<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://cyfrowaetnografia.pl/items/browse?tags=zwyczaje+ludowe&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle&amp;output=omeka-xml" accessDate="2026-03-11T19:58:59+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>1</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>1</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="13264" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13908">
        <src>https://cyfrowaetnografia.pl/files/original/a420ddff8f44b2487e85bf7edf63088d.pdf</src>
        <authentication>b7c483043a1932be4f377313cb83fbcd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157201">
                <text>„WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI“&#13;
W OBYCZAJU NASZEGO LUDU.&#13;
Napisał&#13;
&#13;
Stanisław Estreicher.&#13;
i.&#13;
Niespodziewane ocalenie Zbyszka przez Danusię, opisane&#13;
w »Krzyżakach« Sienkiewicza - zwróciło uwagę na pewien&#13;
mniej zbadany obyczaj ludowy, który wprawdzie w ostatnim&#13;
stuleciu zaginął ze szczętem, niemniej dawniej rozpowszechniony&#13;
był u nas szeroko. Polegał on zaś na tern, iż w chwili egzeku­&#13;
cji wolno było jakiejkolwiek dziewczynie zażądać skazańca&#13;
prowadzonego na śmierć za męża — a w taknn razie&#13;
uwalniano go od kary i prowadzono zamiast na śmierć przed&#13;
ołtarz małżeński. Dostarczało to dawniejszemu humorowi szla­&#13;
checkiemu tematu do niejednego dowcipu; obyczaj jest rzeczy­&#13;
wiście dziwaczny i na pierwszy rzut oka obrażający pojęcia&#13;
sprawiedliwości. Pytanie, jaka była jego racya bytu, kiedy po­&#13;
wstał, jak się rozwinął?&#13;
. .&#13;
.&#13;
Materyały, jakiemi rozporządzam dla odpowiedzenia na to&#13;
pytanie, są dwojakiego rodzaju. Pierwsza ich częśc ma chara­&#13;
kter porównawczy: obyczaj nie jest wyłącznie nasz, spo y mi s&#13;
się w całej prawie dawnej Europie &gt;)- Druga częśc materyałow&#13;
“?7ednakże dotychczas należycie nikt go&#13;
tylko obficie anegdotyczne wiadomości, świadczące o jego istnieniu. Obac^&#13;
Lud. Rocznik X.&#13;
&#13;
�242&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTRB1QHKR&#13;
&#13;
ma charakter wyłącznie polski. Kilka opisów, odnoszących się&#13;
do wykonywania tego obyczaju u nas, ogłoszono już dawniej *),,&#13;
resztę zawdzięczam wielkiej uprzejmości prof. W. Czermaka,&#13;
który zaciekawiony tem zjawiskiem prawnem zebrał sporo nie­&#13;
znanego materyału do jego wyjaśnienia, a następnie odstąpił&#13;
mi go do zużytkowania i ogłoszenia. Są to mianowicie niżej&#13;
podane opisy z Zagórzan, z Biecza, Żywca, Wiśnicza, Ołyki.&#13;
Odnoszą się one do XVII stulecia.&#13;
Jest rzeczą zrozumiałą, że obyczaj tak dziwaczny i tak&#13;
sprzeczny z całym porządkiem prawnym istniejącym w Euro­&#13;
pie nowoczesnej, musi tkwić swojemi korzeniami głębiej, musi&#13;
się opierać na jakichś pojęciach i potrzebach dużo dawniejszych&#13;
i pierwotniejszych. Jeśli się w w. XVIl-tym a nawet XVIII-tym&#13;
jeszcze utrzymuje, to tylko mocą bezwładności społeczno-oby­&#13;
czajowej, która pozwala mu dotrwać niemal aż do naszych cza­&#13;
sów .— ale istotne jego znaczenie jest już wówczas zapomniane,&#13;
a i jego praktyczny pożytek coraz to mniejszy. W społeczeń­&#13;
stwach pierwotnych i barbarzyńskich jest inaczej. Zwyczajów&#13;
analogicznych do niżej badanego spotykamy tam więcej, a obej­&#13;
mujemy je pod nazwą azylów. Azylem nazywano u Greków&#13;
miejsce, dokąd mógł chronić się zbrodniarz przez władzę lub&#13;
przez pokrzywdzonego poszukiwany i być tam przed pości­&#13;
giem bezpieczny. W tym znaczeniu znali azyle dawni Żydzi,&#13;
Grecy, Rzymianie, nawet świat chrześcijański. Grobom, cmen­&#13;
tarzom, kościołom i innym uświęconym miejscom nadawało&#13;
prawo charakter azylów Zbadanie obyczajów wszystkich ludów&#13;
rozszerzyło pojęcie azylu. Obok pewnych kategoryi rzeczy, któ­&#13;
rym ludy niemal całego świata przyznają takie ochronne włanp. Grimm w Rechtsalt. 1899 II.. str. 525; Michelet Origines du droit 1890,&#13;
str. 295; Liebrecht Zur Volkskunde, str. 453; Frauenstädt w Zeit, für Strafr.&#13;
JFzss. XVII (1897), str. 898; i wielu innych. Stosunkowo najlepiej starał się&#13;
dotychczas objaśnić ten zwycżaj Osenbrüggen w Studien sur deut. u.&#13;
sćhmeis. R. Gesch. 1868 oraz w Deutsche Rechtsalt. aus der Schweis 1858.&#13;
Zestawienie tego obyczaju z obyczajem »zbratania« właściwym wielu lu­&#13;
dom natury, podaje Ciszewski w Künstliche Verwand, bei den Südslaven&#13;
1897, str. 78—80. Tej strony kwestyi nie dotykam w dalszym ciągu, wobec&#13;
trafnych uwag Ciszewskiego.&#13;
*) Czacki 0 lit. i poi. prawach I., str. 11; Wójcicki w Tygod. illustr.&#13;
1860 II. 519; ks. Sygański Nowy Sącz II. 79; Stan. Krzyżanowski w Cza­&#13;
sie 1903.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
243&#13;
&#13;
ściwości - wvkryto u wielu ludów istniejące azyle osobiste:&#13;
pewnym kategoryom osób bywa zwłaszcza u barbarzyńskich&#13;
narodów przyznawany często tego rodzaju przywilej iz dotknię­&#13;
cie ich, schronienie się pod ich opiekę, brom zbrodniarza na&#13;
czas pewien lub nawet na zawsze od odpowiedzialności. Ist&#13;
nie azylów nie jest bynajmniej na tych niskich ^opjnach kuk&#13;
tury dziwactwem prawnem ani niesprawiedliwością, jest ono&#13;
wywołane konieczną, potrzebą i jest błogosławionem powsze­&#13;
\zyl jest bowiem korrekturą dla surowości i dla niedokła­&#13;
dności urządzeń prawnych. Tam, gdzie prawo jest zbyt bez­&#13;
