach Męki Pańskiej boską materią a ludzką formą. Pierwsza, stanowiąca treść
misteriów, w opowieściach o nich jawi się jako nienaruszalna świętość. Stanowić
może przyczynek do refleksji, impuls do szczególnego doświadczenia czy też
kanwę narracji nazywanej przeze mnie poważną. Druga, choć usiłuje dostoso¬
wać się do boskiego wymiaru zdarzenia, ze swej natury jest ułomna, a zatem
czasem zawodzi. A skoro tak, podlega krytyce, której efektem są także dowcipy.
Ludzka forma misteriów tworzy tło zarówno dla narracji poważnych, jak i hu¬
morystycznych. I choć pozornie może się wydawać, że w żadnym wypadku nie
wolno śmiać się z misteriów Męki Pańskiej, przekonanie to ulega zmianie, gdy
spostrzeżemy, co w rzeczywistości stanowi przedmiot żartów. Nie jest to boska
materia, świętość, a jedynie próba ogarnięcia jej za pomocą ludzkiego działania.
Co więcej, takie naśmiewanie się z człowieczej próby przedstawienia boskiego
porządku może świadczyć wręcz o pewnej pokorze. O poczuciu, że człowiek
nie jest władny prawdziwie oddać świętości, a zatem śmiech z podejmowanych
przez niego prób jest jak najbardziej uprawniony.
Słowa kluczowe: przedstawienia religijne, misteria Męki Pańskiej, komizm sytuacyjny

BIBLIOGRAFIA
Apte M.L.
1986

Humor and Laughter. An Anthropological Approach, New York: Cornell
University Press.

Bystroń J.S.
1960
Komizm, Wrocław: Wydawnictwo im. Ossolińskich.

Misteria Męki Pańskiej od kuchni

199

Gieryszewska K.
1992
Interpretacja postaci Judasza, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa" 2,
s. 39-42.
Grochowski P.
2000
Śmiech karnawałowy w tradycyjnych inscenizacjach obrzędowych, w: A. Stoff,
A. Skubaczewska-Pniewska (red.), Teoria karnawalizacji. Konteksty i in¬
terpretacje, Toruń: Wydawnictwo UMK, s. 157-180.
Krzyżanowski J.
1965
Anegdota, w: J. Krzyżanowski (red.), Słownik folkloru polskiego, Warsza¬
wa: Wiedza Powszechna, s. 19.
Mamzer H.
2005
Baranek na talerzu. Ponowoczesne meandry konsumpcji, w: J. Grad,
H. Mamzer (red.), Kultura przyjemności. Rozważania kulturoznawcze,
Poznań: Wydawnictwo Naukowe U A M , s. 27-36.
Nowacki K.
1960
Misterium w Kalwarii Zebrzydowskiej, „Pamiętnik Teatralny" 3-4, s. 453¬
-482.
Simonides D.
1981
Księga humoru ludowego, Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.
Świtała-Trybek D.
2000
Święto i zabawa. Odpusty parafialne na Górnym Śląsku, Wrocław: Polskie
Towarzystwo Ludoznawcze.
Wasilewski J.S.
2002
Śmieszny, diabelski, święty. O tricksterskim splocie wątków w postaci
św. Piotra, w: M . Kapełuś, A. Engelking (red.), Fascynacje folklorystycz¬
ne, Warszawa: Agade, s. 159-164.
Wieczorek A.
1992
Komizm św. Piotra, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa" 2, s. 45-47.
Zowczak M .
2000
Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze ludowej,
Wrocław: Wydawnictwo FUNNA.

Kamila Baraniecka
A PASSION PLAY FROM THE INSIDE.
JOKES I N T H E STORIES A B O U T EASTER PLAYS
(Summary)
The article describes the relation between humour and religion, using Polish Passion
plays as an illustration. The author focuses on jokes present in narrations about Easter
plays. Although humour is not part of Easter play scenarios, it is a permanent feature
of narrations about Passion plays. However, jokes are not about things divine, the holy
story depicted in the play, but about the imperfections of people or animals and accidents
happening during the plays.

200

Kamila Baraniecka

A n anecdote is a kind of a bridge linking the unattainable divine ideal with human
competencies. It bridges the gap between perfection and imperfection; it helps to tackle
the difficult task of staging an evangelical story. Laughter helps both the actors and play
organisers to carry the burden. A t the same time, it is a way to ease the tension, which is
present during the active involvement in the Passion plays.
Amusing narrations about Passion plays also show the complex attitudes of people to
such plays. It is mainly people involved in the preparations of the plays who tell anecdotes. While joking about the Passion play, they express their perception of the gap between
the divine ideal and the human performance.
Key words: religious plays, the Passion, situational humour

Kolekcja

Cytat

Baraniecka Kamila, “Misteria Męki Pańskiej od kuchni / LUD 2008 t.92,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 30 czerwca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/10106.

Formaty wyjściowe