względne, gdzie dopuszcza ślepego odwetu, g zie me zwia™&#13;
uwagi na moment woli, i proteguje zbyt łatwy rozlew krw&#13;
• am Społeczeństwo iustynktywnie i nieświadomie wytwarza&#13;
zwyczaje, będące wyrazem jego popędu samozachowawczego,&#13;
utrudniające ów rozlew krwi, owe wybuchy zemsty poszkodo­&#13;
wanego . okrucieństwo kar publicznych. Przyznaje ono w tym&#13;
celu daleko idącą władzę trzecim jednostkom które mogą hamować wymiar kary czy zastosowanie zemsty uznanej pr&#13;
porządek prawny za legalną. Nawet z naszym porządkiem pra­&#13;
wnym da się w pewnych wypadkach pogodzić prawo łaski&#13;
powstrzymujące karę w imię jakichś interesów moralnych czy&#13;
społecznych wyższych w danym&#13;
dnego zastosowania prawa,&#13;
\&#13;
■&#13;
j&#13;
stopniu cywilizacji godzi się prawo azylu z calosc, życia prawnego. Działa ono więcej przypadkowo i meracyon&#13;
,&#13;
żeli czynnik łaski w prawie dzisiejszem, ale posiada taką&#13;
sam, funkcją społeczna, a jego rola jest wobec mewykształcenią prawa dużo jeszcze donioślejsza.&#13;
Prawo azylu osobistego przysługuje u ludów natur,&#13;
żnym kateeoryom osób. Najczęstszą jest rzeczą, iz posiada ,o&#13;
naczelnik p’eJney grup, społecznej; czasami przysługuje en&#13;
kapłanom, czarownikom, dostojniejszym osobom, - . to mety&#13;
mężczyznom ale i kobietom. Prawo Westalk, w Rzymie do&#13;
udaremniania wyroku śm.erei jest powszechniea znane UkazaU&#13;
się świeżo gruntowna i obszerna rozprawa A. Hellwiga Das&#13;
k&#13;
° Naturvölker&#13;
-.e .&#13;
-n&#13;
łia(W&#13;
Asylrecht&#13;
der&#13;
(1903, 8°&#13;
8 , cdr&#13;
str 1221&#13;
1 ), w którejJ autor&#13;
zebr,, wszystkie dane o prawie azylu u ludów Austral , Afryki,&#13;
I Ameryki. U wszystkich tych społeczeństw, o ile tylko prze*&#13;
&#13;
�244&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
kroczyły najpierwotniejszy stopień rozwoju (a więc z wyłącze­&#13;
niem takich jak Australczycy lub Buszmeni), spotykamy najró­&#13;
żnorodniej ukształtowane formy prawa azylu.&#13;
Niektóre ludy europejskie i azyatyckie, (którymi powyższa&#13;
rozprawa jednakowoż się nie zajmuje) a nawet niektóre ludy&#13;
afrykańskie, pozostające pod wpływem bardzo wysoko pod&#13;
względem etycznym stojącej kultury mahometańskiej, wykształ­&#13;
ciły jednę nieznaną gdzieindziej formę azylu osobistego — a mia­&#13;
nowicie prawo kobiety do udzielenia w pewnych wypadkach&#13;
ochrony zbrodniarzom albo innym ludziom przez prawo prze­&#13;
śladowanym. Zaczątki dla takiego pojmowania roli kobiety, dla&#13;
przyznania jej mocy interweniowania i łagodzenia sporów spo­&#13;
tykamy na różnych punktach kuli ziemskiej. — Steinmetz w swojem dziele o początku kary poświęcił osobny rozdział stanowiwisku, jakie kobieta zajmuje u ludów natury w pośród krwa­&#13;
wych walk rodowych i zestawił fakta świadczące, że nawet&#13;
i ludy bardzo nisko w cywilizacyi stojące przyznają kobiecie&#13;
niejednokrotnie przywilej rozjemstwa *).&#13;
Nic dziwnego, że na tle cywilizacyi wyższych, mianowi­&#13;
cie cywilizacyi chrześcijańskiej i mahometańskiej2), ten przywi­&#13;
lej rozjemczy kobiety zostaje jeszcze więcej wyrobiony, urasta&#13;
mianowicie niekiedy — co prawda tylko w pewnych wyjątko­&#13;
wych przypadkach — do formalnego prawa azylu, mogącego&#13;
tamować bieg nieubłaganej sprawiedliwości. Przypatrzmy się&#13;
tym przypadkom.&#13;
Sprecyzyonowanie ich — zaznaczmy to już z góry — na­&#13;
stąpiło, o ile chodzi o Europę zachodnią, niewątpliwie pod wpły­&#13;
wem Kościoła chrześcijańskiego; od jego też działalności na­&#13;
leży zacząć. Kościół od początku epoki średniowiecznej walczy&#13;
’) Np.: walka musi ustać (na archipelagu Aru) jeśli którakolwiek&#13;
z kobiet przypatrujących się jej rzuci między walczących mężczyzn swoją&#13;
opaskę. Ta opaska jest »tabu« — nie wolno jej podjąć. — U barbarzyń­&#13;
skich ludów dzisiejszej Europy, znających dotąd zemstę krwawą i walki&#13;
rodowe, widzimy również, że kobieta ma tego rodzaju stanowisko prote­&#13;
kcyjne. Ob. przykłady co do Gruzinów, Ossetów i Albańczyków u Steinmetza Ethnologische Studien II. 1894, str. 98—100.&#13;
2) O prawie azylu przyznanem kobietom u niektórych ludów inahometańskich ob. Ciszewski 1. c., Michelet 1. c., wreszcie Hellwig 1. c. str. 48.&#13;
Rozwinęło się ono jako wypływ etycznego obowiązku dawania pomocy&#13;
uciśnionym, zdaje się niezależnie od rozwoju w świecie chrześcijańskim.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
¿45&#13;
&#13;
z ówczesnem, barbarzyńskiem i okrutnem prawem karnem i pro­&#13;
teguje wszelkiemi siłami rozrost instytucyi azylów *). Obok nich,&#13;
jako ich uzupełnienie, popiera rozwój prawa łaski i stara się&#13;
wywalczyć jak najszersze jej zastosowanie wobec zbrodniarzy.&#13;
Wyjednywanie łaski dla winnych, zwłaszcza dla skazanych na&#13;
karę śmierci, jest uczynkiem miłosierdzia, polecanym przez&#13;
kościół, praktykowanym przez wiernych. Prawo ówczesne jest&#13;
polem ścierania się dwóch tendencyi, wprost ze sobą sprzecznych.&#13;
Ustawodawstwo państwowe, zwłaszcza Karolingów, stara się&#13;
przeprowadzić zasadę, że prawo łaski należy tylko do naj­&#13;
wyższego sędziego, do monarchy (np. kapitularz akwizgrański&#13;
z r. 813), kościół zaś popiera wytworzenie się zwyczajów bę­&#13;
dących wyrazem innego poglądu, a mianowicie, że prawo łaski&#13;
może być — choćby faktycznie, jeżeli już nie prawnie — i do&#13;
innych rąk złożone. Ten drugi pogląd zwycięża ostatecznie&#13;
i utrzymuje się przez całą drugą połowę wieków średnich.&#13;
Zwycięża niewątpliwie pod opieką kościoła. Toteż nie w da­&#13;
wniejszych pomnikach ustawodawstwa monarszego i książę­&#13;
cego, ale dopiero w spisach prawa zwyczajowego pomiędzy&#13;
wiekiem XIII a XV spotykamy pierwsze wzmianki o różnych&#13;
prawnych urządzeniach, stojących w związku z tym poglądem.&#13;
Śledzić ich rozwój jest rzeczą trudną, występują bowiem&#13;
w źródłach prawnych późno ale zato odrazu w skończonych for­&#13;
mach, jako owoc utajonego, niemniej długo wykonywanego&#13;
zwyczaju. Zawiązkiem ich jest, jak podniosłem popierany przez&#13;
kościół zwyczaj wstawiennictwa za winnym, wypraszania go&#13;
od śmierci. Po wydaniu wyroku słuchacze rozprawy, sąsiedzi,&#13;
rodzina bliższa lub daleka, albo opiekujące się skazańcem mo­&#13;
żne osoby wstawiają się za winnym i błagają sędziego o nie&#13;
rozlewanie krwi. Kościół poleca zwłaszcza możnym tego ro­&#13;
dzaju wstawiennictwo jako dobry uczynek. Organizuje także&#13;
później bractwa (np. w Krakowie bractwo Męki Pańskiej, założo­&#13;
ne w w. XVI), których obowiązkiem jest »wypraszać« winnych&#13;
od śmierci. Gdzieniegdzie są przepisane uroczyste formy, sto­&#13;
jące w związku z pokorą i pokutą kościelną, w jakich to wsta') Najnowsza praca poświęcona temu przedmiotowi (Widdera w Archii; fur kałh. Kirchenrecht 1898, B. 78. str. 24) — jest bardzo pobieżna&#13;
nie może zastąpić prac dawniejszych (Bulmerincąa, Weinholda etc.).&#13;
&#13;
�246&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
wiennictwo ma się odbywać1). Niektóre prawa partykularne nie­&#13;
mieckie rozróżniają wstawiennictwo przed wydaniem i po wy­&#13;
daniu wyroku. W pierwszym razie — jeśli zostanie wykonane&#13;
— sędzia musi sądzić »nach Gnade« i nie może nałożyć kary&#13;
śmierci; w drugim razie sprowadza ono złagodzenie już nało­&#13;
żonej kary. Gdzieniegdzie (Davos) sędzia po wydaniu wyroku&#13;
musi z urzędu się zapytać, czy się kto za winnym nie wsta­&#13;
wia. W niektórych okolicach prawo zwyczajowe uznaje i okre­&#13;
śla dokładnie, iż niektórym z obecnych — w pierwszej linii&#13;
rodzinie — przysługuje prawo wstawiennictwa, z którem sę­&#13;
dzia musi się liczyć, łagodząc karę.&#13;
Im możniejsza osoba, tern wstawiennictwo skuteczniejsze,&#13;
krępuje bowiem sędziego. Toteż niekiedy staje się istną plagą&#13;
i władza broni się przed nim zakazując go raz na zawsze,&#13;
jak np. w Krakowde co do żon radców miejskich wilkierzem&#13;
z r. 1468 2). Zwłaszcza wstawiennictwo wykonywane przez mo­&#13;
żne kobiety, żony dostojników, konsulów, sędziów — jest nie­&#13;
słychanie rozpowszechnione w wiekach średnich. Powtarzane&#13;
stale i uporczywie doprowadza w pewnych wyjątkowych oko­&#13;
licach do wykształcenia nieznanej poza średniowieczną Europą&#13;
formy azylu osobistego, polegającego na tern, iż jeśli żona naj­&#13;
wyższego sędziego danej okolicy spotka pochód dążący na&#13;
egzekucyę i przetnie sznur skazańca, w takim razie staje się&#13;
on — nawet wbrew woli sędziego i osoby poszkodowanej —&#13;
wolnym. Ma to n. p. miejsce w Szwajcaryi (w Thorgau i Kyburg), gdzie tego rodzaju przywilej — pochodzący jeszcze&#13;
z wieków średnich — zostaje odebrany żonom wójtów dopiero&#13;
w połowie XVII wieku3). U nas w Polsce o tego rodzaju azylu&#13;
*) Np. szwajcarska »Landgerichts Ordnung der freien Aemter«, pocho­&#13;
dząca częściowo z XV wieku, ob. Osenbrüggen Studien zur d. R. Gesell.&#13;
1868, str. 284. W Szwajcaryi przechowały się aż do 18 w. niesłychanie&#13;
starożytne formy »wypraszania łaski« (Gnadenbitte), ob. 1. ć. str. 367 —382.&#13;
2) Kod. dypl. krak. II. 458, § 75: So ist gewillkürt: Keine Rathfrau&#13;
oder Bürgerinn zu Hofe werden gehen, bittende vor Busse Leute (Man&#13;
oder Weib) die obertreten haben und gebrochen wieder der Stadt Recht,&#13;
ohne der Herren Willen. Die sollen gebiisst werden nach der Herren Er­&#13;
kenntnisse. Analogiczny wilkierz Lwowa z r. 1360 ob. Akta gr. i ziem.&#13;
III. 27.&#13;
’) O czem bliżej Osenbrüggen w Deutsche Rechtsalt. 1858 str. 44&#13;
i w Studien.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE 01» KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
247&#13;
&#13;
nie słychać, spotykamy tylko bardzo często opowiadania o »wy­&#13;
praszaniu« winnych przez królowe, możne damy, żony rajców&#13;
po miastach. Już Gallus opowiada tego rodzaju fa-kta z dworu&#13;
Bolesława Chrobrego, donoszą o nich także legendy o św.&#13;
Jadwidze i Kindze. Najdawniejsze księgi karne (np. krakowskie&#13;
Libri proscriptionum) przynoszą pełno wiadomości o takiej&#13;
miłosiernej działalności kobiet, a nieustaje ona pomimo zmiany&#13;
stosunków nawet i w czasach nowszych, czego np. dowodem&#13;
akta kresu muszyńskiego1).&#13;
Wypraszanie od kary przez najbliższą rodzinę jest pun­&#13;
ktem wyjścia dla rozwoju innej formy ocalania od śmierci,&#13;
wykonywanego przez kobiety, i to właśnie tej, która nas bli­&#13;
żej interesuje. Jest rzeczą naturalną, że na krewnych cięży&#13;
w pierwszej linii moralny obowiązek wstawienia się za ska­&#13;
zańcem. Niektóre źródła konstruują ten ich moralny obowiązek,&#13;
jako ich podmiotowe prawo do proszenia o łaskę. Z pomię­&#13;
dzy zaś krewnych żona skazańca jest do tego najbardziej po­&#13;
wołana, względnie mąż, jeśli chodzi o skazanie kobiety. I oto&#13;
dochodzimy do samego źródła owej formy azylu.&#13;
Pomiędzy prawem do wstawiennictwa za skazańcem&#13;
a pomiędzy azylem jest przestrzeń bardzo znaczna — a prze­&#13;
cież niektóre prawa dokonały tego przekształcenia dla pewnych&#13;
bardziej poruszających wypadków. Prawo czeskie dostarcza&#13;
pod tym względem bardzo interesującego przykładu, ltdd prdoa&#13;
zemskeho, pomnik z połowy XIV wieku, w czeskiej swojej&#13;
(starszej) redakcyi, zawiera postanowienie, iż jeśli żonie win­&#13;
nego uda go się objąć rękami lub otulić w swą suknię — to&#13;
chroni go tern od dalszego ścigania:&#13;
»Tuto znamenaj, że ten pohnany' kdyżby byl u sve źeny&#13;
oddane nalezen a ona jej objala anebo swym ruchem pfikrila,&#13;
że ot nema vzat byti ani ktere żalosti trpeti. A take kdyżby&#13;
byl u hrobu svateho Vaclava v prażskem kostele, anebo pred&#13;
kralovu ćesku, take tu nema vzat byti ale pokoje pożiti..... «2).&#13;
&gt;) »Który to dekret (ścięcia mieczem i łamania kołem) nie jest do&#13;
egzekucji przywiedziony, a to za uproszeniem Jej Mości pani Katarzyny&#13;
na ten czas małżonki JM. P. Wojciecha Bedlińskiego, starosty muszyń­&#13;
skiego« (Star, prawa póls. pomniki IX. str. 28—9 z r. 1653).&#13;
’) Jestto glossa do art. 30, wedle wydania Dr. H. Jirecka w Svod&#13;
sakonuo sloranskych, 1880. str. 515. Oczywiście glossa będzie późniejsza&#13;
od daty samego pomnika (wiek XV?).&#13;
&#13;
�248&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
W prawie zachodnio - europejskiem nie spotykamy dru­&#13;
giego wypadku, aby przyznano żonie tak daleko idący" przy­&#13;
wilej. I rawo żony zostało zamknięte w znacznie węższych gra­&#13;
nicach: ograniczył je zwyczaj zachodnio-europejski do wypadku,&#13;
w którym zawarcie małżeństwa zbiega się z chwilą egzekucyi, i to tylko w niektórych miejscowościach doprowadzono&#13;
do wykształcenia w takim razie rzeczywistego ułaskawienia, nie­&#13;
zależnego od woli sądu. Niebrak bowiem i takich przykładów1),&#13;
ale przeważnie, ilekroć się spotykamy z opisem ocalenia od&#13;
śmierci przez zażądanie skazańca w małżeństwo, — widzimy,&#13;
iż jestto raczej jedna z form »wypraszania«. Chodzi o to, aby&#13;
wzbudzić łaskę sędziego czy sądu: on ostatecznie rozstrzyga,&#13;
czy zażądanie w małżeństwo i ślub w tych okolicznościach&#13;
zawarty jest dostateczną przyczyną uwolnienia od kary. Pressya&#13;
opinii jest tak silna, że zazwyczaj sędzia znosi lub przynaj­&#13;
mniej łagodzi karę (zamienia ją np. na wygnanie), ale bywają&#13;
przytaczane — zwłaszcza z nowszych czasów — wypadki od­&#13;
miennych rozstrzygnięć. Dalszy rozbiór tego zwyczaju i omó­&#13;
wienie wypadków odnoszących się do krajów polskich bliżej&#13;
to twierdzenie uzasadni.&#13;
Przede wszystkiem należy się zastanowić, jaka myśl prze­&#13;
wodniczyła wykształceniu takiego zwyczaju? Dlaczego skaza­&#13;
niec żonaty nie mógł być przez żonę uwolniony, a nieżonaty&#13;
miał zawsze pewną szansę ocalenia się, gdyby go jakaś dzie­&#13;
wczyna za męża zażądała? Jestto pytanie, na które można tylko&#13;
przypuszczeniem odpowiedzieć. Prawdopodobnie myśl była na­&#13;
stępująca. przestępca nieżonaty a więc w regule człowiek bar­&#13;
dzo młody jest nierozważny i niezepsuty, daje też większą gwarancyę odrodzenia się i poprawy. Litość nad jego młodym wie­&#13;
kiem, nad jego niedoświadczeniem — znalazła swój wyraz z wy­&#13;
kształcenia tego rodzaju obyczaju. Operowano tu szablonem,&#13;
jak zwykle w prawie i obyczaju średniowiecznym.&#13;
Jest jednak i drugie przypuszczenie, które się jako odpo­&#13;
wiedź nasuwa. Uwolnienie od kary ma mianowicie miejsce pod&#13;
warunkiem natychmiastowego ślubu. Skazaniec wraz z dzie­&#13;
wczyną udaje się z placu egzekucyi wprost do kościoła i tam&#13;
') np. prawo ommelandzkie, pomnik fryzyjski z r. 1448, nakazuje to&#13;
wprost sędziemu. Obacz His Das Strafrecht der Friesen, 1901, str. 170.&#13;
&#13;
�wypraszanie od kary śmierci&#13;
&#13;
249&#13;
&#13;
ślub bierze; zazwyczaj nawet towarzyszy im jako świadek kat&#13;
lub jego pachołek. Wszystkie opisy, zwłaszcza zaś średniowie­&#13;
czne — wyraźnie ten moment uwydatniają i zdają się nawet&#13;
kłaść wagę na niego. Czy więc nie stoi to w związku z azy­&#13;
lem, jaki przedstawia wobec prawa świątynia? Pozwolenie na&#13;
ślub, równało się wpuszczeniu winnego do kościoła, być więc&#13;
może, że splecenie się tych dwóch momentów: prawa żony do&#13;
»wypraszania« i przebywania winnego w azylu kościelnym —&#13;
ułatwiło wykształcenie się omawianego zwyczaju. Odpowiedź&#13;
definitywna jest trudna — bo jak wspomniałem brak w źró­&#13;
dłach ogniw pośrednich: zwyczaj występuje odrazu w skoń­&#13;
czonej postaci ')•&#13;
Gdzie się poraź pierwszy ten zwyczaj pojawił? to znaczy:&#13;
gdzie należy szukać ogniska, z którego rozpowszechniał się po&#13;
Europie, wskazać nie umiem. Źródła zaczynają o nim wspo­&#13;
minać dość późno, — pod koniec średnich wieków 3)&#13;
ale&#13;
niewątpliwie istniał już wcześniej, skoro naraz wyłania się&#13;
w różnych punktach południowej i zachodniej Europy. Należy&#13;
on do tej znacznej ilości wędrujących zwyczajów prawnych,&#13;
wspólnych całemu ówczesnemu cywilizowanemu światu. Miej­&#13;
sce jego powstania leży jednak niewątpliwie na Zachodzie,&#13;
skąd wiadomości o nim są i najwcześniejsze i najliczniejsze.&#13;
Do nas przedostał się dopiero prawdopodobnie z kolonizacyą&#13;
niemiecką: wskazywałby na to fakt, że jest rozpowszechniony&#13;
tylko między warstwą mieszczańską i chłopską, a nie zna go&#13;
właściwe (szlacheckie) prawo polskie3). Nie znają go także te&#13;
ludy sławiańskie, jak Rosyanie, Serbowie i Bułgarowie, u któ­&#13;
rych kolonizacya niemiecka nie odgrywała nigdy ważniejszej&#13;
') Tłomaczenie. jakoby to stato w związku z kościelnym favor ma­&#13;
trimonii, odrzuca słusznie Osenbruggen Studien sur Kg. str. 381. Z dru­&#13;
giej strony jego tłomaczenie, jakoby zwyczaj ów polegał na germańskiem&#13;
pojęciu, iż »die Verbindung mit einer reinen Jungfrau hat eine suhnende&#13;
Kraft« nie da się pogodzić ani z faktami (zaślubianie wszetecznicy) ani&#13;
z późnem zjawieniem się tego obyczaju i z jego kościelnem zabarwieniem.&#13;
2) Z Francyi np. najdawniejszy znany przykład pochodzi z r. t±-29,&#13;
ob. o nim Liebrecht Zur Volkskunde 1879 str. 433, oraz Michelet Origines&#13;
str. 296. Niemieckie przykłady znane Grimmowi B. Ałtertiimer 11 525 nie&#13;
są również wcześniejsze.&#13;
’) Jednakowoż żaden z pomników prawa saskiego, rozpowszechnio­&#13;
nego u nas, nie wspomina jeszcze o tym obyczaju.&#13;
&#13;
�250&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
roli Są tó względy przemawiające—jak sądzę— dostatecznie&#13;
za tern, że nie jest to jakiś obyczaj starosłowiański, jak mnie­&#13;
mają dotąd niektórzy.&#13;
Pozostaje do objaśnienia kilka szczegółów odnoszących&#13;
się do tego zwyczaju. Przedewszystkiem co się tyczy jego&#13;
formy. Polega ona na tern, że dziewczyna pragnąca uratować&#13;
skazańca zarzuca mu chustę na głowę. Nie oznacza to bynaj­&#13;
mniej, jak mniema jeden z naszych historyków (prof. Krzy­&#13;
żanowski w Czasie 1903) ochrony miejsca, gdzie miał spaść&#13;
miecz katowski — ale jestto symbol znany w całej dawnej&#13;
Europie (a poczęści i poza nią) wzięcia pod opiekę, pod swą&#13;
władzę. Chusta zastępuje używany gdzieindziej płaszcz lub za­&#13;
słonę niewieścią.&#13;
Powtóre co do chwili wykonania. Chwilą, w której wy­&#13;
konanie jego najczęściej się spotyka, jest czas między wyda­&#13;
niem wyroku a egzekucyą; zazwyczaj obierano moment pro­&#13;
wadzenia na śmierć. Stoi to w łączności z faktem, podniesio­&#13;
nym przezemnie powyżej, iż zwyczaj ten powstał na tle&#13;
właściwego prawom zachodnio-europejskim »wypraszania« od&#13;
śmierci, które również w tym czasie miało miejsce -— a roz­&#13;
powszechniło się pod wpływem kościoła. Zwyczaj dotyczył&#13;
w zasadzie tylko skazanych na śmierć, z tą bowiem karą wal­&#13;
czył kościół najsilniej z powodu horror sanguinis. Czy można&#13;
go było pierwotnie i dla innych kar zastosować? powiedzieć&#13;
nie umiem, wypadki takie z późniejszych czasów bywają opi­&#13;
sywane !).&#13;
Niektóre wiadomości — np. nasz Górnicki w Dworzani­&#13;
nie — podkreślają, że uwolnić złoczyńcę mogła tylko »wsze­&#13;
tecznica«, a nie dziewczyna uczciwa. Sprzeciwia się to jednak&#13;
przeważnej ilości opisów. Zdaje się, że tylko w niektórych&#13;
miejscowościach uznawano to obostrzenie: złoczyńca uwolniony&#13;
z pod szubienicy uchodził w ogóle za pozbawionego czci (ehrlos);&#13;
Wszetecznica była przeto osobą równą mu stanem, a równości&#13;
stanu przestrzegano ściśle przy małżeństwie w społeczeństwach&#13;
średniowiecznych.&#13;
Pewna — aczkolwiek bardzo skąpa liczba opisów — odnosi&#13;
się do wypadków, w których uwolnienie skazanej dziewczyny&#13;
') np. z r. 1700 u Osenbriiggena Słudien sur Rg. str. 3S1.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
251&#13;
&#13;
następuje wskutek tęgo, iż ją mężczyzna zażądał w małżeń­&#13;
stwo. Jestto więc wypadek odwrotny, jak zazwyczaj. Najczę­&#13;
ściej stosunkowo kat uwalnia dziewczynę, poślubiając ją '). Kat&#13;
miewa wogóle prawo ułaskawiania we wszystkich krajach,&#13;
w których prawo opiera się na podstawie niemieckiej, jest to&#13;
więc przykład nie dość, że tak powiem niezamącony i czysty&#13;
uwolnienia dziewczyny przez jej zaślubienie. Nie brak jedna­&#13;
kowoż — choć rzadkich — przypadków niezamąconych; przy­&#13;
taczam poniżej z wiśnickiej »księgi złoczyńców « lakt tego iodzaju z r. 1689. Sądzę, że uwalnianie mężczyzn przez kobiety&#13;
jest pierwotniejszą, starszą formą zwyczaju, a odwrotna torma&#13;
wyrobiła się później, przez analogię i nie była nigdy tak sze­&#13;
roko rozpowszechniona. Wskazuje na to rola, jaką wogóle ko­&#13;
bieta przy »wypraszaniu« od śmierci odgrywa — rola, którą&#13;
dostatecznie podniosłem powyżej.&#13;
Prawo średniowieczne toleruje ten zwyczaj: sędzia za­&#13;
skoczony zarzuceniem chusty skazańcowi uwalnia go od kary.&#13;
W ten sposób w danym wypadku dziewczyna wykonywa takty­&#13;
cznie prawo azylu. Przechowuje się jednak silne poczucie, że&#13;
czynnikiem uwalniającym, ułaskawiającym — jest właściwie sąd,&#13;
i że on orzeka o zniesieniu kary. Staje się to później punktem&#13;
wyjścia dla zniesienia tego zwyczaju: w wieku XVI mianowi­&#13;
cie, po zreformowaniu całości przepisów odnoszących się do&#13;
ułaskawiania, przystąpiono w Niemczech do walki z nim, wy­&#13;
korzeniając go zupełnie, albo ograniczając jego znaczenie (za­&#13;
mieniano karę śmierci na karę wygnania). Pisarze niemieccy&#13;
XVII wieku np. słynny Carpzov (Practica rerum criminalium)&#13;
znają jeszcze ten zwyczaj i do pewnego stopnia nawet go uznają.&#13;
Carpzov (II, quaestio 88) cytuje ortyl lipski z r. 1628, polecający&#13;
W' takim razie wstrzymać egzekucyę i przedstawić skazanego&#13;
do łaski Kurfirsta. W Szwajcaryi ostatni wypadek jego zasto­&#13;
sowania zaszedł w r. 1725, a zdaje się, był on wogóle ostatnim&#13;
na ziemiach zamieszkałych przez ludność niemiecką. Tern mniej&#13;
*) Por. pieśń zapisaną u Paulego w Pieśniach fadu polskiego w Gal.icyi, 1838, str. 89:&#13;
&#13;
»Przyszedł ci do ni kat młodj&#13;
»1 wziął ci se ją w rozmowy:&#13;
»Jeżelibyś chciała moją być,&#13;
»Radbym cię od śmierci wybawić.&#13;
&#13;
�252&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
można się dziwić, że i u nas jeszcze w XVII wieku spotykamy&#13;
ten zwyczaj w wielkim rozkwicie. Najdawniejsze nawet źró­&#13;
dłowe wiadomości o zastosowaniu go u nas pochodzą dopiero&#13;
z tego czasu, z czego nie można wnosić jakoby nieistniał i pier­&#13;
wej. Już Górnicki w Dworzaninie wspomina o nim jako o zwy­&#13;
czaju dawnym, wyszłym u nas w w. XVI z użycia, w czem&#13;
się zresztą myli.&#13;
&#13;
II.&#13;
Bliższe zapoznanie się z treścią ksiąg sądowych miejskich&#13;
i wiejskich z wieku XVI, dotychczas zupełnie nieogłaszanych&#13;
drukiem, udowodni z pewnością, że zwyczaj ten był i w XVI&#13;
wieku u nas praktykowany. Na razie najdawniejszym przy­&#13;
padkiem z Polski, na jaki wskazać możemy, jest opis odszu­&#13;
kany przez pana Seweryna Udzielę w księdze wiejskiej wsi&#13;
Zagórzany (powiat gorlicki) z roku 1604 (strona 18—19 księgi).&#13;
Jestto przypadek o tyle anormalny, że dotyczy człowieka uwol­&#13;
nionego przez sąd za zaręczeniem sąsiadów, a więc któremu&#13;
niebezpieczeństwo śmierci na razie nie groziło. »Wyproszenie«&#13;
przez »dzieweczkę« przedstawia się tutaj niejako tylko jako&#13;
wzmocnienie zaręczenia:&#13;
»Stało się przed timże prawem zagaionym (wsi Zagó­&#13;
rzan), iż Walenty Dygonczyk na ten czasz poddany I. M. P.&#13;
Samuela Sienienskiego był obzałowany y obwiniony o złodzieystwo rzeczy od Marcyana Kurka z Kwiatonowyczte­&#13;
goż I. M. P. Sienienskiego poddanego; I. M. P. Sieniensky&#13;
nie chczącz, aby takowe rzeczy miały bycz w iego dziedzynie, rozkazał wyszey pomienionego Walentego Dygonczyka wedle prawa y roskazania Bożego, iesłyzeby sie ta­&#13;
kowe rzeczy nan pokazały, karacz. Prawo wyszey pomienione zupełnie w ławiczy zasiadło y executor zaraz był dla&#13;
executiey pytani; rosbierało, iesłyze ma bycz poddan w rę­&#13;
czę mystrzowe albo nie; wynalezły, zema bycz poddan. Na&#13;
executiey nicz nie powiedział, chocz trzykrocz był pociągniony y instigator nie chciał instigowacz, ale y owszem,&#13;
’) Wieś sąsiadująca z Zagórzanami.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE 0» KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
253&#13;
&#13;
kiedy była potrzeba, skrył sie. My tez woyth y z prawem&#13;
nad prawo nicz nie mogłychmy czynicz, gdyż żadnego prawa&#13;
nie było, my tez wolnym uczynilśmy go, wszakże iednak&#13;
cum cautione fideiussoria t. j. strony iakychkolwiek przegrozek tak 1. M. P. Sienienskiego iako y wszystkiey dziedzyny. Za&#13;
ktoreo-o ręczyli osziedly mężowie y poddany tegoż I. M. P. Sie­&#13;
nienskiego: Łukasz Bełczek na ten (czas) urzędnik prawa pomienionego, Adam Bełczek, Woyciech Krygowsky, Woyciech&#13;
Goral, Stanisław Gąsiar, także y Piotr Bik poddany I M. P.&#13;
Kaspra Wielopolskiego podszędka ziemie Krakowskiey a swagier wyszey namienionego Walentego Dygonczyka. A przytym iedna uczciwa dzieweczka imieniem Katharzyna Rodzyczka z Woynarowey1) wyprosieła go y zaraz z mm w stan&#13;
św. małźensky była według obrzędu kościoła Rzymskiego złączona«.&#13;
.&#13;
Wraz z osadnictwem na prawie niemieckiem przekroczył&#13;
omawiany tu obyczaj granice etnograficznej Polski i przedo­&#13;
stał się na Ruś czerwoną i na Wołyń. Pośród Hucułów spo­&#13;
tkał się z nim Wójcicki jeszcze w XIX wieku; z Wołynia&#13;
ogłosił Lewickij ciekawy opis pochodzący z r. 1606 z aktów&#13;
grodzkich łuckich (Kijewskaja Starina1900, LXV Ill str.&#13;
15) W r 1606 w Ołyce w sądzie magistrackim rozpatrywano&#13;
sprawę niejakiego Janusza Kobryńca, sługi podstolego litew­&#13;
skiego Mikołaja Chlebowicza, obwinionego o zabójstwo swego&#13;
towarzysza.&#13;
,&#13;
.&#13;
Chociaż w toku śledztwa okazało się, że zabójstwo speł­&#13;
nione zostało nierozmyślnie, w kłótni, mimo to zabójca został&#13;
osadzony w wieży a ostateczne rozsądzenie sprawy zostało&#13;
zdane na wolę jego pana, t. j. Chlebowicza.&#13;
Ale podczas prowadzenia tej sprawy w magistracie: »ucz­&#13;
ciwa dzieweczka miejska« zwróciła się do pośiednictwa W1&#13;
»szlachetnych i uczciwych ludzi«, chcąc go sobie »wyprosić&#13;
w stan święty małżeński«.&#13;
}&#13;
Obecny przy śledztwie pełnomocnik Chlebowicza uznał&#13;
to oświadczenie dziewczęcia za tak ważną okoliczność, ze nie­&#13;
zwłocznie doniósł o niem owemu panu i wyjednał u mego&#13;
zgodę na taki dekret:&#13;
■) Wieś polska, dziś w powiecie grybowskim.&#13;
&#13;
�254&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
Zabójca może być uwolniony od kary pod tym warun­&#13;
kiem: jeśli niezwłocznie »weźmie ślub z tą dzieweczką uczci­&#13;
wą w kościele katolickim« — w przeciwnym razie »jużby rzec*/&#13;
inna z nim się stała«.&#13;
Podsądny był człowiekiem zgodnym — i bez wahania&#13;
zgodził się na zaślubienie swojej wybawicielki. Prosto z wieży&#13;
został przeto poprowadzony do kościoła w towarzystwie wo­&#13;
źnego, który miał polecenie assystować przy akcie ślubnym&#13;
i który nazajutrz złożył do akt relacyą, iż stało się we wszyskiem zadosyć dekretowi.&#13;
I rzeeim z kolei pod względem chronologicznym przy­&#13;
padkiem jest opis wyjęty z aktów grodzkich bieckich (Arch.&#13;
krajowe w Krakowie: Castrensia Biecensia, 171 t., str. 205—&#13;
209), zapisany tamże pod r. 1622. Woźny Błażej Zawała ze&#13;
wsi Glinik, w towarzystwie dwóch szlachty Marcina Dzikow­&#13;
skiego i Alberta Zocha, składa przed aktami swoje zeznania&#13;
o niezwykle tragicznej i wzruszającej treści:&#13;
»...Ministerialis Zawała recognovit, iż będąc posłany z szla­&#13;
chtą pomienioną w sobotę przeszłą antę festa solennia Pentecosten na grunt cieszymski, aby nalazł ciało zamordowane&#13;
uczciwej Jagnieszki z Markuskiej poddanej Jej mości pani wo­&#13;
jewodziny sandomierskiej, małżonki nieszczęśliwej złośliwego&#13;
Macieja Podkowki Młynarczyka, która to Jagnieszka tegoż Ma­&#13;
cieja Podkowkę skazanego na śmierć o złodziejstwo jawne&#13;
i pokonanego u prawa o konie, które pokradł i przywiódł do&#13;
Zmigroda miłosierdziem i sercem chrześcijańskiem zdjęta odprosiła go sobie na męża z rąk katowskich. Niebaczny zły&#13;
człowiek niepamiętając dobrodziejstwa takiego i na związek&#13;
święty małżeński zabił ją w drodze i okrutnie zamordował,&#13;
rzeczy ruchome, szaty, suknię, krowę jej własną przywiódł do&#13;
Cieszymy i tam we młynie cieszymskiem bratu swemu rodzo­&#13;
nemu Wojciechowi Podkowie młynarzowo cieszymskiemu pod­&#13;
danemu urodzonego pana Samuela Mniowskiego dał przecho­&#13;
wać; czego się i ten brat jego ważył uczynić, że go niemały&#13;
czas u siebie chował wiedząc złośliwe sprawy jego. I pasier­&#13;
bowi tego to Wojciecha Młynarza cieszymskiego ten to zabójca&#13;
(jako ludzie udają, że ten pasierb był przy śmierci i kiedy ją&#13;
pogrzebł) dał obuwie z niej. Jakoż ten to młynarz Podkowa&#13;
brat rodzony zabójcy tego przyznał to przed tymże woźnym&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
255&#13;
&#13;
i szlachtą, gdy się u niego upominał woźny tych dóbr i&#13;
czy pozostałych z bracią rodzoną pozostałej siostry, ze te rze­&#13;
czy przyniósł ten zabójca do młyna cieszymskiego i tento mły­&#13;
narz brat jego oddał i to obuwie z pasierba swego pospołu&#13;
z inszemi rzeczami i krowę tymto braciej meboskiej zabitej.&#13;
Będąc tedy zesłany tento woźny za wiadomością i obwieszcze­&#13;
niem jegomości pana Stefana Jankwicza na ktorego gruncie to&#13;
ciało zachowane było i za obwieszczeniem X. Walentego Kommendarza Frysztackiego od urodzonego pana Samuela Mniowskieo-o naleźli ciało na drodze na polu gładyszowskiem, które&#13;
z ludźmi i prawem wiejskiem stępińskiem i z szlachtą ponnenioną widział i obaczył głowę obuchem potłuczoną A o ywszy gromada ciała tego, na inszym miejscu pochowali je krzyz&#13;
postawiwszy nad grobem. A in continenti strona stanęła pro&#13;
szac o exequtią...&#13;
.&#13;
„„o&#13;
Następny chronologicznie wypadek pochodzi z r&#13;
u ks. Sygańskiego 1. c.) a odnosi się do Klikuszowej; da szy&#13;
z r 1684 odnosi się do Żywca a jest wypisem z Chronografii&#13;
albo Dsieiopisa żywieckiego Andrzeja Komomeckiego. Bohaterce&#13;
tego opowiadania, którego ofiarą padł kat, niechcący więźnia&#13;
popuścić, nie udało się przecież ocalić skazańca; widocznie są&#13;
nie uznał zwyczaju za obowiązujący:&#13;
„Teo-oź roku Wojciech Stokłosa z Zabłocia, krawczyk,&#13;
zginął, będąc u kościoła św. Krzyża ścięty, pod Bożą Męką,&#13;
o kradzież koni. Tego tedy, gdy miał kat scinac, panna jedna&#13;
z Białej, jako do młodzieńca przyskoczywszy, podw.ką ) mu&#13;
szyję okręciła a ręką'obłapiła, że się katu nijakim sposobem&#13;
oderwać nie dała, zwiódszy go daleko z placu, chcąc go wy­&#13;
zwolić; aż z zamku hajducy dwaj przybiegszy, zaledwie ją od&#13;
nieo-o oderwali i był ścięt Z której okazyjej kat, zeszamotawszy&#13;
się’z nią i z więźniem, niedługo potym umarU&#13;
Dalszy przypadek pochodzi z r. 1689 i odnosi się do faktu&#13;
»odproszenia« dziewczyny przez młodzieńca fMcia&#13;
leficorum Wiśniciae, str. 34-36, pod dniem 4, 5 . 6 wrzesn a&#13;
1689), o czem wspominałem już powyżej. Przeć są&#13;
]&#13;
Wojciech Nawrocki i Benedykt Włodarczyk, obaj ze wsi Nie­&#13;
połomice - i wnoszą skargę przeciwko Teresie Kąckiej.&#13;
') Podwika — chusta, zasłona z głowy.&#13;
&#13;
�256&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
»Moi Łaskawi PP. skargę naszą żałosną wnoszęmy na­&#13;
przeciw tey niebaczney dziewce y szkodę nąm w ubóstwie&#13;
poczynioną to jest o załozęnie y spalęnie ogniem ubóstwa na­&#13;
szego a nietylko nąm samym, ale y innym do czego y ona&#13;
sama zna się«.&#13;
” Tandem&#13;
opowiadają akta sądu — inculpata Teressia&#13;
benevole in inquisitione zeznała się, ze Tomkowi zapalela dom&#13;
wlawszy po węgle, u Brachy zapaleła wlawszy na przyłasek,&#13;
u Garcarza wlawszy na komorę pod strzechę założyła ogień,&#13;
u krędęncerza zapaleła od ulice. Quesita, ieśli kogo nie po­&#13;
szkodowała, respondit, źe nigdy y tegom nie czynieła tylko&#13;
kiedy mi sie w głowę coś stało, szum wielki, tom te uczynki&#13;
czynieła«.&#13;
Podobnie zeznała na drugiej i na trzeciej inkwizycyi.&#13;
Mimo źe oskarżyciele darowali jej winę, zapadł dekret, że ma&#13;
być za to »ścięta, w rynku pod pręgą«.&#13;
Poczem księga sądowa dosaje jednak:&#13;
»Z woli y decizy JMci P. Starosty a Gubernatora naszego&#13;
(Stefana Praźmowskiego, pełnomocnika Lubomirskich, zarządcy&#13;
klucza wiśnickiego) stanęło post dekretum tak prout sonat in&#13;
scriptis ad iudicium missis. Ponieważ ta panna z Niepołomic&#13;
decretowana iest decretem mieyskim na garlo, ale źe mnie&#13;
zaszły wielkie instancye tak duchownych iako y mieyskich&#13;
osób tudziesz całego miasta, tedy poważając instancye te tak&#13;
poważne daruię ią garłęm z tą iednak condycyą iżeby poszła&#13;
zaraz do kościoła z tym młodzięncem, który ją od prosił v o iey&#13;
dożywotnią przyiazn concurował, ażeby z sobą w kościele&#13;
swdętym szlub wzięli. Co to utwierdzam ręką moią. Stefan&#13;
Prażmowski starosta wiśnicki«.&#13;
Ciekawy opis, ogłoszony przez prof. Krzyżanowskiego, a wy­&#13;
jęty z ksiąg parafialnych siedliskich, z roku 1747, powtarzam tu&#13;
raz jeszcze, w rocznikach Czasu jest bowiem trudno dostępny:&#13;
»Ja Urban Kalski, wikary kościoła parafialnego w Siedli­&#13;
skach, pobłogosławiłem małżeństwo, niespodzianie i nagle za­&#13;
warte przez pracowitego Wojciecha Kuczka ze wsi Kamienicy,&#13;
którego sławetny urząd w Brzostku za najgorszą zbrodnię ska­&#13;
zał na śmierć przez ucięcie głowy i spalenie. Skoro go już na&#13;
miejsce egzekucyi wyprowadzono i kark mu obnażono, praco­&#13;
wita dziewica Elżbieta Kuszoska z tej samej wsi Kamienicy&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE on KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
257&#13;
&#13;
przedarła się na rynek w męskiem ubraniu i obnażony kark&#13;
wspomnianego Wojciecha chustą, z głowy własnej zerwaną,&#13;
„pasała i przykryła, a następnie z miejsca stracenia i hańby&#13;
•z nim razem do kościoła po błogosławieństwo pobiegła. W iiząc to wszystko na własne oczy i jeszcze więcej słysząc, za­&#13;
pobiegając znacznie większym nieszczęściom, wedle prawa zwy•zajowego Królestwa (secundum consuetudinem Regrn) tego sa■ nego dnia małżeństwo wspomniane pobłogosławiłem i zatwier­&#13;
dziłem - Świadkami byli Stanisław Ożga z Brzezin, Jozet&#13;
¡Jajec z Kamienicy i innych wielu, którzy na egzekucyę wyroku&#13;
śmierci się zbiegli«.&#13;
.&#13;
Ostatnim skutecznym wypadkiem zastosowania tego oby­&#13;
czaju - (nieskuteczne cytuje Wójcicki jeszcze z 19-ego wieku,&#13;
1828 i 1832) —jest niesłychanie charakterystyczny takt z r. 1i 9,&#13;
opisany w liście Józefa Lipskiego wystosowanym do obożnego&#13;
kor. Krasińskiego. List ten ogłoszony już przed czterdziestu&#13;
laty w Tygodniku illustr. (1860, tom II., str. 519) przedru owujemy również poniżej, rzuca bowiem najlepsze światło, jak&#13;
wielką krzywdą bywało nieraz tego rodzaju dowolnie i kapry­&#13;
śnie stosowane prawo łaski:&#13;
»Jaśnie Wielmożny Panie!&#13;
Gdy nieboszczyk Marcin Sobe.... brat żony mojej, oi pra­&#13;
cowitego Bartłomieja Chwały z Zofią Sobe...., bratową mą okru­&#13;
tnie zamęczony został, takowych zabójców schwytawszy, o esłałem do sądu miejskiego krasnostawskiego w roku przeszłym&#13;
(1768 r) Takowych winowajców trzymałem w areszcie miej­&#13;
skim niedziel jedenaście, wikt dla nich opatrywałem straży pil­&#13;
nującej płaciłem, proces kryminalny z niemi wiodłem, wyko­&#13;
nywania sprawiedliwości sprowadziłem, na trunki sędziom miej­&#13;
skim nie mało ekspensować musiałem, tak, żem na tę sprawę&#13;
blisko tysiąca złotych ekspensował.&#13;
W sprawie takowej doczekałem się dekretu dwunastego&#13;
tygodnia: odesłano urodzoną Sobe...., jako szlachciankę, do&#13;
grodu, obwinionego zaś Bartosza skazano na śmierć.&#13;
Lecz gdy przyszedł termin egzekucyi, idącego już na plac&#13;
dziewka jakaś chustką zarzuciła. Po którym bezprawnym_ po­&#13;
stępku zamiast egzekucyi dekretowi, poprowadzono go z hala­&#13;
bardami cechy do kościoła i tam go księżom oddano, a m&#13;
ze szczętem zniszczonemu żadnej satysfakcy. me uczyniono&#13;
Lud. Rocznik X.&#13;
&#13;
�258&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
I ak wielkiej krzywdy chciałbym poszukiwać na mieście&#13;
Krasnostawie, a zero człowiek zniszczony, przeto supplikuję&#13;
jaśnie wielmożnego pana o zarekomendowanie mnie j. w. podkanclerzowi koronnemu, aby mi patron miserabilium w tej spra­&#13;
wie był przydany, tudzież o opatrzenie mnie chudego pachołka«.&#13;
Na tymto liście dającym tak smutne świadectwo o wymia­&#13;
rze sprawiedliwości po miastach upadającej Rzeczypospolitej,&#13;
kończy się materyał, odnoszący się do obyczaju »wypraszania«,&#13;
o ile był u nas praktykowany. Jestto oczywiście tylko drobna&#13;
cząsteczka tego, co się kryje w archiwach i co z czasem wy­&#13;
dobyte rzuci na jego rozpowszechnienie jaśniejsze światło. Już&#13;
z tego jednak widać, że i współcześni nie zgadzali się w za­&#13;
patrywaniach na znaczenie wypraszania od kary śmierci. Jedni&#13;
uważali je za powszechny zwyczaj prawny na ziemiach Rze­&#13;
czypospolitej, inni go nie respektowali. Był on przeżytkiem&#13;
innych czasów i skazanym był na obumarcie, choćby nawet&#13;
gwałtowny przewrót w stosunkach prawnych z końca 18 stu­&#13;
lecia nie był go nagle i radykalnie usunął. Dla dzisiejszego&#13;
czytelnika jest wogóle niespodzianką, że trwał tak długo, że&#13;
zaginął stosunkowo tak niedawno.&#13;
&#13;
J&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157202">
                <text>Wypraszanie od kary śmierci w obyczaju naszego ludu / Lud, 1904, t. 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157203">
                <text>obyczaje ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157204">
                <text>Lud, 1904, t. 10, s. 241-258</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157205">
                <text>Estreicher, Stanisław (1869-1939)&#13;
http://viaf.org/viaf/56658556&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157206">
                <text>1904</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="1131">
        <name>zwyczaje ludowe</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
</itemContainer>
